Stanisław Obirek: Synod bez rozstrzygnięć – a ja mam dość

AppleMark

2015-10-24.

Zgromadziłem pokaźne dossier na temat minionego synodu. W „Gazecie Wyborczej” 24.10 ukazał się mój tekst podsumowujący („Powiało soborowym duchem”). W SO to już mój trzeci artykuł na temat tego wydarzania. Więc wykazałem „wielką aktywność publicystyczną”. Ale tak naprawdę to wszystkie te lektury i rozmowy związane z tym doświadczeniem prowadzą do jednego, dość oczywistego zresztą, wniosku – Kościół katolicki jest instytucją ociężałą i archaiczną.

Nawet z chwilą gdy trafił mu się charyzmatyczny i chętny do reform przywódca, to jego najbliżsi współpracownicy robią wszystko, by nic z tego nie wyszło i by wszystko pozostało po staremu. Celnie zauważył to publicysta „The New Yorkera” w artykule z 16.10 Alexander Stille, „Pierwszy kryzys papieża Franciszka”. Swoje uwagi rozpoczął od stwierdzenia: „Miesiąc miodowy papież Franciszek ma za sobą – przynajmniej w Rzymie. Pierwsze dwa tygodnie Synodu poświęcone rodzinie cechował otwarty bunt, korytarzowe intrygi, przecieki dokumentów, oskarżenia o brak przejrzystości i ostre podziały pomiędzy biskupami i kardynałami. W pierwszym rzeczywistym kryzysie swego pontyfikatu, Franciszek cieszy się rzadką popularnością opinii publicznej, ale zderza się z niezwykłym stopniem sprzeciwu w instytucji tak zwykle pełnej szacunku dla hierarchii”.

Na szczęście jestem poza strukturami tej instytucji i właściwie mogłoby mnie to wszystko nie obchodzić. Przyglądam się jednak temu, co się w Kościele dzieje z nadzieją, że przestanie to być instytucja szkodliwa. Ma przecież ogromny potencjał i ciągle jeszcze spory kredyt zaufania sporej części społeczeństwa polskiego. Nim go do reszty roztrwoni warto sobie zdać sprawę, że mentalność większej części polskiego kleru została ukształtowana w strukturach autorytarnych. Tak naprawdę pozostali w niej ci, którzy nie potrafią, albo nie chcą otworzyć oczu na zmieniający się świat. A ci, którzy je otwierają, zakrzyczani przez domorosłych „specjalistów” od wszystkiego, że nie są „wierni dziedzictwu św. Jana Pawła II”, że „ulegają pokusom postmodernizmu, relatywizmu i cywilizacji śmierci”, że wreszcie reprezentują „heretycką i protestancka z ducha opcję niemiecką”.

Katolicyzm otwarty, tak mi kiedyś bliski został skutecznie wyciszony i zmarginalizowany.

Prawdę powiedziawszy mam już dość walki z wiatrakami. Niech sobie obraz Kościoła nadal kształtuje ks. Tadeusz Rydzyk, ks. Dariusz Oko i ich wierni świeccy akolici Tomasz Terlikowski i Paweł Lisicki – by wspomnieć tych najbardziej aktywnych i najgłośniej formułujących swoje fundamentalistyczne poglądy.

Tak więc mam dość i obiecuję więcej się Kościołem katolickim nie zajmować. Po co tracić czas na zajmowanie się instytucją, która robi wszystko by ludzi do siebie zniechęcić. Jest tyle wspaniałych tematów, ot choćby neurobiologia, astrofizyka, by wspomnieć najbardziej ciekawe i najdynamiczniej rozwijające się dziedziny wiedzy, z których humanistyka może czerpać pełnymi garściami.

Tak więc polscy biskupi i ich klakierzy mogą spać spokojnie, ja tego spokoju już więcej zakłócać nie będę. No chyba, że to oni zaczną mi dokuczać to wtedy będę reagował.

Stanisław Obirek

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. wejszyc 2015-10-24
  2. Magog 2015-10-24
  3. narciarz2 2015-10-24
  4. morgana 2015-10-24
  5. koraszewski 2015-10-24
  6. hazelhard 2015-10-26
  7. Gigo 2015-11-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com