Andrzej Lewandowski: FIFA umoczona i podtopiona

inter-barca2015-06-11.

ECHA WYDARZEŃ: Rozróba w FIFA (z FIFA) trwa, i trwać będzie długo.

Światowa centrala futbolu jest nie tylko umoczona, ale już zdrowo podtopiona. Miliony dolarów nie wiadomo dla kogo i na co, miliony – wiadomo dla kogo i za co.

„FIFA zapłaciła irlandzkiej federacji piłki nożnej 5 mln euro, by ta nie wszczynała procedur prawnych w związku z odpadnięciem Irlandii, po błędzie arbitra, w eliminacjach MŚ 2010 w dwumeczu z Francją – powiedział prezydent tamtejszego związku John Delaney. O wyeliminowaniu piłkarzy z Zielonej Wyspy z udziału w MŚ w RPA zadecydował błąd sędziego, który w najważniejszej akcji meczu nie zauważył zagrania ręką Thierry’ego Henry. Napastnik Barcelony pomógł sobie w niedozwolony sposób opanować piłkę, którą podał do Williama Gallasa, a ten strzelił gola na wagę awansu.”

Czyli – nawet święty spokój ma swoją cenę… Urzędowe przekupstwo – nieoczekiwana jakość.

„W niemieckiej prasie opublikowano raport ukazujący nowy wymiar targowania na szczytach władz. Niemcy miały bowiem przekazać Arabii Saudyjskiej granatniki przeciwpancerne w zamian za wsparcie w staraniach o organizację piłkarskich Mistrzostw Świata w 2006 roku.

„Niemcy… mieli wpłynąć na głosy Komitetu Wykonawczego FIFA poprzez inwestycje w obszary bliskie jego członkom. Interesujące były również działania kanclerza Gerharda Schroedera – takie tezy postawił niemiecki tygodnik “Die Zeit”. Granatniki za wsparcie sportowe? Kolejny wymiar skandalu i kryzysu… „Śledczy sprawdzają teraz bacznie czy nie doszło do naruszeń prawa podczas wyborów gospodarzy mistrzostw świata w Rosji (2018) i Katarze (2022).

I tak dalej i tak dalej. Wielkie sumy za zobowiązania jakże różnej natury. W tym – zapewne i sporo „z rączki do rączki”, bo trudno się nie ubrudzić, gdy się prowadzi interesy nie do końca czyste oraz jasne…

Piłka ma kłopot. Ale nie tylko piłka. Ruch sportowy, jako całość, bo przecież niezależnie od szczytnych haseł i programów (działalność prozdrowotna, edukacyjna itp.) jest wielkim i coraz większym ruchem biznesowym. Głosząc do tego pełną apolityczność – coraz bardziej splecionym z polityką. Przez sponsoring, marketing, współgranie z aspiracjami różnych grup trzymających władzę oraz budżety. Coś za coś. A co i za co – dopiero się wyłania w dochodzeniach. Na różnych kontynentach.

To potrwa, a może i oczekiwanej mety nie osiągnąć. Tyle supełków i tyle interesów – także w „grach obronnych”. W końcu w grę wchodzi nie tylko tzw. dobre imię oraz fair play, ale też pewnie fortuny, których wielkości sobie nie wyobrażamy. I… rozwiązania możliwe nie tylko przez sankcje urzędowe – także przez głosowania w gronie zainteresowanych.

A z tym bywa różnie. W innym wymiarze mamy świeży dowód w PZPN. Komisja mająca pilnować norm etycznych bardzo dotkliwie (wg. mnie – na pokaz i w świadomości, że będzie inaczej) karze działacza pod zarzutem handlu biletami, plenarne posiedzenie związku w głosowaniu orzeka, że …jeszcze trzeba badać oraz czekać; czyli ogłoszona kara jest tylko pogrożeniem palcem…

Oczywiście ze sprawą pt. FIFA, jako że podjęły ją organy pozasportowe tak prosto nie będzie, ale… Poczekamy – zobaczymy.

Wolę piłkę na boisku niż tę na „wapnie” rzutu karnego. A na stadionach było ciekawie. Znalazłem poparcie tezy, że nie tylko klasa wyszkolenie decyduje o jakości widowiska oraz porcji adrenaliny. Czasem układ, obraz, sytuacja. Nie da się przecież laboratoryjnie zrównać pod względem wartości sportowej pary Barca – Inter (Barcelona wygrała Ligę Mistrzów) z duetem Lech – Legia na ligowym finiszu. A emocje równie wielkie. Bo tu i tam współzawodniczyły drużyny o podobnej klasie, więc mniej ważne, kto szybciej przebiegnie z piłką, (która mu będzie posłuszna) 50 metrów, a ważniejsze, kto takie pojedynki biegowe wygrywa. U nas wygrał Lech. Zasłużenie, choć dla wielu było niespodzianką, jako że Legia to – teraz trzeba dodać określenie „podobno” klub najlepiej ułożony, kasowo najmocniejszy; więc – faworyzowany.

Dumnym krokiem po czerwonym dywanie, jako pierwszy na murawę wszedł trener Maciej Skorża. Dla 46-letniego byłego trenera Legii był to trzeci tytuł w karierze. Pierwsze dwa zdobył z Wisłą. Na mistrzostwo czekał sześć lat, a więc jeszcze dłużej niż kibice z Poznania…”

Kibicom Legii na pocieszenie – jest nadzieja, że się odegramy w następnym sezonie. A na pociechę mojemu miastu – Stolicy, że margines niszczycielski wielkiej radości z wygranej przyszło przeżywać Innym.

Ma międzynarodowy ruch sportowy nową jakość. Właśnie zaczynają się zawody, które maja się odbywać co cztery lata.

Krótka charakterystyka – wg PKOl:

„1. Decyzje o organizacji Igrzysk Europejskich w roku 2015 i zlokalizowaniu ich w stolicy Azerbejdżanu – Baku podjęło w grudniu 2012 r. Walne Zgromadzenie Europejskich Komitetów Olimpijskich. Za tymi decyzjami głosowało 84% europejskich komitetów narodowych.

  1. Udział w Igrzyskach potwierdziły wszystkie (50) narodowe komitety olimpijskie Europy.
  2. W dwunastu dyscyplinach spośród dwudziestu objętych programem Igrzysk można będzie uzyskać kwalifikację bezpośrednią lub punkty rankingowe do udziału w Igrzyskach XXXI Olimpiady w Rio de Janeiro w roku 2016.”

Czyli – takie igrzyska międzyolimpijskie w rytmie … olimpijskim, jako że ten wyznacza czterolecie. Sprawdzi się, czy będzie kwiatkiem do kożucha – zobaczymy… Są nowe szanse, ale i nowe obciążenia startowe. Damy radę?

W gazecie mającej aspiracje do solidnej przeczytałem, że NIK poddał analizie wydatki związane ze startem olimpijskim w Londynie (2012). Ponieważ nie widzę wyraźnego podziału na informację i komentarz, ten ostatni znajduję w tytule: „Sport utopił pół miliarda”. Alarm!?

Chodzi – sądzę – tylko o tzw. środki budżetowe, bo przecież Igrzyska to także inne pieniądze – PKOl-owskie, na organizację wyprawy, ubiór od garniturów po desuski itp. Nie dyskutuję ani z NIK, ani z autorką artykułu, choć tytułowy komentarz biorę za rażące uproszczenie. Ale proponuję – też za artykułem – przyjrzeć się procedurom. Że np. ogłasza się konkurs, do boju staje jeden jedyny kandydat – związek sportowy, (bo niby, kto inny może konkurować?) i oferta przechodzi walkowerem. Nie lepiej – po prostu…? Innych uchybień nie wytykam. Zresztą mam nadzieję, że raport jest solidniejszy niż artykuł tak alarmujący tytułem…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. j.Luk 2015-06-12
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com