Andrzej Lewandowski: Świat na brązowo3 min czytania

()

narty skok2015-03-01.

ECHA WYDARZEŃ: Biję brawo drużynie skoczków. Że brązowym medalem (drugim po sztafecie damskiej) zamknęli mistrzostwa świata. Było średnio, był niedosyt, sportowa złość wyzwoliła rezerwę energii. Skakali jak natchnieni…

Już się obawiałem, iż najmocniejszymi dla mnie akcentami telewizyjnego przekazu TVP będą wieści –  kto ubrał ekipę sprawozdawców (i marnej jakości dowcip w formie pytania –  czy nie stać ich na nabycie efektownych strojów?), a kto odział prezesa PZM i drużynę (z równie złośliwym podpytaniem, ile dopłacimy do tego – oraz do sponsorowania PZPN-owi w cenie benzyny)…

Obawiałem się niesłusznie, bo emocje przykryły znaki zapytania i złośliwe teksty… Ostro pograli, a pan Kamil fajnie stawiał kropkę nad „i”… Są dwa medale. A że całe mistrzostwa wyszły nam… średnio, dopiero pogadamy…

Pani Justyna wojowała na 30 km, ale nie dała rady, Skończyła na dalekim miejscu. Trudno, bywa… I tak było ją widać i słychać także w tych mistrzostwach. A pytanie o rzeczywistą ocenę stanu spraw sportowych zostaje –  kryzysowy przejściowo sezon, czy pierwszy zwiastun zmierzchu długiej, wspaniałej kariery? Optuję za pierwszym (bo nadzieja plus najlepsze życzenia przed obawami!), pamiętam jednak różne finisze. Był dla przykładu wielki czeski długodystansowiec Emil Zatopek. Biegał z grymasem na twarzy, ale tak szybko, że latami nikt nie mógł mu sprostać… Ale gdy lata minęły–  przyszedł bolesny czas oddawania pola oraz rekordów… Przykre, lecz normalne… Gdy przyzwyczajenia i aspiracje pchają, a nogi już nie nadążają, jak nadążały… Ale odpukuję, nie rozważam jeszcze takiej wersji…

Obiecałem, że przypomnę tu refleksję Pana Bohdana Tomaszewskiego. O sprawozdawaniu w eterze. Chodziło o tenis, ale znakomicie się przyda, jako uogólnienie. Zapisałem na dysku komputera, co przeczytałem –  teraz, dzień po wieści o śmierci Nestora odtwarzam i przekazuję:

„ Podziwiam moich młodszych kolegów komentujących tenis w telewizji za ich wiedzę, za operowanie tymi statystykami. One są pomocne, ale nie mogą być całą treścią komentarza. Statystyki zaczynają dziś dominować nad urokiem albo słabością walki.

Każdy ma prawo do swojego stylu, metody. Inni analizują niemal każdą akcję od strony technicznej, bardzo fachowo i dokładnie. Stawiam pytanie–  problem: czy to jest potrzebne w relacji telewizyjnej, która ma być widowiskiem? To staje się wtedy instruktażem. Oglądający relację tenisiści czy trenerzy na tym wszystkim się znają. A dla zwykłego widza jest to niepotrzebne, obce ciało. Dla niego ważniejsze jest, kto wygrywa i dlaczego oraz co będzie działo się dalej.

Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna ważna uwaga, którą lansuję i polecam kolegom. Uważam, że cisza w sporcie jest rzeczą znakomitą. Czasami dzieje się coś ciekawego, dramatycznego, telewizja to pokazuje, a miliony oglądają. To jest tak emocjonujące, że czasami cisza bardziej wydobędzie to, co się dzieje na korcie. Zagadywanie pomniejsza, psuje wrażenia z wydarzenia, bo czasami my, widzowie, chcemy sami coś przeżyć. Z radości też można zamilknąć. Wydaje mi się, że w ogóle w polskim komentatorstwie jest za dużo wrzasku, krzyku…”

Koniec cytatu.

Andrzej Lewandowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.