ECHA WYDARZEŃ: Wiem, nie o tych nazwiskach, i nie o tych wydarzeniach dziś bliźni dyskutują, ale… Swoje zadanie dziennikarskie trzeba mi wykonać, nawet, jeśli plan odległy…
- Pan Tomasz Półgrabski przekazał na Facebooku garść ciekawych informacji. Osoba autora nakazuje uwagę. Bo przecież Pan Tomasz był ważnym wiceministrem sportu, więc pewne układy zna od podszewki. Teraz jest aktywnym szefem „Narodowego”, czyli w świecie komercji i starań o mnożenie kasy obraca się tak, że mam Go za eksperta.
Pan TG wyczuł, że rodzime wydanie ruchu olimpijskiego może wkrótce wpaść w tarapaty. Już w związku z przyszłorocznymi Igrzyskami w Rio. Kłopoty natury komunikacyjno – kasowej.
Zwyczajem i chyba zapisami uświęcona praktyka stanowi, że przygotowania sportowe do igrzysk finansuje tzw. budżet (czyli ministerstwo) – via związki sportowe i coś zwanego sztabem przygotowań, zaś ekipę ustala, ubiera, wyposaża, akredytuje, przewozi itp. Polski Komitet Olimpijski. Niezależny, sam siebie finansujący,,,
Także premie za medale – w PKOl znajdują finał. Więcej – PKOl, jak pamięcią sięgnę dopieszcza olimpijskimi wycieczkami tzw. organizacje oraz osoby wspierające. W różny sposób. Jadą, jedzą, mieszkają, oglądają, mają ubranka i opiekunów…
Ma PKOl swoich sponsorów i swoją kasę. Ma też rozległy i nowoczesny pałac, który podpowiada, że dobrobyt (zasłużony, bo w pocie czoła pokoleń ukształtowany) wciąż gwarantuje spokojne życie.
Pan TG informuje, że ostatnie jest wrażeniem złudnym. Bo oto sama organizacja wyprawy lotniczej do Rio ma kosztować tyle, że PKOl nie podoła i już wnosi o dofinansowanie.
Kiedyś, gdy współsponsorem były linie lotnicze w rewanżu za reklamę zapewniały transport, „po kosztach własnych” – jak się to określa. Teraz – w grę weszła usługa typowo komercyjna. Kupujesz – lecisz, ale żeby kupić, trzeba zapłacić według stawki komercyjnej. Za miejsce w samolocie, za wynajętą w czarterze maszynę. I to czasem w droższej klasie, żeby np. miotacze, siatkarze – dorodni mężczyźni i panie też , nie musieli odbywać długiej podróży z nogami pod brodą…
Liniom lotniczym nie wystarczą zaszczyty i reklama; one chcą zarabiać! Do tego ongiś były dwie wyprawy w cyklu – igrzyska letnie i zimowe, teraz liczba imprez „olimpijskich” wzrosła (choćby o kontynentalne), a sponsorska kasa nie spęczniała. No, nie tak, by zwyczaj zachować…
Zwyczaj więc zwyczajem, ale ciekawe, jak się postulaty dofinansowania wyprawy będą miały do decyzji w tej mierze. Pewnie skład ekipy, tej mniej „oficjalno-startowej” przyjdzie ograniczyć (słusznie, bo funkcje i pieszczoty nadto się rozmnożyły), ale… PKOl i tak alarmuje, że pieniędzy na wyprawę wedle zarysowanych norm komercji mu nie wystarczy… Jest problem!
- Pan Robert wciąż na ustach opinii sportowej oraz tej powszechnej – o świecie sportu. Jest w gronie wybranych by kandydowali do „Złotej Piłki” – wyróżnienia takiego, które umieszcza futbolistę w historii. Pewnie w punktowaniach i głosowaniach na szczyt się nie wdrapie, ale już fakt nominowania mocno podkreśla, że mamy piłkarza świetnego i lubianego. A że jakiś facet, o którego zrównoważeniu nie myślę szeroko pisać, postanowił zrobić kapitanowi reprezentacji kuku – donosem słownym i fotograficznym? Nie żyjemy w świecie ludzi wyłącznie normalnych. Nie pierwszy dowód, i nie ostatni, że niektórzy popularności upatrują w głupocie…
Szampan w szatni po zwycięstwie, które dało awans do mistrzostw Europy ( i to trudne do określenia – ile picia, ile polewania) to jeszcze nie wołające o zemstę prawną naruszenie normy stosunku do alkoholu w miejscu publicznym! A co robić z szampanem przy podiach rowerowych, żużlowych, samochodowych? Donosić i karać?
Na marginesie: w gronie ważnych działaczy związku bokserskiego było kiedyś kilku renomowanych mecenasów. Raz byłem świadkiem rozmowy o zwycięstwie adwokata nad prokuratorem w sprawie… obyczajowej. Ktoś zauważył i doniósł, że jeden pan z panią, między ostatnim piętrem a strychem i tak dalej. Przyjechała „władza”, doszło do sprawy i… obrońca wygrał przez postawienie tezy, że obszar między ostatnim piętrem i strychem nie jest miejscem „publicznie używanym”, więc nie czepiajmy się figlującej pary…
A Pana Roberta się czepnięto. Publicznie. Słowem, donosem, obrazkiem i nawet jakimś zaczątkiem reakcji urzędowej… Bez sensu, ale tacy też bywamy… Ja bym się „czepnął” czepiającego, ale kto pyta takich jak ja?
- Panna Justysia Kowalczyk będzie pewnie spędzała resztę kariery na nartach w grupie norweskiej. Jak kolarze – w grupach międzynarodowych, jak pan Robert – w Niemczech, a wielu jego kolegów po piłce – tu i tam… Oczywiście, z zachowaniem wszelkich więzów z reprezentacją kraju i w ogóle miejscem urodzin oraz ogniskiem rodzinnym. Dziś – nie widzę powodów, by jedynej narciarce światowego formatu mieć coś za złe. Idzie tam, gdzie widzi porządną organizację, gdzie stosunki międzyludzkie bardziej sprzyjają pracy treningowej. Słowem – gdzie się lepiej czuje, niż np. w codzienności współdziałania z Polskim Związkiem Narciarskim.
Z igły – wideł nie myślę robić, pani doktor jest sama w sobie i dla siebie instytucją, więc… Bardziej mnie zaintrygowała jej opinia, że rodzima sztafeta (z nią), która się kształtowała ciekawie, przestała istnieć nim dobiegła do sławy. I znów w damskich nartach została solówka…
- Temat do zasygnalizowania cytatami, rozwinę przy innej okazji:
„Międzynarodowa Agencja Antydopingowa (WADA) poinformowała, że niedozwolone substancje wykryto w 3,8 tysiąca próbek pobranych od sportowców w 2014 roku. To mniej niż w poprzednich latach, mimo że przeprowadzono więcej testów – 283 304… Dane opublikowała strona internetowa BBC. Brytyjska sieć dowiedziała się również, że WADA podejrzewa, iż niedozwolone środki zażywa 10 procent sportowców, należących do ścisłej światowej czołówki… Pod szczególną obserwacją jest lekkoatletyka. W sierpniowych mistrzostwach świata w Pekinie wystartowało 66 zawodników, którzy w przeszłości byli karani za doping….”
Wniosek – że wprawdzie badają i wykrywają, ale… Nawiasem: Ta batalia jest bardzo droga, gdyby sport tak nie grzeszył, ile pieniędzy więcej zostać by mogło na szkolenie, organizowanie, budowanie obiektów, sportowe edukowanie społeczeństw…?
Andrzej Lewandowski


