Marian Marzyński: Śmieci nad Atlantykiem2 min czytania

()

marzynski 32015-04-16.

Na 18. piętrze wieżowca z widokiem na atlantycką plażę i otaczające ją kanały wodne prowadzące do panoramy Miami odbywa się remont mieszkania, któremu architekt – Grażyna nadaje nowy kształt: marmur na podłogach, pamiętająca lata siedemdziesiąte kuchnia, teraz otwarta do living roomu, i zakończona granitowym barem, zamiast wanny – kabina prysznica, trzy nowe ściany ubraniowe, elektryczność z nową generacją żarówek LED, które palić maja się wiecznie, wszystko to wymagało rozebrania mieszkania do naga i wywiezienia stert śmieci.

Marcos ma to wszystko zbudować, na ścianach, podłogach i suficie, Grażyna rysuje mu swój design, a gdy obijając się po wypatroszonym mieszkaniu obgadują co gdzie ma być, Marcos zauważa budowlanego hobbystę, opalającego się na balkonie i tak do mnie: – Może byś wywiózł na wysypisko ten ostatni van ze śmieciami?

Zjeżdżam windą do parkingu, wsiadam do vana i jadę przed siebie nie wiedząc nawet gdzie jest to wysypisko, ale co widzę? Budynek z napisem “Bednarski Publishers”, a przed budynkiem kilka vanów wypełnionych budowlanymi śmieciami; Bednarski musi wiedzieć gdzie się to wysypuje.

Z ciężkim polskim akcentem znajoma mi twarz rozmawia przez telefon i oko do mnie puszcza, żebym poczekał, a ja już wiem skąd go znam: 50 lat temu partia przysłała do telewizji towarzysza Stanisława Bednarskiego, który w Ministerstwie Przemysłu Mięsnego i Mleczarskiego zajmował się eksportem, a teraz został Naczelnym Redaktorem Programów Publicystyczno-Informacyjnych; o telewizji nie miał pojęcia, ale mówiło się, ze studiował anglistykę, co wśród ludzi z partyjnego klucza było rzadkością.

To był ten, który pod pseudonimem tajnego współpracownika „dziennikarz”, publikował w mojej teczce SB, analizy mojej antypartyjności, dochodząc do wniosku, że tylko moim żydowskim pochodzeniem można było tłumaczyć to, że towarzysze z wyższych szczebli pozwalali mi popisywać się na ekranie telewizyjnym pogardą dla ludzi pracy. Prezes Radia i Telewizji w mojej obecności rwał jego donosy na kawałki, zapewniając mnie, że każdy musi coś robić: Bednarski robi swoje, ty rób swoje i Bednarskim się nie przejmuj.

Bednarski miał zeza i wciąż go ma; znalem go, gdy miał 40 lat i na tyle teraz wygląda, wiec albo mamy do czynienia z reinkarnacją Naczelnego Redaktora, albo Grażyna z Marcosem dalej rysowali na ścianach i podłogach, gdy ja przysnąłem na balkonie 18 pietra z widokiem na Atlantyk i żadnych śmieci wywozić nie miałem.

Bednarski skończył rozmowę i tak do mnie: – Wyjechałem, jak ty, do Ameryki, przydał mi się angielski, wydajemy katalogi komercyjne, biznes się rozwija, rozbudowujemy magazyny, śmieciami się nie przejmuj, wiem jak je wywozić.

Marian Marzyński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.