natan gurfinkiel: polska per procura5 min czytania

()

natan sepia2015-04-24.

podobnie jak cheronea z forum SO przeczytałem jednym tchem tekst andrzeja koraszewskiego „niemiec tobi ogląda świat”. autor zwierza się z kierowanych pod jego adresem zarzutów, że ma obsesję na punkcie izraela. to nie ja mam obsesję, mówi autor, to świat ją ma – i na dowód przytacza omówienie książki „Allein unter Juden” („Catch the Jew” w anglojęzycznym wydaniu)

jej autor tuvia tenenbom, amerykański publicysta, pisarz i dyrektor teatru urodził się w izraelu w rodzinie niemieckich imigrantów.  mówi bezbłędnie po niemiecku, co pozwoliło mu przez pół roku udawać niemieckiego dziennikarza.

nie czytałem książki, ale z omówienia jej wynika, że w centrum zainteresowania autora tego omówienia jest autodestrukcyjna postawa żydów, nienawidzących własnego kraju. jednym z nich jest gideon levy, czołowy publicysta dziennika „haaretz”.

„Jerozolima jest stolicą upiorów, w Yad Vashem opłacony przez Unię Europejską specjalny przewodnik opowie ci… o izraelskiej okupacji, Gideon Levy, naczelny publicysta Haaretz i ulubieniec europejskich ultraortodoksyjnych humanistów opowiada o żydowskich zbrodniach i o swojej trwającej przez dziesięciolecia miłości do Arabów. Tenenbom chce wiedzieć, czy nauczył się arabskiego. Nie, Gideon Levy nie nauczył się arabskiego, Gideon Levy nie zniża się do zauważenia, że Arabowie są ludźmi, żyje opowieściami o żydowskich zbrodniach.”

rozumiem gideona levy, kto wie czy nie bardziej niż rozumie go koraszewski, bo izrael jest normalnym krajem. tę normalność bardzo ładnie zdefiniowała moja niegdysiejsza redakcyjna koleżanka z radia noemi bogusławska: żydowski policjant bierze za hals żydowskiego złodzieja i odprowadza go do żydowskiego aresztu, by postawić go przed żydowskim sędzią.

z całym szacunkiem dla andrzeja, którego teksty czytam z niezmiennym zainteresowaniem, nawet gdy nie całkiem zgadzam się z argumentacją, wydaje mi się że idealizuje on izrael i przyjmuje każdą krytykę pod jego adresem jako przejaw antysemityzmu. nie neguję jego istnienia, jest on bardzo obecny w dzisiejszym świecie, ale jego rozpowszechnienie nie rozgrzesza żydowskiego państwa ze wszystkiego. prowadziłem na ten ten temat dziesiątki rozmów na przestrzeni wielu lat.

kiedy po raz pierwszy byłem w izraelu w połowie lat osiemdziesiątych, militarystycznie nastrojeni weterani wojenni zagrozili wysadzeniem w powietrze meczetów na wzgórzu świątynnym. na polityków padł strach, bo zrealizowanie tej groźby wywołałoby wojnę z arabskimi sąsiadami izraela, nawet z jordanią, z którą jak mi to później powiedział pewien izraelski pisarz mieszkający w kibucu, izrael od lat miał „zimny pokój”.

przed zwiedzaniem meczetów i muzeum na wzgórzu musiałem się poddać niezwykle skrupulatnej rewizji. podczas mego pobytu w izraelu żołnierze obezwładnili uzbrojonego terrorystę. skutego już kajdankami okładano kolbą od karabinu. znana działaczka na rzecz pokoju, z zawodu prawnik, shulamit aloni złożyła w knesecie interpelację w tej sprawie, a gazety  z zaniepokojeniem pisały, że armia wychowuje swych żołnierzy na degeneratów i sadystów.

izaak l. ,  osiedlony w izraelu mój niegdysiejszy kolega z radia był pełen niepokoju o przyszłość kraju. izrael, mówił, który zrodził się z wolnościowego zrywu i który musiał się później bronić, od dziesięcioleci jest okupantem. młodzi ludzie dostają karabin do ręki i każe się im patrolować arabskie dzielnice, bo jest to jedyna propozycja, z jaką państwo może wystąpić wobec swych młodych obywateli. jeżeli sytuacja ta będzie dalej trwała, zniszczona zostanie idea, która legła u podstaw utworzenia państwa żydowskiego. przedłużająca się w nieskończoność okupacja zniszczy duszę izraelskiego społeczeństwa i zmiażdży jedyną jak dotąd demokrację w regionie. już teraz coraz częściej słyszy się narzekania, że demokratyczne reguły gry przeszkadzają w zaprowadzeniu porządku z arabami, mamy jednak na szczęście dwa silne filary demokracji: wolną prasę i niezależne sądownictwo z wysoką kulturą sądzenia…

motyw brutalności żołnierzy izraelskich wielokrotnie pojawiał się od tamtego czasu w rozmowach, jakie wiodłem na temat sytuacji na bliskim wschodzie. arnold, mój polski sąsiad z kopenhagi wykrzykiwał:

– dlaczego wszystkim innym wolno mordować, a jak zrobi to we własnej obronie  żyd w mundurze izraelskiej armii, to zaraz  rozlega się  wrzask na cały świat?…

opowiedziałem to memu palestyńskiemu przyjacielowi hussajnowi, którego znam od niepamiętnych czasów.

– wiesz, powiedział, te relacje na temat brutalności żołnierzy izraelskich w gazie są bardzo prawdopodobne. to nie jest już ta armia, którą ja pamiętam, ani nawet ta, w której służył twój kuzyn w latach osiemdziesiątych. teraz jest ona zdominowana przez  drugie pokolenie imigrantów z ZSRR, nic więc dziwnego, że najchętniej zachowywaliby się oni tak jak armia czerwona w polsce i w niemczech  w czterdziestym piątym roku…

kiedy zatem czytam te pisane ze swadą i temperamentem filipiki w obronie izraela, który nawet gdyby  popełniał jakieś błędy, to winę za nie ponosi antysemicki obłęd reszty świata,  mam przed oczyma reakcje na krytykę niektórych zachowań  polaków. dysputa o jedwabnem nigdy nie sięgnęła istoty zbrodni. dyskutowano o szkalowaniu polaków. to samo było z pozostałymi książkami grossa, z opisami pogromu kieleckiego, a ostatnio z nagrodzonym oscarem filmem „ida”  każda krytyczna uwaga wywołuje zbiorową histerię na temat szerzącej się w świecie polonofobii. jest ona tak groźna, że zainfekowała nawet niektórych rdzennie słowiańskich, mieszkających w kraju rodaków…

natan gurfinkiel

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. j.Luk 24.04.2015
  2. W. Bujak 25.04.2015
  3. koraszewski 25.04.2015
  4. gurnatko 25.04.2015