Po obowiązkowej sjeście ruszyliśmy w głąb doliny, mijaliśmy miejscowości i wioski, które przez dwanaście lat, czyli od inwazji wojsk NATO, zostały odbudowane, zmodernizowane, a także częściowo zelektryfikowane. Do tego sukcesu przyczyniła się budowa asfaltowej drogi, którą rozpoczęto w lipcu 2006 roku.[i] Co prawda jest w niej trochę niedoróbek, ale jak wcześniej wspomniałem obecnie podróż trwa dużo krócej.
Pędząc około 40 km/h minęliśmy miejscowość Roha (Raukha) na obrzeżu której, w kierunku stolicy prowincji wybudowano nowy stadion do piłki nożnej. Według Afgańskiego Związku Piłki Nożnej w prowincji działa 120 klubów piłkarskich zrzeszających zarówno chłopców, jak i dziewczęta.[1]
Naszym celem nie był stadion, lecz stolica prowincji z mauzoleum, więc galopowaliśmy dalej, by jak najszybciej dotrzeć do grobowca.
Kiedy dojeżdża się do Bazarak w oczy rzuca się wysoka wieża mauzoleum. Jest to sześcioboczna konstrukcja, wysoka na około 20 metrów, wyłożona płytami z szarego marmuru i takim samym wypolerowanym kamieniem ozdobiony jest wnętrze. Góra budowli przypomina kopułę meczetu, trzy ściany boczne mają typowy łukowaty, muzułmański kształt i wzór, a trzy pozostałe są prostokątne.
Aby dotrzeć do grobowca trzeba przejść przez kompleks budynków, w których, w przyszłości będą biura, muzeum, sale konferencyjne i restauracje. Na razie w tym kompleksie trwa praca. Robotnicy bez pośpiechu i majestatycznie przechodzą z kąta w kąt, a praca jak leżała tak leży. W rozmowach z nimi o pracy, o miejscu i o Zmarłym, zwróciłem uwagę na kolokwialny epitet, którym określali Szaha Masuda, tytuowali Go: Omer Seb czyli Przywódcą Męczenników.
Do grobu wchodzi się przez drewniane i zdobione snycerką drzwi. We wnętrzu znajduje się skromny grobowiec z czarnego marmuru, a na kamieniu nagrobnym znajduje się epitafium poświęcone Zmarłemu.



