ECHA WYDARZEŃ: Rewia sławy i lekcje pokory. Dwa w jednym… .
Pan Robert L. już wielki piłkarz i wielce sympatyczny człowiek (wypowiada się raczej oszczędnie, za to rozważnie) zawędrował ogromnie wysoko w opinii publicznej. Nawet „grają nim”(jego przykładem) w… kampanii wyborczej, co mnie śmieszy okrutnie.
Pan Robert sobą dokumentuje, co dziś znaczy zawodowe, ale mistrzowskie uprawianie sportu – jakie daje profity oraz jaką sławę.
Cytaty z analiz i statystyk, które obiegają medialny światek:
„Lewandowski walnie przyczynił się do zwycięstwa Bayernu 5 – 0 z Dinamem Zagrzeb w Lidze Mistrzów, zdobywając trzy bramki… …został tym samym najskuteczniejszym polskim strzelcem w rozgrywkach UEFA.
…Strzelał gole dla Lecha Poznań, Borussii Dortmund, a teraz dla Bayernu.
…W pobitym polu kapitan reprezentacji Polski pozostawił m.in. dotychczasowego lidera – Włodzimierza Lubańskiego – który ma na koncie 31 bramek w pucharach.
… Lewandowski pucharową przygodę zaczął w barwach Lecha w 2008 roku, zdobywając bramkę w meczu z Chazarem Lenkoran.
…”Lewy” potrzebował siedmiu lat i 66 meczów, by zdobyć 33 gole. Lubański na 31 bramek pracował 13 lat.
… Na boisku spędził w tych ośmiu dniach 225 minut, oddał na bramkę rywali 21 strzałów, z których 14 było celnych. Daje to ponad 70 procent skuteczności. Żaden inny piłkarz nie popisał się takim wyczynem…
… 26 trafień w 42 występach oznacza, że w LM Lewandowski zdobywa średnio 0,619 gola na mecz! Z kontynuujących karierę piłkarzy skuteczniejsi są tylko Ronaldo (80 goli w 116 meczach, czyli 0,689 bramki na mecz) i Leo Messi, (77 w 100 czyli 0,77 na mecz). Z czołowej dziesiątki snajperów Champions League lepszą średnią gola na spotkanie ma jeszcze tylko van Nistelrooy (56 w 73 czyli 0,767).”
I tak dalej i tak dalej. Gole rozłożone na czynniki pierwsze. Sława dni odbita w lustrze statystyk. Dowód, że uważnie ludziska się wielkim sportowcom przyglądają… Także, że mistrzostwem (tu prawdziwym bezdyskusyjnie, ale czasem też w namiastce) można stać się osoba publiczną. Bardzo publiczną!
Kąpieli w sławie ciąg dalszy. Pisze nam Anita Włodarczyk:
„Historyczny młot, którym pobiłam rekord świata w COS OPO „Cetniewo”, przekraczając jednocześnie granice 80 metrów został pokryty galwanicznie 24-karatowym złotem przez Mistrza Rzemiosła Artystycznego w złotnictwie Pana Jerzego Stachurskiego . Myślę, że jest to obecnie jedyny taki młot na świecie.”
Czyli – rekord podwójnie złoty. Ale nie tylko chodzi o wymierną wartość, także o motyw, który mistrzostwo sportowe przyrównuje do zawodowego, Pisze bowiem Pani Prezes mistrzów rzemiosła artystycznego:: „Cieszymy się z sukcesu reprezentantki Polski i w ten sposób chcielibyśmy jej za to mistrzostwo podziękować. Zwłaszcza, że my – mistrzowie artyści w różnych dziedzinach, jak choćby jubilerstwo, kaletnictwo, introligatorstwo czy kowalstwo – dobrze wiemy, jak wiele trzeba włożyć czasu i wysiłku, by być najlepszym w swojej dziedzinie”. Ładnie, prawda? Mistrzostwo w sporcie, jak w zawodzie.
Kolejna warstewka boju o sławę. Kolarz Rafał Majka znów na podium ważnej imprezy. Drugi. Nie odpoczywają po mistrzostwach świata..
Lekcje pokory. Tego też sport naucza:
- Futboliści Legii i Lecha wzięli bańki w meczach europejskich rozgrywek. Łatwo. Za łatwo, jak na aspiracje bycia znaczącą siłą na kontynencie.
- Piłkarska reprezentacja zanotowała spadek aż o dziewięć miejsc w rankingu FIFA. Biało – czerwoni zajmują obecnie 43. lokatę. Liderem wciąż jest Argentyna. Polacy zaliczyli kolejny spadek w rankingu, mimo że prezentują się dobrze w eliminacjach mistrzostw Europy. Niżej, bo na 44. miejscu, byli przed rokiem. Mistrz Robert ciągnie, ale czy uciągnie ten wózek?
- W kalendarzu skakania na nartach o Puchar Świata jest konkurs w Wiśle, ale nie ma Zakopanego. Międzynarodowa federacja ocenia, że nowoczesność od Krokwi i działaczy PZN jakoś się odwróciła. Zimowa stolica już nie stołeczna? Przenosimy do Wisły?
- Siatkarki nie wygrały w mistrzostwach Europy szansy wyjazdu olimpijskiego. Recenzje też nie są pochlebne. Oceny gry, przygotowań i szans na przyszłość. Andrzej Niemczyk (ten od dawnych „złotek”) suchej nitki nie zostawia. Fakt, znany nie tylko z klasy, ale też z ostrego języka, ale … wynik słuszność ostrej oceny jakby potwierdzał. Żal serce ściska. Bywało nie tylko przystojnie, ale też sportowo wielce satysfakcjonująco. A teraz:
- „Jeżeli ten zespół nie wywalczy kwalifikacji olimpijskiej, to żeńska siatkówka może się w Polsce skończyć. Niektóre ze starszych zawodniczek, które marzą o starcie w igrzyskach, podziękują za grę w reprezentacji. Przecież mają już ponad trzydzieści lat… A co do młodzieży? Mają dziewczyny wspaniałe warunki i są zaangażowane. Wszyscy trenerzy, którzy je prowadzili, powinni sobie jednak posypać głowę popiołem. Bóg jeden wie, czy niektóre z nich da się jeszcze nauczyć techniki? …. Związek musi się zastanowić jak w żeńskiej siatkówce wygląda szkolenie, kto to robi i na jakim poziomie. W męskiej siatkówce świecimy przykładem, w żeńskiej sytuacja wygląda tragicznie. Może dlatego, że z kadrą panów pracowali przedstawiciele najlepszych szkół „trenerskich – włoskiej, argentyńskiej i francuskiej. Czemu w żeńskiej nie potrafimy zrobić tego samego? Czemu przez lata marnowano pieniądze i ile jeszcze tak pociągniemy?”
- Wreszcie – lekcję pokory (od aparatu ścigania) wciąż odbiera FIFA, czyli organizacja dotychczas tak zamożna i wpływowa, że wydawała się nie do ruszenia. Jest „ruszana”. Jest ważna dyskwalifikacja faceta, który był tam jednym z solistów przez 40 lat; sam szef Blatter musi się godzin na kontrolowanie swego gabinetu, dokumentów i kasy; nawet p Platini – wódz UEFA, dziś kontrkandydat dla Blattera podobno kiedyś, gdy nie był konkurentem godził się na finansowe zblatowanie… Kryzys jest i narasta. Też jakaś lekcja pokory, bo przecież zaufanie „niekontrolowane ”skromnością i zdrowym rozsądkiem jakby przerodziło się w zadufanie…
Andrzej Lewandowski


Dla mnie rekordzistą kąpania się w cudzej sławie pozostaje pewien internetowy komentator, który napisał : „Dzięki Lewandowskiemu wygraliśmy z Zagrzebiem” 🙂