Sto smaków Aliny: Jeszcze jedno spaghetti dzisiaj

2012-09-23. Kochamy makarony? Nic dziwnego, zawierają pewien aminokwas, który organizm przetwarza w serotoninę, hormon antydepresyjny, poprawiający nastrój i wpływający na zdrowy sen. Zwłaszcza jesienią będzie potrzebna! Za dużo dostarczać makaronu jako lekarstwa jednak nie można, bo wejście na wagę przywróci depresję, która po makaronowym obiedzie właśnie nas opuściła. Ale raz w tygodniu, warto.

Ponadto z makaronu – i suszonego, i dostępnego już bardzo smacznego świeżego – przyrządzamy posiłek szybko, bezboleśnie, prosto. Dodatkiem numer jeden do klusek, jak nazywamy makarony, jest sos pomidorowy. Na szczęście są do kupienia jego gotowe wersje, wybierzmy ulubioną i trzymajmy jako dyżurną, obok paczki jakiegoś spaghetti czy penne suszonych. Bardziej ambitne będzie kupienie puszki czy kartonu z pomidorami całymi lub krojonymi. To półprodukt, podstawa do sporządzenia sosu na własny smak.

I taki gotowałam. Do sporządzenia sosu  o nazwie intrygującej, bo wziął ją pań uprawiających najstarszy zawód świata. Takie postaci grały znakomite włoskie aktorki: cudowna Zofia Loren jako Filumena Marturato z „Małżeństwa po włosku” czy wzruszająca Giullietta Masina w niezapomnianym obrazie „Noce Cabirii”. Oba filmy polecam gorąco, może są do kupienia na DVD lub do wypożyczenia. Będą znakomite na wieczór filmowy z przyjaciółmi, podczas którego podamy

Spaghetti alla putanesca

porcja spaghetti
passata pomidorowa lub kartonik pokrojonych pomidorów
cebula, czosnek
opakowanie filetów anchois
oliwki czarne
oliwa
pieprz
zioła i ser do posypania

Cebulę poddusić na oliwie, dorzucić czosnek, dodać anchois wraz z oliwą, dusić. Gdy anchois się zamienią w pastę, dodać pomidory, dusić dalej, co jakiś czas mieszać. Na końcu dodać oliwki, znakomicie pasuję te już pokrojone (i są tańsze). Doprawić do smaku pieprzem, sprawdzić, czy nie potrzeba soli.

Podawać do ugotowanego makaronu (nie rozgotowanego), posypać zieleniną i serem, oczywiście najlepiej parmezanem lub innym do niego podobnym.

Podając makaron włoski, nie topmy go w wielkiej ilości sosu. Jeżeli jest go dużo, podajmy raczej osobno, kto będzie chciał, sam nałoży na talerz.

Na sos o tej nazwie – podawany nie tylko do spaghetti , pasuje także do innych makaronów – można znaleźć wiele przepisów. Ale nie znalazłam takiego w grubej księdze „Ricettario italiano”, opisującej 1700 potraw. Widocznie putanesca należy do kuchni domowej, przekazywanej pokoleniom ustnie lub w domowych zeszytach.

Skąd nazwa? Podobno paniom pracującym nocą odpowiadał, bo gotowało się go szybko (nawet podczas sesji z klientem) i był pożywny, co pozwalało przetrwać w dobrej formie długie, niekiedy chłodne noce.

Celowo nie podałam proporcji. Nprzykład ilość cebuli czy czosnku jest dowolna. Ambitni kucharze i kucharki mogą rzecz jasna wziąć świeże pomidory, jest na nie sezon. Npewno sos z nich będzie znakomity! Oliwki mogą być i zielone, choć czarne bardziej mi tu pasują. Jeżeli dodajemy anchois , które są bardzo słone, nie sólmy sosu podczas duszenia, najwyżej pod koniec, o ile będzie potrzeba. Czy można zrobić sos bez anchois ? Pewnie, że można. Czy można dać puszkę tuńczyka zamiast tych rybek? Pewnie tak, bo i taki przepis na putaneskę znalazłam. Podejrzewam, że Filumeny i Cabirie wrzucały do garnuszków to, co miały – na przykład pancettę, czyli wędzony boczek – nie przejmując się za bardzo, czy sos odpowiada wiernie jakimś przepisom.

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com