Marian Marzyński: Ryba na rowerze1 min czytania

()

marzynski 32015-08-07.

Nowego prezydenta Polski widzę jako ubranego w togę mecenasa Dudę, który w sądzie małego polskiego miasteczka broni swojego klienta, powołując się na jego ludzkie cechy; po pracy Duda potrząsa szabelką w patriotycznej sztuce z epoki zaborów, wystawianej w parafialnym teatrze; jako mówcę kojarzę go z barmanem, który w nieograniczonej ilości wody rozpuszcza sok wyciśnięty z jednej cytryny.

W rynkach polskich miast aktor Duda nieźle odznaczał się wśród ludzi swoją młodzieńczością i dobrze opanowanym grymasem twarzy; na tle zamkowych komnat, wśród gości reprezentujących zbiorową polską inteligencję wywoływał tylko współczucie. Chwilami chciało mi się wziąć pod rękę panią Dudową i z jej milą, budzącą zaufanie twarzą polskiej inteligentki – zamienić ją miejscami z mężem…

Lecha Wałęsy „bendem prezydentem” i „bendem bo muszem”, zabrzmiało na tym zamku romantycznie w porównaniu z Andrzeja Dudy cwaniackim „jak mi się nie uda, to będę tylko pięć lat”. Wałęsa trafił do tych komnat w czasach kultu ludowego trybuna, Dudę pociągnięto za marionetkowy sznurek w Polsce wyzwalającej się z kompleksów i wybijającej się na imponujący kraj zjednoczonej Europy.

Duda jest jej potrzebny jak rower rybie.

Marian Marzyński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. W. Bujak 08.08.2015
    • BM 08.08.2015