ECHA WYDARZEŃ: Kazimierz Górski znów blisko boiska!
Na „Narodowym” odsłonięto rzeźbę. Pan Kazimierz – 3, 5-metrowy „w brązie” – z piłką pod pachą. Artyście z Krakowa (36- letni Marek Maślaniec, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych), który wygrał konkurs, natchnienie twórcze dała fotografia z pamiętnego 1974 roku. Kto zapomniał, lub nie wie – to rok polskiego medalu w mistrzostwach świata.
Artyście daję brawo. I głos: „Najbardziej utkwiło mi w pamięci zdjęcie z 1974 roku, na którym Kazimierz Górski kroczy po murawie boiska. Skojarzył mi się z idącym tygrysem, wojownikiem, stwierdziłem, że takie ujęcie odzwierciedla ideę gry ofensywnej i postanowiłem je uwiecznić…” Udało się pięknie…
Uroczystość była godna pamięci Mistrza. Z byłą Głową Państwa „w asyście”. Gdyby mi tego nie opowiedział Stefan G. kiedyś m.in. szef ”Piłki Nożnej” to bym nie wiedział, bo w portalach ani słowa, a nawet władca „Narodowego” – opisując ceremonię na Facebooku – pominął. Dopiero Stefan i PAP dopowiedziały… Nie komentuję…
Pan Kazimierz ładnie przypomniany; dzieło będzie już Go przypominało codziennie. To dobrze! Świetny trener, uroczy człowiek. Mądry, kontaktowy. Umiał filozofię sportu i życia wyrażać nadzwyczaj prosto. Dla wielu – banalnie; tylko ON to czynił – owe myśli prosto formułując, a „recenzenci” ledwie omawiali…
Dwóch zapamiętałem jakże mentalnie podobnych ludzi sportu – Kazimierz Górski i Feliks Stamm. Nadzwyczajne poczucie humoru, umiejętność dogadania się – zawsze i z każdym. Zdolność kształtowania nastroju, w którym krystalizowało się mistrzostwo sportowe i więzi przyjacielskie. Uśmiech, mądrość, spokój. Raz tylko widziałem Górskiego w nerwach – podczas Igrzysk w Montrealu – gdy on wciąż chciał mieć drużynę arcymistrzów, a złote sny niektórych jakby się z trenerską wizją zaczęły rozbiegać. Na korzyść marzeń o wielkich karierach w sławnych klubach ówczesnego zachodu.
Przypominam, by wydobyć jeszcze jedną cechą Pana Kazimierza. Umiał powiedzieć sobie i innym „dość”… Uznał, że nie musi już być rentierem, lecz wciąż może tworzyć! Pojechał do Grecji, tam też zbudował część swej wielkiej sławy. A gdy wrócił – zgodził się zostać szefem PZPN, choć ta posada nie bardzo zgrywała się z charakterem. Ale – związek był w potrzebie, a Pan Kazimierz wciąż odważny i żądny aktywności. „Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”… Te sentencja też doczekała się pomnika. Podobno jest na nim …
…Jeszcze kilka zdań o różnych sprawach z futbolem związanych.
Primo – wyznam, że krew mnie zalewa, gdy śledzę dyskurs o tym, co (i po co) między Nawałką a Błaszczykowskim, Kto ma rację, kto jej nie ma; kto telefonował, a kto słuchawki nie podnosił i tak dalej. Teksty i podteksty. „Kuba a sprawa polska”. Mnie się nie podoba – ani taki styl załatwiana spraw, ani namiętność dyskusji, gdy trzeba tak grać, by z meczu z Irlandią wywieźć możliwie najwięcej punktów.
Jak może dać z siebie 100 procent (a może trzeba będzie 110) drużyna, która też wewnętrznie musi jakoś podlegać koleżeńskim rozterkom? Po co je wywoływać i jeszcze potęgować? Oj, Pan Kazio to by potrafił polać oliwę na miecze…
Secundo – piłka tylko w tle. Tomasz L., który w poznańskim magistracie jest m.in. wiceprzewodniczącym Komisji Oświaty i Wychowania wsławił się internetowym wpisem: „Jeden jest mistrz Polski, jedna ku*** w Polsce jest… mistrzem jest Kolejorz, a tą ku*** Legia jest”. Ani rymu, ani rytmu, ani sensu. A już kultury i śladów jakiej takiej kindersztuby – za grosz! Ponieważ nie słyszę, że pan radny puknął się w czoło, walnął w piersi i przeprosił za taki owoc nadmiaru emocji – będę średnio grzeczny. Złożę kondolencję wyborcom, którzy się tak dali nabrać. Wytknę zaniedbanie wybranym, którzy potem dzieląc zaszczyty takiej osobie powierzyli taką funkcję.
Tertio: Michel Platini został podczas Kongresu UEFA w Wiedniu jednogłośnie wybrany na kolejne cztery lata prezydentem Europejskiej Unii Piłkarskiej. 59-letni Francuz nie miał kontrkandydata. Jak ja lubię takie wybory – jednogłośne, z jedynakiem… A swoją drogą to ma Platini głowę na karku. Nie tylko świetnie piłkę kopał.
…Przykry list FIS (federacja narciarska) do PZN: „Pomimo nieustających ostrzeżeń i rekomendacji, sytuacja nie została poprawiona, ani zmieniona. W rezultacie grupa robocza komisji kalendarzowej zdecydowała się wycofać kandydaturę Szklarskiej Poręby na sezon 2015/2016. Jednakże popularne sukcesy w poprzednich Pucharach Świata i sukces Justyny Kowalczyk zostały wzięte pod uwagę i zdecydowaliśmy się dać wam możliwość aplikacji na weekendowe zawody Pucharu Świata w styczniu 2017 roku. Pod warunkiem stworzenia planu inwestycyjnego i przesłania go przed jesiennym spotkaniem FIS w Zurychu w 2015 roku”.
Pani Justyna krótko sprawę sumuje: „Nie będzie w Jakuszycach PŚ. Szkoda, ale nie dziwię się tej decyzji FIS – napisała na Twitterze. – Nie mamy w PL ani jednej bazy na normalnym poziomie – dodała.
Przykro, głupio…
W innym trochę wymiarze, ale też jakoś przykro. „…Ponad setka judoków Gwardii została na lodzie. Budynek przy ul. Racławickiej, gdzie trenowali, został właśnie zamknięty ze względu na stan zły techniczny.… Zakaz wstępu do budynku ma związek z jego stanem technicznym. – W lipcu 2014 roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego uznał, że obiekt nie nadaje się do użytkowania, a jego stan zagraża bezpieczeństwu ludzi. Jako zarządca nie możemy brać na siebie odpowiedzialności, jeśli z tego powodu stanie się komuś coś złego. Kilkakrotnie wzywaliśmy klub Gwardia do opuszczenia obiektu – wyjaśnia Mariusz Sokołowski, rzecznik Komedy Głównej Policji.”
Skra wciąż w rozsypce, potężna kiedyś Gwardia – jak wyżej. Jest światowy „Narodowy” – fakt, piłkarska Legia dostała nowoczesny obiekt, na Orle coś się dzieje, „orlików” przybywa – też fakty. Ale – władzo stołecznego sportu, bilans to też sumowanie strat. I wnioski oraz zmiany…
Andrzej Lewandowski



Fajnie, że jest ten pomnik.
U nas nie ma, ale jest ulica Kazimierza Górskiego, a przy niej najważniejsze obiekty sportowe. Hala, gdzie odbywają się mecze siatkówki w ramach europejskich rozgrywek, Narodowy Stadion Rugby (nie mam pojęcia dlaczego narodowy), stadion Arki i jeszcze coś tam. Taki „ciąg” K. Górskiego 🙂