ECHA WYDARZEŃ: Jest awantura. Na skalę światową. Nawet prezydencki głos wywołała. Doping w sporcie rosyjskim. Powszechny, sterowany, akceptowany i tak dalej.
Laboratorium straciło akredytację (to ważne, bo o to prawo walczy się latami; myśmy wojowali nawet chyba „dwucyfrowo”), szef w stanie dymisji. Ładnych parę osób w stanie oskarżeń. Czas odzieli zarzuty od pomówień.
Po analizach oraz negocjacjach lista się pewnie skróci, ale teraz jest długa. Ze straszakiem ewentualnego zakazu lekkoatletów naszych sąsiadów w igrzyskach w Rio – włącznie.
„W opublikowanym raporcie WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) oskarża rząd rosyjski o współudział w stosowaniu, a później tuszowaniu, dopingu przez sportowców. Jedną z pięciu zawodniczek, której dożywotniej dyskwalifikacji żąda WADA, jest mistrzyni olimpijska z Londynu w 2012 roku w biegu na 800 m Maria Sawinowa.” … „ Sawinowa opowiedziała, jak taki system działa w jej kraju. W nagraniu ukrytą kamerą przyznała, co brała. Zachwalała oksandrolon, bo się szybko wypłukuje. A jeśli się nie uda, to jej trener Władimir Kazarin, który współpracuje z szefem wyszkolenia związku lekkoatletycznego Aleksiejem Mielnikowem, wszystko zatuszuje”.
Próbki gdzieś giną; krótko mówiąc – laboratorium jest nie po to by walczyć z dopingiem, ale żeby dopingowi dać swego rodzaju bezpieczniki… Co można, ile można, kiedy…
Prawdę mówiąc, specjalnie zaskoczony pojawieniem się problemu nie jestem. Także tym, że ktoś podpatrzył, podsłuchał, nagrał… Ani tym, że laboratorium „anty” może być wykorzystywane nie tylko dla ścigania, lecz też niejako stymulowania. Młodszym przypomnę, jak to bywało w sporcie NRD. Mieli zatrzęsienie medali, konkurenci stawali na głowie, by wykazać nieczystość części sukcesów, a… prawda wyszła na jaw nie podczas badań „anty”, lecz gdy mur przestał istnieć i ludzie zaczęli głośno mówić. Tak dobre i szczelne było „medyczne wspomaganie”… Bardziej chroniło przed wpadkami, niż sport przed dopingiem…
Potrzeba więcej przykładów? Armstrong – tak długo by się skutecznie szprycował, gdyby „system kontroli” nie był równocześnie systemem wspomagania „tajemnicy”? A to, co działo się – oficjalnie – w podnoszeniu ciężarów, że długo od zarzutu dopingowego można się było wykupić? A wcześniej, gdy medycyna tak się – też oficjalnie przecież – w trening wdała, że wprawdzie u wielu siły przybywało, lecz prozaiczne siusianie odbywało się przez cewnik, bo specyfiki miały” działanie uboczne”?
Szymon Ziółkowski, mistrz rzucania młotem, wielki autorytet nie tylko w sporcie (został posłem, a nawet ten złotousty, który kiedyś „zatrzymał Anglię” musiał parlament opuścić), mówi twardo, że są ludzie, którym ręki nie podaje, bo to nie sportowcy, lecz złodzieje.
„Po co oglądać rywalizację, jeśli nie wiadomo, kto jest czysty i czy sportowiec, który zdobywa medal, nie będzie musiał go za chwilę zwracać? Doping to jest oszustwo i jak byłem w Komisji Zawodniczej IAAF, sygnalizowaliśmy problem. Przedstawiliśmy kilka propozycji rozwiązań, ale nie spotkało się to z akceptacją. To jest walka z wiatrakami i nie wierzę, by coś się zmieniło…”
Rozumiem Pana Posła, jako sportowca – zwolennika czystej gry i równocześnie podzielam sceptycyzm. Gdy sport wyczynowy stał się zawodem i sposobem na życie, a droga do zaszczytów i miejsc dobrze płatnych nie tylko różami jest usłana, zaś rekordy wymagają sił zgoła nadludzkich – przychodzi… walczyć z wiatrakami.
Ba, pęta się po opinii publicznej krzywdzące sportową większość powiedzenie, że łapią nie tych, którzy biorą, ale tych, którzy nie mieli szczęścia… I jako pochodna takiej tezy – kolejna. Że zamiast wytaczać działa, które nie bardzo trafiają w cel – lepiej i taniej powiedzieć: pas. I – niech „wolny rynek praktyk” wszystko wyreguluje.
Żeby było jasne – jestem przeciw, jak pan Szymon opowiadam się za tradycją, ale sygnalizuję, że nie wszyscy są tego zdania…
Dalej cytuję Pana Posła, bo proponuje on by zerknąć nie tylko na sferę sportowej uczciwości. „ Przecież każdy medal ma swoją wartość. Ale tylko ten, który wywalczymy bezpośrednio na zawodach. Jeśli do dyskwalifikacji dojdzie parę miesięcy później, a tak jest najczęściej, to „czyste” osoby nie dostaną gratyfikacji finansowej. To przepadło. Ten problem również sygnalizowaliśmy, ale wówczas IAAF nam powiedziało, że musimy na drodze sądowej egzekwować zwrot pieniędzy bezpośrednio od lekkoatletów, złapanych na dopingu, którzy otrzymali wcześniej odpowiednie czeki. To przecież absurd…
Powinny zostać wielokrotnie zwiększone. A za stosowanie dopingu w igrzyskach olimpijskich, powinno ograniczać się wolność. Taki zawodnik popełnił przecież oszustwo względem państwa. Przygotowywał się za pieniądze podatników do imprezy. To zatem jawna kradzież funduszy z budżetu. Już nie mówię o tym, w jakim świetle stawia kraj, który miał godnie reprezentować „
Fakt – gdy próbki „A” i „B” okażą się „pozytywne”, a ordery i premie dawno rozdano – co począć z tym fantem? Odebrać? Jak? Toż to nie tylko kwestia hymnu, bo ten został już odegrany. Jak w Montrealu „Mazurek” naszemu sztangiście, który po badaniach przestał być mistrzem olimpijskim… Co wspominam nieśmiało byśmy nie teoretyzowali myśląc, że sami mamy tylko czyściutkie karty… Są przecież i takie, które jeszcze nie pożółkły… Zresztą, jeśli zawód, to i wiedza o ramach musi być zawodowa. To już nie czas, gdy można przyjąć, jako usprawiedliwienie: nie wiedziałem, co mi dają; albo – to był tylko „Glucardiamid”, który przecież sprzedają bez recepty… A propos ostatniej nazwy cukiereczka: „Niketamid znajduje się na liście leków uznanych za środki dopingujące w sporcie, opracowanej przez Komisję do Zwalczania Dopingu. Może powodować wystąpienie dodatnich wyników niektórych testów antydopingowych…” Gdy naszemu mistrzowi lata temu postawiono zarzut zapis znalazł się w ulotce…
Czyli jest eksplozja, a co przyniesie – nie wiem. Boję się – jak Mistrz Szymon – znów nie za wiele… Tylu jest zainteresowanych świętym spokojem… Zresztą inne sensacje wkrótce i tę przykryją. Jak choćby to, ze dwaj główni kandydaci do kręcenia kołem sterowym FIFA – Blatter i Platini wcale… do wyborów pewnie nie staną.
Tyle mają za uszami, że wolą nie ryzykować… „Przypomnijmy, że szef UEFA został zawieszony przez Komisję Etyczną FIFA za niejasności wynikające z otrzymania od Seppa Blattera kwoty 2 mln franków szwajcarskich. Może chodzić tutaj o przestępstwo, ale na razie nie ujawniono żadnych dowodów. Mimo tych wydarzeń Francuz utrzymywał, że jest najlepszym kandydatem na prezydenta FIFA. – Zawieszenie nie pozwala mi na prowadzenie kampanii. Mam wrażenie, że jestem rycerzem ze średniowiecza, który stoi przed fortecą. Próbuję do niej wejść, by wprowadzić do niej także futbol, ale w zamian wylewa się na mnie gorący olej – mówi światu Platini”.
Andrzej Lewandowski

