2015-07-08.
ECHA WYDARZEŃ: Bardzo lubię mistrzów sportu, którzy uznali, że także umownym piórem dobrze jest być blisko kibiców. Mamy takich coraz więcej. Na szczęście, bo to jednak zbliża arenę do trybun.
Wśród dobrych przykładów – mistrzowie miotania młotem.
Ostatnie, własnoręczne (no, via komputer) informacje z Facebooka:
Anita Włodarczyk (n/z): „Kolejne zawody na Węgrzech i wygrana z wynikiem 75,48. Cieszę się tym bardziej, bo objęłam prowadzenie w cyklu Hammer Throw Challenge, a przy okazji – było to moje szóste, kolejne zwycięstwo w tym sezonie”!
Paweł Fajdek: „Pan Paweł dzisiaj wygrał z 83,12; w ostatniej próbie, przy 37 stopniach… Teraz czas na Koreę!! Więc szybko się pakuje i na lotnisko!!! Pozdrowionka!”
A był to drugi wynik w karierze i jednocześnie najlepszy tegoroczny rezultat na świecie. Co start – osiemdziesiątka pęka!
Najgłośniejsze w futbolu to teraz nie granie, lecz zarzut, że politycy wpływali (tylko czas przeszły?) na międzynarodową federację!
„Przed głosowaniem na organizatorów MŚ w 2018 i 2022 roku miały miejsce dwie polityczne interwencje. Prezydenci Nicolas Sarkozy i Christian Wulff usiłowali wpłynąć na przedstawicieli swoich krajów. Niemiecka Federacja Piłkarska otrzymała od tego drugiego zalecenie, aby zagłosować na Katar z uwagi na interesy gospodarcze — powiedział Blatter, który kieruje światową federacją od 1998 roku.
Wypowiedź Szwajcara ukazała się na łamach niemieckiego dziennika „Welt am Sonntag”, a FIFA potwierdziła później, że cytaty były prawidłowe”.
Słychać zaprzeczenia, ale nie są bardzo głośne. I niech mi ktoś jeszcze raz powie, że sport i polityka to dziedziny oddzielone od siebie wysoką tamą… Doktrynalnie – tak, praktycznie… Jak wyżej. I jak przy sty innych okazjach, gdy się sprawy polityczne, własnej popularności i podobne załatwia przy kominku, do którego paliwo dostarczają sportowcy… Medalami, nazwiskami, sławą osobistą.
Mamy Tour de France. Taki – jeszcze przez Holandię i Belgię. Gorące popołudnia jeszcze podgrzewane dobrym kolarstwem.
Dopiero faza wstępna, etapy płaskie, więc można się było spodziewać czegoś w rodzaju rozgrzewki. A tu – z miejsca „na ostro”, w jedynym etapie indywidualnym na czas (początek) – średnia prędkość jazdy zwycięzcy – 55, 446 km/h. W kolejnych próbach –mniej, ale też, jak niezły pociąg osobowy.
Są świetnie przygotowani, sprzęt też najwyższej jakości… Płasko, ale też, jak to się mówi w kolarstwie – selektywnie. Odcinki nazywane brukiem, to znów finisz pod górkę. I ta szybkość niebywała. Jak mawiał klasyk: „Ramię przy ramieniu, pedał przy pedale” (czy jakoś podobnie), sekunda nieuwagi, nagły powiew i już kraksa. Ile ich było w tej fazie wstępnej? To rzeczywiście sport, w którym trzeba umieć wygrać z cierpieniem…
Patrzę, słucham i podoba mi się. Technika „Eurosportu” znakomita. Krzyś Wyrzykowski z Tomaszem Jarońskim dobrze to relacjonują. Niby mało nowego w pomyśle, bo TVP też z dawna kocha sprawozdawcze duety, ale „u nich” jest podział ma mistrza i czeladnika, na pierwsze skrzypce i te, które dadzą głos dopiero, gdy nutki dadzą prawo.. Panowie Krzysztof z Tomkiem stanowią tandem sprawozdawców równorzędnych. Dwaj jak jeden. Znają kolarstwo na wylot, potrafią połączyć w opowieści informację z komentarzem, prognozą, a nawet czymś w rodzaju wycieczki krajoznawczej. Nie zdzierają gardeł, nie atakują krzykiem naszych uszu. Wiedza, spokój i luz. Komuś może się wydać, że chwilkami ciut nadto kumpelski, ale mnie nie razi. Istotę procesu przydawania adrenaliny zostawiają obrazowi.
Czyli – obaj panowie zaproponowali kiedyś, i wciąż stosują inną jednak szkołę relacji niż ta, która stawia na mocny przekaz własnych emocji. I może dlatego ten Tour de France tak miło mi się ogląda… Nie ściszam głosu. I czekam na góry. Także na coś miłego w wykonaniu rodaków… Teraz pomagają liderom swoich grup.
Andrzej Lewandowski



Słuszna uwaga Panie Redaktorze, dzisiaj dominuje obraz a emocje wyrażane wrzaskiem ten obraz zamazują. Spokojne komentarze wypełnione informacją to przyszłość..
No cóż, żyjemy w czasach gdzie wszystko należy wyrazić krzykiem,
nawet „kocham cię” przestaje być ważne jeśli jest szeptane do ucha.
dodano: 09 lipca 2015 9:52
Pan Paweł piszący, właśnie dopisał:
„Dokonał tego! Paweł Fajdek Mistrzem Uniwersjady w Gwangju z wynikiem 80.05m! Tym samym zapisal się w historii jako pierwszy, który trzy razy z rzędu zdobył złoty medal na Akademickich Mistrzostwach Świata!