Przy całym moim podziwie dla słowotwórstwa Natana (skąd się ci Żydzi tak nauczyli polskiego? Od Tuwima?) i jego instynktu politycznego, w którym i ja próbuje się szkolić mając do dyspozycji w Bostonie tylko ekran TVN24, chciałbym tu zabluźnić: zjawisko dudy dobrze wróży polskiej demokracji.
Pan Komorowski był „panem od polskiego”, pan Duda jest „panem od prawa”; obaj ci nauczyciele licealni pozbawieni są talentu przywódcy (w tym kierunku doskonale rozwija się doktor Kopacz), ale przewaga Dudy jest w tym, że on na naszych oczach demonstruje mielizny urzędu prezydenckiego, co powinno doprowadzić do poważnej debaty konstytucyjnej. Bo jednak Polsce przydałaby się koncepcja amerykańskiej prezydentury: wybrany w powszechnym glosowaniu przywódca, który wziąłby na siebie na 4 lata (skrócenie o rok zmniejszyłoby ryzyko), odpowiedzialność za kraj, pod ostrą kontrolą 100-osobowego Sejmu (precz z Senatem) i władzy sądowniczej; te dwa dodatkowe filary demokracji znalazłyby w takim układzie motywację do lepszej realizacji swoich misji.
W tym miejscu warto by zaangażować księgowego, który obliczyłby, ile by się zaoszczędziło: pałaców, pensji darmozjadów, samolotów, samochodów, rachunków za diety i dom poselski; kto wie, czy nie poleciałoby za tym kilka ministerstw, a z nimi kilka krzeseł w sali rady gabinetowej, bo tak by się teraz nazywała rada ministrów.
Resztę myślenia pozostawiam Ernestowi Skalskiemu, który mimo niewłaściwego życiorysu jako rzadko kto ma w jednym palcu i rządzenie i ekonomię. Nie jest to zadanie dla Natana, wybitnego specjalisty od politycznego dowcipu, który zainspirował te moje herezje.
Marian Marzyński


Myślę że przeceniamy rolę oszczędności, a nawet kantów. Jedna durna decyzja polityka więcej nas może kosztować niż wszelkie zaoszczędzone pieniądze. Byli tacy co skłonni byli dać władzę Kukizowi, a nie wiadomo dlaczego tylu głosowało na Dudę. Niech lepiej prezydent uświetnia, otwiera i przyjmuje.
Był Tymiński, Lepper, a 2011 11% zebrała zbueranina palikota. Osobiście sądze, że populistów będzie przybywało.