Tomasz Kamiński: 35 – Afganistan – Pańdźszir po latach10 min czytania

()

2015-03-22.

Inżynier Nik Pańdźsziri zaprosił mnie do odwiedzenia Pańdźsziru. Jego propozycja była dla mnie wspaniałą okazją do odwiedzenia doliny po ponad trzydziestu pięciu latach, toteż z radością zgodziłem się na ten wyjazd.

Wczesnym rankiem o godzinie dziesiątej trzydzieści rano jego samochód podjechał pod mój hotel i natychmiast ruszyliśmy w drogę. Nik z dumą opowiadał, jakie zmiany zaszły w całej dolinie i w życiu jej mieszkańców.

Pamiętam, że w latach siedemdziesiątych Pańdźszir był cichą doliną, leżącą paręnaście kilometrów po zachodniej stronie jednej z najważniejszych arterii w Afganistanie, na szlaku Kabul – Mazari Szarif. Jej mieszkańcy byli rolnikami oraz hodowcami owiec i kóz. Wielu mężczyzn zajmowało się wydobyciem szmaragdów i lapis lazuli, co było bardzo niebezpiecznym zajęciem i nadal takim pozostaje.

Przy wyjeździe z Kabulu za oknem mieliśmy zwyczajny widok: szeroka asfaltowa szosa na poboczu której rozlokowały się setki małych sklepików, straganów i stoisk z różnymi wyrobami. Wszędzie kręciły się tabuny ludzi.

[box title=”UWAGA” border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”solid” align=”center”]Tekst podzielony na strony, numery stron poniżej są aktywnymi odnośnikami.[/box]

Kupcy oferują tu wszystko, co świat produkował dawniej lub produkuje i dzisiaj – od nowinek po towary z drugiej lub piątej ręki. Do tego należy dodać dziesiątki restauracyjek, czajhan i sprzedawców wszelakiego rodzaju posiłków. Można tu zjeść głównie narodowe dania, takie jak różnego rodzaje kebaby: cięte, duszone i mielone. Ryż ze smażoną marchewką, rodzynkami i wkładką mięsa baraniego, do tego polany sezonowo sokiem z norendż’a (rodzaj kwaśniej pomarańczy) zwany kobeli palau lub biały ryż czalau z różnymi dodatkami. Do wszystkich potraw konsument dostaje połowę nanu, czyli naszego podpłomyka. Ponieważ wyjechaliśmy z Kabulu po śniadaniu to nie zatrzymywaliśmy się nawet by kupić owoce. Mimo, iż był to wrzesień, czyli pora, gdy winogrona, arbuzy, melony smakują najlepiej i są bardzo tanie.

r1

POBOCZE W DRODZE DO DŻABAL SARADŻ

r2

POBOCZE W DRODZE DO DŻABAL SARADŻ

Nik postanowił, że wszystko kupimy w Pańdźszirze, GDZIE WSZYSTKO JEST NAJLEPSZE I NAJSMACZNIEJSZE.

Mijaliśmy wspomniane placówki, z przodu widok na podnóże Hindukuszu i miejscowość Dżabal Saradż, która była pierwszym etapem naszej podróży, odległym około 75 kilometrów na północ od Kabulu.

Dla mnie ta trasa była tak zwyczajna, że aż nudna, gdyż od 2002 roku do dzisiaj przejechałem ją ponad trzydzieści razy. Dlatego podczas jazdy prawie w ogóle nie zwracałem uwagi na to, co dzieje się na poboczu. Zauważyłem tylko, że nie ma już żadnych wraków czołgów, pojazdów opancerzonych ani innych śladów wojny. Dobra nawierzchnia gwarantowała spokojną jazdę, ale dyskomfortem był ruch na drodze. Do dzisiaj nie mogę się przyzwyczaić do mijanek „na żyletkę” i wszelakiego rodzaju sygnałów dźwiękowych na tysiąc klaksonów wydawanych unisono.

Super, chyba.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.