Stefan Małecki-Tepicht: Po co nam sprawiedliwość społeczna – rozważania Kołakowskiego i innych22 min czytania

()

Gdy dzisiaj powraca się do napisanego – przez wybitnego filozofa – przed laty tekstu, to zwraca uwagę, że termin „sprawiedliwość społeczna” jest pojęciem pustym. Każde pojęcie, któremu chcemy nadać jakiekolwiek znaczenie w nauce, bądź też w rzetelnym, racjonalnym opisie życia codziennego, musi być terminem „definiowalnym”. Winno ono posiadać pewne okre­ślone desygnaty oraz pewne określone cechy konotujące owe desygnaty. Jest natomiast tak, że nikt nigdzie nie określił desygnatu „sprawiedliwości społecznej”. Idąc śladem myśli Leszka Kołakowskiego starałem się wyżej wykazać, że: (a) nie jest „sprawiedliwość społeczna” pojęciem moralnym wywodzącym się z tradycji Kantowskiej. I (b) nie jest również – jak słusznie powiada sam autor – pojęciem ekonomicznym. „Sprawiedliwość społeczna” (c) gwałci zasady tradycyjnej sprawiedliwości, a przede wszystkim (d) narusza podstawową zasadę demokratycznego społeczeństwa – równości wobec prawa.

„Sprawiedliwości społecznej” nie da się zatem uzasadnić, ani na gruncie nauk moralnych, ani na gruncie prawa, ani też na gruncie ekonomii. Jedyną podstawą, z której daje się wywieść „sprawiedliwość społeczna” – to prymitywna psychologia, psychologia zawiści – „dlaczego on ma tak wiele, a ja tak mało?”. I znów powracamy do Kaina i Abla. Zabijając brata swego Abla z zawiści – Kain wykreował pewien stan „praw nabytych” do prawa dysponowania przez tych, którzy mają mało – dorobkiem tych, którzy mają więcej. I ta właśnie zawiść i z niej wynikające „prawa nabyte” – stanowią jedyne „moralne źródło” tak zwanej „sprawiedliwości społecznej”.

Jest paradoksem historii, że to ludzie Oświecenia, humaniści i filozofowie stworzyli podwaliny pod realizację tak właśnie pojmowanej „sprawiedliwości społecznej”, biorącej swój początek od zbrodni bratobójstwa Kaina. Po raz pierwszy, gdy 14 lipca 1789 roku, po zburzeniu Bastylii, Wielka Rewolucja Francuska pod hasłami humanizmu „Wolności, Równości, Braterstwa” objęła swym krwawym terrorem całą Francję. A jak wiemy z historii tej rewolucji, hasło „równości” – a szczególnie jego realizacja z pomocą gilotyny, rzeczywiście zrównywała wszystkich, od głowy Ludwika XVI i Marii Antoniny, po głowy księży, chłopów i członków ich rodzin w Wandei i z innych obszarów Francji – ewidentnie naruszając dwa pozostałe człony i „wolności” i „braterstwa”. Toż właśnie w imię tak pojmowanej „sprawiedliwości społecznej” bolszewicy Lenina 7 listopada 1917 roku w Rosji – pod hasłem „grab zagrablionnyje” – krwawo rozprawiali się z tym wszystkimi, którzy inaczej od nich pojmowali „sprawiedliwość społeczną”. Zarówno Lenin, jak też Stalin, a po nich ich następcy – odwołując się do tradycji oświeceniowych i humanistycznych – posługując się terrorem i przemocą zaaplikowali nam wszystkim swoistą, a jakże realną „sprawiedliwość społeczną”.

Obie te rewolucje: francuska i rosyjska są świadectwem jak odwoływanie się do „rozumu ludzkości”, do „obowiązków ludzkości” staje się bezpośrednim tytułem egzekwowania „zbiorowej odpowiedzialności” od tych wszystkich, którzy zdaniem „oświeconych rewolucjonistów” nie wypełniają narzuconych im przez rewolucję wymagań.

Pozostaje mi odwołać się do tekstu „O sprawiedliwości” Kazimierza Ajdukiewicza, z 1939 roku, w którym odwołując się do „zasady równej miary” powiada on „Zaprzecza ona [zasada równej miary] temu, aby jakakolwiek określona grupa społeczna posiadała jakieś osobne uprawnienia z tego tytułu, że to ona właśnie, i twierdzi, że wszelkie wyróżniające ją uprawnienia zawdzięczać może każda grupa jedynie temu, że posiada pewną zaletę, którą mogłaby w zasadzie posiadać każda inna grupa. […] Zasada równej miary dostarcza nam metody, która w wielu wypadkach pozwala rozpoznać, że nie słusznie sądzimy jakoby nam się coś należało, czyli niesłusznie przyznajemy sobie pewne uprawnienia. Wystarczy mianowicie rozważyć, czy te uprawnienia, które sami sobie przyznajemy, bylibyśmy skłonni przyznać komukolwiek innemu[…][15]”. I – jak sądzę – ta formuła „zasady równej miary” w pełni wpisuje się w treść kategorycznego imperatywu moralnego Immanuela Kanta.

Wracając do „stanu zastanego” Kaina i Abla – do trwałej w dziejach ludzkości sytuacji, w której są biedni i bogaci – odwołam się do słynnego zdania Peryklesa, który nad mogiłami żołnierzy Aten powiadał „przyznanie się do ubóstwa nie przynosi nikomu ujmy, jednakże jest ujmą, jeśli ktoś nie stara się z niego wydobyć[16].

I dlatego też odwołanie do starych rzymskich formuł: Ulpiana „suum cuique” – „każdemu, to co mu się należy” oraz zasady wzajemności „do ut des” – „daję byś dał w zamian” stwarza podstawy najbardziej sprawiedliwych zasad wszelkiej „tradycyjnej sprawiedliwości”. Można zaś zasadnie pytać skąd się bierze tak powszechna aprobata dla „sprawiedliwości społecznej”? Odpowiedź jest jedna z braku stosowania przez państwo i wymiar sprawiedliwości powszechnie uznawanych „zasad tradycyjnej sprawiedliwości” – i przestrzegania norm uczciwości i przyzwoitości; nie kłam, nie kradnij, nie pożądaj. Nie tak wiele.

 ***

PS. Leszek Kołakowski w rozmowie w „Rzeczpospolitej” – po dziesięciu latach od swojego poprzedniego tekstu – powiada

Ale co to znaczy sprawiedliwość społeczna? Czym się różni od tego, co obejmuje łącznie państwo prawa, swobody obywatelskie, wolność słowa i różne instytucje państwa opiekuńczego, które mogą zapewnić ludziom minimum godziwego życia? […] Równość całkowita jest możliwa tylko za pomocą środków totalitarnych […] Równość pełna jest, więc hasłem wewnętrznie sprzecznym”.[17]\

Stefan Małecki-Tepicht


 

  • [1] Leszek Kołakowski, Po co nam pojęcie sprawiedliwości społecznej?” Gazeta Wyborcza, 6-8 maja 1995, s.8 i 9.
  • [2] Ibidem,
  • [3] Ibidem,
  • [4] TORA Pięcioksiąg Mojżesza, Exodus XX, Tłumaczenie Izaak Cyklow, Kraków 1895, Wydawnictwo Austeria, Kraków 2006, s.91
  • [5] John Rawls, Liberalizm polityczny, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1998, s.35.
  • [6] Ibidem s. 122.
  • [7] TORA Pięcioksiąg Mojżesza, Genesis IV, Tłumaczenie Izaak Cyklow, Kraków 1895, Wydawnictwo Austeria, Kraków 2006, s.91 Ibidem s. 19
  • [8] Kant, Uzasadnienie metafizyki moralności, przełożył Mścisław Wartenberg Wydawnictwo ANTYK, Kęty 2001, s.38.
  • [9] Ibidem, s.38
  • [10] Ibidem, s 40 i 41
  • [11] Kant, Uzasadnienie metafizyki moralności, przełożył Mścisław Wartenberg, Kęty 2001, Wydawnictwo ANTYK, s.50 i 51.
  • [12] Konstytucja Rzeczpospolitej Polski, art. 32.
  • [13] Konstytucja Rzeczpospolitej Polski, Rozdział II, art. 84
  • [14] TORA Pięcioksiąg Mojżesza, Leviticus XXVII, Tłumaczenie Izaak Cyklow, Kraków 1895, Wydawnictwo Austeria, Kraków 2006, s.149 i 150
  • [15] Kazimierz Ajdukiewicz O sprawiedliwości, Kultura i Wychowanie, 6, 1939 s.119
  • [16] Tukidydes, Wojna peloponeska, Czytelnik, Warszawa 1957, s.107
  • [17] Rozmowa Leszek Kołakowski „Przez odwróconą lornetkę”, Rzeczpospolita 24-25 września 2005, Plus Minus nr 38(662)

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. Magog 30.09.2012
  2. PK 01.10.2012
  3. sikor 01.10.2012
  4. sikor 01.10.2012
  5. SAWA 01.10.2012