PIRS:Telewizja pokazała (156)

telewizja2015-09-19.

Co wiemy o islamie? Niewiele. Wiemy że to w krajach wyznawców islamu szerzy się terroryzm, że wyznawcy islamu utworzyli Al Kaidę i Państwo Islamskie, a ta skrajna ideologia jest atrakcyjna dla niektórych osób w krajach Zachodu. Boimy się możliwości zamachów, a politycy, tacy jak Kaczyński, podobnie jak Kościół katolicki, snują wizję jak to za kilka pokoleń muzułmanie rozmnożą się i zdominują polskie obyczaje i co gorsza przekabacą na swoją wiarę. To straszna wizja: trzeba będzie pięć razy dziennie odmawiać modlitwę, a do tego za każdym razem przedtem się umyć, nie wolno będzie pić alkoholu (zgroza!) i inaczej niż dotąd oddawać cześć jedynemu Bogu .

To straszne zagrożenie zamachami łączy się z poczuciem obcości. Ale spójrzmy na sytuację z innej strony. Mamy w kraju setki tysięcy Rosjan, Ukraińców, Białorusinów i stale rozważane jest zagrożenie ze strony Rosji, mówi się o możliwości wojny, o agentach. O Putinie mówi się jak o szefie Al Kaidy. Zapewne w takim mrowiu ludzi łatwo przemycić wojskowych, sabotażystów, broń. Mogliby oni narobić szkód wielokrotnie większych niż jakiś fanatyk wysadzający się w powietrze. Nikt się jednak tym nie martwi, ani, na szczęście, nie zamierza usuwać tych cudzoziemców z kraju.

* * *

Komentarz widza w Szkle Kontaktowym na temat wypowiedzi prezydenta Dudy w Wielkiej Brytanii, niezachęcającej rodaków do powrotu: Za miesiąc PiS wygra wybory – Duda odradza powrót do kraju.

* * *

Wybory mają też swoją śmieszną stronę. Partie zapraszają na swoje listy różne dziwne postaci – piosenkarz, raper, sportowiec itp., a większość z nich przedtem w ogóle nie interesowała się działalnością społeczną.

Estera Miriam Shaded, półsyryjka, która sprowadziła 150 rodzin z Syrii (połowa z nich już uciekła do Niemiec) startuje w wyborach z partii KORWIN. Już to samo jest śmieszne, ale śmieszniejsze jest że kandydatka oświadczyła, iż zamierza walczyć o prawa kobiet. Ciekawe, kto jest bardziej zaskoczony – Korwin-Mikke czy wyborcy. Niestety, Korwinowi obojętne jest co wygadują kandydaci, byle przysporzyli głosów, a wyborcy mało wiedzą i słabo kojarzą.

* * *

Oto pomysł jak rozwiązać gorącą sytuację z uchodźcami na granicach, a jednocześnie Polska mogłaby tu wnieść swój wkład. Samoloty! Polska podstawi samoloty (nareszcie LOT coś skorzysta) i przewiezie uchodźców nad niechętnymi im krajami aż do Niemiec i Szwecji. Żadnych zadrażnień na granicach, żadnej mordęgi w długiej podróży. Jak się to przyjmie to można będzie te samoloty posłać po uchodźców bezpośrednio do obozów w Turcji czy Jordanii, a że przybywają migranci z Bangladeszu, Afganistanu i innych krajów – to tam także. Unia zapłaci za przewóz, będzie taniej niż u przemytników i na pewno bezpieczniej.

* * *

Węgry zamknęły swoją granicę dla swobodnego przepływu uchodźców. Część uchodźców przedarła się jednak przez granicę od strony Serbii. Mogliśmy oglądać jak młodzi uchodźcy, szalenie przypominający kiboli, obrzucali kamieniami węgierskich policjantów. Władze Serbii nie reagowały.

Łatwo sobie wyobrazić tych uchodźców już w Niemczech czy innym kraju Unii, jak niezadowoleni z czegoś wychodzą na ulicę i przemocą próbują wywalczyć to czego się domagają.

Oportunizm i zwlekanie Unii z podjęciem działań powoduje, że poszczególne kraje same zaczynają działać. Obrona i kontrola własnych granic to ważna rzecz, bo jeżeli zawiesza się podstawowe prawa to i inne przestaną obowiązywać.

Dla metod Gandhiego można mieć dużo zrozumienia i sympatii, dla metod wymuszania – nie.

Komentatorzy zwracają uwagę, że wielu „uchodźców” nie pochodzi z terenów walk ani nawet z obozów dla uchodźców. Są wśród nich tysiące mieszkańców Kosowa, Albanii, Maroka, Nigerii. Nie uciekają oni przed zagładą.

Zanim uchodźca zostanie zweryfikowany mija wiele miesięcy (przy tej liczbie przybyszów okres ten jeszcze się wydłuży), a przez ten czas otrzymuje zasiłek – jest on podobno 20-krotnie większy od tego jaki otrzymywał przed przyjazdem (w Polsce jest bardzo mały). Utrzymanie jednego imigranta w Niemczech kosztuje rocznie 12.000 euro (jedzenie i mieszkanie), w Libanie to 600 dolarów rocznie. Dopłacenie do imigranta w Libanie byłoby tańsze i nie tworzyłoby problemów. Selekcji między uchodźcami i imigrantami zarobkowymi można by dokonywać na miejscu, a nie dopiero po ich przybyciu do Europy.

* * *

Przy okazji przejawia się tradycyjna tolerancja i chrześcijańskie podejście Polaków. W internecie mnóstwo wpisów ziejących nienawiścią do ewentualnych przybyszów, typu „Zrobimy z wami to, co Hitler z Żydami”. Zadziwiające jest, że ludzie się nie wstydzą tego rodzaju wpisów. Łatwiej było zachęcić Polaków do napaści na Irak (w sondażach większość była za interwencją u boku Ameryki) niż do przyjęcia kilku tysięcy uchodźców, a przynajmniej nie okazywania im pogardy (nawet niektórzy politycy wypowiadają się o uchodźcach jako o śmieciach czy bydłu).

Za granicą, w cywilizowanych krajach, panuje poprawność polityczna i pewnych poglądów nie wypada głosić, nawet jeśli się takowe posiada. U nas nienawiść, rasizm i ciemnota nie są powodem do wstydu.

* * *

Tym, którzy uwierzyli w łagodne i pełne dobrej woli intencje PiSu, przypomnę pewien kawał:

Jarosław Kaczyński zginął w tragicznym wypadku. W niebie przyjmuje go św. Piotr i mówi:
– „Tak rzadko widujemy tu premierów, że nie jesteśmy pewni, co mamy z tobą zrobić. Szef chce, żebyś spędził jeden dzień w piekle i jeden dzień w niebie. Potem będziesz musiał wybrać miejsce, w którym zechcesz spędzić wieczność.”

– “Ależ ja już zdecydowałem, chcę zostać w niebie” – mówi zaskoczony Jarosław.
– “Żałuję, ale mamy swój regulamin.”. I św. Piotr prowadzi Jarosława do windy, która wiezie go do piekła. Gdy drzwi otworzyły się, znalazł się na zielonym polu golfowym, słońce świeci na bezchmurnym niebie i jest łagodne 25°C. W dali rysuje się wspaniały pawilon klubowy. Przed budynkiem jest jego ojciec, ksiądz Rydzyk i premier Jan Olszewski. Znajduje się tu także znaczna część prawicy. Wszyscy zabawiają się, szczęśliwi, ubrani elegancko, choć swobodnie. Wychodzą mu na spotkanie, ściskają serdecznie i rozpoczynają się wspomnienia z przeszłości. Zagrali przyjacielską partię golfa, potem zjedli wystawny obiad z kawiorem i homarem. Diabeł oferuje także lody …

– “Wypij jeszcze Margheritę i wypocznij sobie, Jarku”.
– “Och nie, nie mogę pić, złożyłem przysięgę” – odpowiada Jarosław.
– “E tam, mój drogi, tu jest piekło. Możesz jeść i pić wszystko co chcesz, bez obawy. Od tej chwili będzie tylko coraz lepiej!”

Kaczyński wypija swój koktajl i zaczyna nabierać przekonania, że diabeł jest całkiem sympatyczny. Jest grzeczny, opowiada niezłe kawały, lubi zabawne sytuacje itd. Bawili się tak dobrze, że nawet nie zauważyli kiedy minął im czas… W końcu nadeszła godzina odejścia. Wszyscy przyjaciele uścisnęli go i Kaczyński wsiadł do windy wiodącej do nieba. Święty Piotr oczekiwał go przy wyjściu.  – “Teraz pora na wizytę w niebie”  rzekł staruszek otwierając drzwi do raju.

Przez 24 godziny Kaczyński miał teraz przebywać z Turowiczem, Giedroyciem, Szczepańskim, Kisielewskim, całym bractwem życzliwych ludzi, przechadzających się po Polach Elizejskich, rozprawiających na tematy znacznie ciekawsze niż pieniądze i traktujących się z kurtuazją. Żadnego złego zagrania ani świńskiego kawału; żadnego zachwycającego pawilonu klubowego, tylko zwykła jadłodajnia Caritasu. Jako że ludzie ci nie należeli do bogaczy, nie znalazł tu nikogo dobrze znanego, nikt też w nim nie rozpoznał ważnej osobistości ani kogoś wyjątkowego. Gorzej! Jezus jest tu kimś w rodzaju hippisa, osobą nieodpowiedzialną, która wciąż mówi tylko o “wieczystym pokoju” i powtarza w nieskończoność komunały bez wyrazu: – “Wygnać przekupniów ze Świątyni”, “Trudniej będzie bogaczowi wejść do królestwa niebieskiego, niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne” itd.

Gdy dzień się skończył, Święty Piotr wrócił. – “No, Jarosławie, teraz musisz wybrać”. Kaczyński zastanowił się przez minutę i odrzekł: „Nigdy nie przypuszczałem, że dokonam podobnego wyboru. Ech, dobra. Stwierdzam, że niebo jest interesujące, ale jestem przekonany, że będę czuł się znacznie swobodniej w piekle, wśród moich przyjaciół.”  

Święty Piotr odprowadził go aż do windy i Jarosław Kaczyński zjechał znowu do piekła. Gdy drzwi otworzyły się, znalazł się w środku wielkiej równiny, wypalonej i pustej, pokrytej toksycznymi wylewami z szamba i odpadkami przemysłowymi. Z przerażeniem dostrzegł wszystkich swoich przyjaciół na kolanach, powiązanych wzajemnie łańcuchami; zbierali śmieci i wrzucali je do wielkich, czarnych worów. Stękali z bólu, zanosili skargi na swoje tortury; ręce i twarze mieli czarne od brudu. Diabeł zbliżył się, obejmując go za ramiona swoją włochatą i śmierdzącą łapą.

– “Nie rozumiem – bełkotał Kaczyński w stanie szoku – gdy byłem tu wczoraj, było pole golfowe i pawilon klubowy. Jedliśmy kawior i homara i podpiliśmy sobie. Podskakiwaliśmy jak zające i bawiliśmy się świetnie … . Teraz widzę tylko pustynię wypełnioną nieczystościami i wszyscy mają żałosny wygląd”.

Diabeł uśmiechnął się i powiedział: – “Wczoraj, kochany, to mieliśmy tu wielką kampanię wyborczą, a dzisiaj zagłosowałeś właśnie na nas!”

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. dawniej_kuba 2015-09-19
  2. J.S. 2015-09-20
  3. Mr E 2015-09-20
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com