nasz nieoceniony prezydent elekt przebiera nóżkami, nie mogąc doczekać się 6 sierpnia. zainteresowanych tym co takiego ma się stać w tym dniu odsyłam do mediów, przyczyniając SIȩ tym samym do wzrostu prasoczytelnictwa, radiosłuchalności i i teleoglądactwa.
Od dawna już mówiłem, że trzeba uporządkować urząd głowy państwa, bo w tej dziedzinie panuje zupełne bezhołowie. trzeba więc wprowadzić klasyfikację: prezydent zwyczajny, prezydent nadzwyczajny (i pełnomocny?- przebóg!), zastępca prezydenta. prezydent elekt. tej ostatniej kategorii wprowadzać nie musimy, bo już ją mamy i to ona właśnie tak uwiera swego obecnego posiadacza.
całe to wyjaśnienie, co go miało nie być, kieruję do osób, które nie bacząc na mój apel nadal będą sabotować prasoczytacrtwo, radiosłuchalstwo i telegapiostwo z rozdziawiono gembo.
otóż, kochani moi obstrukcjoniści powszechnego oświecenia, 6 sierpnia, nader à propos odbędzie zaprzysiężenie nowo wybranego prezydenta, ponieważ zgodnie z kalendarzem będzie to również święto przemienienia pańskiego.
prezydent elekt do tego stopnia nie może doczekać się radosnej daty, że raz po raz opowiada o zamiarach, jakie przyświecać będą jego sprawowaniu urzędu. dowiadujemy SIȩ, że w dziś nikt się z polską nie liczy, trzeba więc będzie zradykalizować ciamajdowatą jak dotąd politykę zagraniczną. wyobrażam sobie, że kiedy po jesiennych wyborach dojdzie do utworzenia należytego rządu, kandydat na szefa dyplomacji zostanie skierowany na badanie do ortopedy. przedmiotem badania będzie sprawność w mocnym tupaniu nogą. przyszły szef ministerium zewnętrza bȩdzie również poddany oględzinom u wizażysty, by ustalić czy w trakcie energicznych ruchów nożnych potrafi przybierać odpowiednio groźne miny.
prezydent elekt zwierzał się również z konieczności z wprowadzenia na nowo zaniedbywanej obecnie polityki historycznej. w tym celu ma on zamiar podjąć działania w celu finansowego wspierania przez państwo filmów ukazujących dzieje polski we właściwym świetle.
jak rozumiem, określenie we właściwym świetle oznacza gloryfikację. dla przykładu II RP winna być ukazywana jako wzór demokracji, natomiast mówienie o cenzurze prasowej, istnieniu getta ławkowego na uczelniach i przypominanie o berezie kartuskiej byłoby szkalowaniem ojczyzny, podlegającym karze, lub przynajmniej piętnowaniu.
nie mam jednak szczególnych obaw z związku z doprawianiem historii polityką. nie miałem ich od początku, bo pomysłodawcy ręcznego sterowania dziejami kraju mierzą siły na zamiary. kilka dni temu znalazłem w swej skrzynce odbiorczej mail, rzucający snop światła na spokój, z jakim przyjmuję tego typu zapowiedzi:
Podobno Mariusz Szczygieł obruszony na młodych, z których większość nie potrafi już prawidłowo rozszyfrować skrótu PRL,
rozpisał konkurs na esencjonalne (jednym zdaniem) zdefiniowanie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, bez użycia słów „komunizm”, „socjalizm”, „ustrój”, „system”. Otrzymał mnóstwo projektów definicji.
Mojemu korespondentowi najbardziej spodobała się taka definicja:
PRL – czasy, gdy istniały następujące zjawiska: powszechna inwigilacja społeczeństwa- obecnie Google, powszechne donosicielstwo- obecnie Twitter , powszechne naruszanie prywatności- obecnie Facebook.
natan gurfinkiel



Ty zwyczajnie naszemu prezydentu zazdrościsz!
Umiałbyś tak złapać hostię? (i wywołać teologiczne wątpliwości, czy osoba świecka może, co wyjaśniał kard. Nycz)
Miałeś tyle co on próśb o trzymanie dziecka do chrztu? No widzisz. Przed nim jedynie prezydent Bierut mógł się czymś takim pochwalić.
Kiedy jedna jego zwolenniczka powiedziała, że „musi chronić naszego wymodlonego prezydenta, bo jednego nam już zabili” zacząłem Dudzie autentycznie zazdrościć, albowiem ponieważ zwolenniczka była bardzo, ale to bardzo powabna.
Coś obawiam się o to czy głosujący na slogan „prezydent dobrej zmiany” aby na pewno na taką zmianę głosowali? Rozmodlony, tupiący nóżką na co większych naszych sąsiadów, a najbardziej na UE oraz zakłamujący historię tak, jak to zrobił z Jedwabnem. Biorąc pod uwagę fakt, że Paweł Kukiz nie jest na razie żadną rewoltą a zaledwie zefirkiem zmian można przypuszczać, że Duda z PiSem mogą nie doczekać 2 lat urzędowania kiedy naród im podziękuje. A powabnej wielbicielce Dudy podziękuje żona tegoż i nie mam wątpliwości, że podziękowanie będzie wielce powabne. A dzieci trzymane do chrztu przez tego pana w większości powinny mieć na imię Duduś.
Panie Sławku, nie obrażaj pan Dudusia (vide „Podróż za jeden uśmiech”). Filip Łobodziński by panu nie wybaczył 🙂
Dudek też ma lepsze skojarzenia, więc może po prostu DU.