Między demokracją a anarchią przechodzi niewidoczna granica. Gdy się ją przekracza wówczas w miejsce demokracji i wolności pojawia się chaos. Znamy to z naszych dziejów dość dobrze i boleśnie.
Czy dzisiejszy stan rzeczy w III RP pozwala na sięganie do czarnych kart historii? Czy obecne spory, są na tyle silne, że zagrażają kondycji państwa? Czy rozpaczliwe ruchy partyjniaków walczących o władzę, o zwycięstwo w wyborach, przypominają ten okres Rzeczpospolitej Dwojga Narodów, w którym doszło do dramatycznej destabilizacji państwa, zakończonej rozbiorami.
Nie podzielając tak krańcowego scenariusza, warto jednak dmuchać na zimne. Nie jest bowiem powiedziane, że demokracja, rozwój na miarę wyzwań XXI wieku, wszystko to, co z takim wysiłkiem Polacy wypracowali po upadku PRL jest procesem zamkniętym. Nic w życiu nie jest dane raz na zawsze. A popsuć jest najłatwiej. Zwłaszcza wymachując szabelką i inspirując działania negatywne.
Liberum veto dawało każdemu posłowi Rzeczpospolitej Obojga Narodów prawo do zrywania Sejmu. Pomysłodawcom liberum veto zaświtała co prawda szlachetna idea. Gdyby bowiem – zakładano – jakaś grupa posłów chciała dopuścić się przekrętu, czy innego czynu haniebnego, to przecież zawsze w gronie posłów znaleźć się mógł choćby jeden poseł uczciwy, czysty jak łza i jego weto okazać by się mogło cudownym uratowaniem Ojczyzny.
Niestety bywało odwrotnie. To znaczy nieuczciwy poseł, mówiąc zwięźle: najczęściej zdrajca, wetował to, co mogło stać się dla Ojczyzny dobrym wyjściem, czy nawet mogło ją uratować od nieszczęścia.
Wybitny historyk Władysław Konopczyński przewodził tym badaczom dziejów, którzy uważali liberum veto za narodowe utrapienie, za największe zło jakie Polacy sami sobie zgotowali. Wystarczyło, że rosyjski czy pruski „opiekun” potrząsnął sakwą pełną złota i zawsze znalazł się „polski patriota”, który głosił, że wetując ratuje Ojczyznę.
Jean-Jacques Rousseau, genewski filozof i pisarz z uwagą obserwował wydarzenia dziejące się w okresie schyłku Rzeczpospolitej, uważał co prawda, że liberum veto mogłoby stać się rękojmią wolności społecznej, to jednak przekraczając swoje granice stało się „ tylko narzędziem przemocy”.
Uciekanie się do analogii między dawnymi i dzisiejszymi czasy, nie jest wcale zabawą. Z historii wypływa przestroga. Wyprowadzić ludzi na ulicę jest bardzo łatwo, zwłaszcza uciekając się do dat, które Polakom kojarzą się z narodowym zwycięstwem czy nieszczęśliwą w dziejach traumą. Również a może nawet przede wszystkim anarchia to najprostszy sposób, aby pociągnąć tłumy.
Anarchia wyraża się w różnej formie. Także w obietnicach bez pokrycia. W obietnicach, którym tłumy radośnie klaszczą, nie zdając sobie sprawy, że ich realizacja może obrócić się przeciwko nim.
Politycy aby zdobyć władzę – obiecują gruszki na wierzbie. Gdyby obiecywali coś, co byliby w stanie zbudować sięgając do własnej kieszeni – chwała im za to. Politycy jednak obiecują zdając sobie doskonale sprawę z tego, że aby mogli dotrzymać słowa, będą musieli sięgnąć do naszej, nas wszystkich kieszeni. Oszustwo prędzej czy później wyjdzie na jaw. Ale wtedy będzie za późno. Jak się raz popłynie w długi czy inne nieszczęścia – wyjść z szamba jest bardzo trudno.
Ci, którzy sięgali po liberum veto gardłowali, że w ten sposób bronią demokracji. Było to tak samo kłamliwe, jak wszelkie obietnice polityków, że poprawią nasze życie ot tak! – dodrukują pieniędzy, rozdadzą komu zechcą i staniemy się Rockefellerami.
Płynąc w tym nurcie Ojczyzny się nie ratuje. Zostanie osłabiona i nie daj Bóg znowu wlec się będziemy w ogonie Europy.
Jerzy Klechta



Pan chyba nieświadomie obsmarował rządy PO. Tak się składa, że PO niesamowicie zadłużyła Polskę przez ostatnie 8 lat. Co gorsze by to ukryć zmienili reguły wyliczania zadłużenia oraz reformowali („kradli pieniądze”) OFE, by księgowymi sztuczkami mamić, że wszystko jest OK. Czy to o te szambo chodzi??
Śledząc ostatnio sprawę nierentownych kopalń, które to decyzją obecnie panujących zostaną przejęte przez firmy energetyczne, mam wątpliwości, kto w tym kraju jest największym szkodnikiem.
Myślałem że PiSowi nikt nie dorówna w szerzeniu destrukcji, ale myliłem się. PO właśnie ich przegoniła.
Szkoda zdrowia i pisania.
Raport gęgaczy? a niby kiedy mam to przeczytać?
Mam skrystalizowane poglądy i mnie to jest zbędne.
Pan W. Kuczyński? skądinąd postać dla mnie
pozytywna choć tam zawsze można do czegoś sie przyczepić, tylko po co? Zgadzam się z nim od zawsze prawie dokładnie.
Inne teksty co mają obrzydzić mi to to zawsze było dla mnie obrzydliwe? Szkoda zdrowia bo to zakrawa masochizmem.
Panowie, trzeba tak było osiem lat temu.. a dziś by było normalnie.
Idę, głosuję tak jak chcę i po sprawie. Nie mam zamiaru namawiać nikogo aby poszedł w moje ślady i głosował jak ja, bo to jest bezcelowe. Będzie jak będzie.. zawsze jest czas radości i smutku.
I dotyczy to każdego. Trauma rozwija duchowość, udowodnione.
ps.
Konkurs szopenowski trwa a grają aż dusza się raduje.
I to polecam..
@Czytelnik
Niestety, masz rację. Żeby wydać fundusze europejskie musieliśmy dołożyć swoją kasę, a przy jej braku, się zadłużyć. Jedyną partią, która deklaruje, że zadłużać się dalej nie będzie jest Nowoczesna. Dlatego ja będę na nią głosował.
W części zgodzę się. By wykorzystać fundusze musieliśmy zadłużać się, ale nie uważam, że w aż takim stopniu. PO wolała zaciągnąć dług zamiast reformować gospodarkę. Jest olbrzymie pole do popisu jeśli chodzi o szukanie oszczędności (nierentowne kopalnie które są dotowane, KRUS, umowy śmieciowe itd.) Inną sprawą jest to, czy aby na pewno różnego rodzaju aquaparki, chodniki w szczerym polu oraz inne misie na miarę naszych czasów, rzeczywiście były inwestycjami pierwszej potrzeby.
Wiele spraw zostało zaniechanych. Wiem, można tłumaczyć się kryzysem, ale z drugiej strony to była świetna okazja, by przeprowadzić niepopularne reformy. Społeczeństwo było skłonne zacisnąć pasa.
Miałem głosować na PO, ale Kopacz podczas wczorajszej debaty przekonała mnie bym tego nie robił. Wobec tego, też dam głos na Nowoczesną.
Geniusze i idioci. Dwie mniejszości umysłowe. Geniusze reprezentują niestety różne inne cechy, które oddalają ich od wpływu na bieg wydarzeń. Nie mają tych cech idioci, ani ludzie niemoralni. Dlatego chyba nie zdarzyło mi się zauważyć w Sejmie żadnego geniusza.
Zgadza się..
Zasada Petera objaśnia iż super kompetentni jak i super niekompetentni są jednakowo nieprzyswajalni w przeciwieństwie do kompetentnych i niekompetentnych.
Siat nie rozwalił się bo stabilizują go średnio kompetentni..
Spokojnie. Jeszcze PiS nie wygrał. Poczekajmy do wyborów a zobaczymy jakie decyzje podjęli głosujący Polacy . Skoro politycy przypominaja sobie o wyborcach raz na 4 lata to wynik może być zaskakujący.
Dziś debata dla kucharek a ja posłucham Szopena.
Prawdziwe emocje.. ogłoszenie wyników konkursu.
Będę uprawiał malkontenctwo? Może..
Jutro koncert laureatów. Duża sprawa, lata ciężkiej pracy przy instrumencie okupione zdrowiem, walka z własną psychiką…
i nieprawdopodobna koncentracja, osiągalna dla wybrańców..
Boże! Choć wątpię w fakt Twego istnienia patrząc na otaczające mnie …yństwo, spraw aby nasi politycy choć w promilu byli obdarzeni tymi cechami co wszyscy laureaci Konkursu im. Fryderyka Chopina!