Andrzej Lewandowski: Dobro… narodowe

stadion_narodowy122015-12-19.

ECHA WYDARZEŃ: Ruch w sportowym interesie jest taki, że wypada komentować i podpowiadać codziennie. A tu – leń w człowieku. I obawa, że jeśli za często będę pisał, że białe jest białe a czarne – czarne, to się znudzę. W ramach procesu już opisanego, jako oczywista oczywistość…

…Piłkarze wylosowali grupę w mistrzostwach Europy. Niemcy, Ukraina, Irlandia Północna. Wypada z niej wyjść, ale za darmo nikt awansu nie da. Przyjdzie za każdym razem twardo walczyć. Być może – do ostatniego gwizdka. Po gorszym okresie owej doktryny – „do końcowego gwizdka” pojawiła się jednak nowa jakość. Jakby już posiedli cechę „gryzienia trawy” w obu częściach meczu. Utrwalić, rozwinąć, uzasadnioną wiarę we własne siły oraz możliwości i… nie powinno być źle. A że pamiętam obraz z południowo – koreańskich finałów mistrzostw świata, kiedy to drużyna prowadzona przez Jerzego Engela, i też nafaszerowana optymizmem – dała ciała, to tym razem jestem ostrożny. Nadzieja jest, ale różowe okulary – w kieszeni…

Teraz bawię się opisem „logistyki”, w piłce futbolowej – tradycyjnej, dla czołówki innych sportów raczej w snach o ptasim mleku.

Obóz rozbijemy w warunkach spokoju, luksusu; kuchnia będzie taka, że głowa mała – każdemu wedle smaku oraz apetytu; przed wyjazdem – zgrupowanie wypoczynkowo-rodzinne; niech mają więcej luzu w luksusie – żony i dzieci będą miały mężów i ojców… Sparingi (po losowaniu trzeba ten kalendarz układać do nowa, bo każdy chce mieć pożyteczne gry szkolne i sprawdzające), czartery itd.

Niech będzie! Bogaty więcej może niż ten na budżetowym garnuszku. Inni zawsze zazdroszczą, ale ten świat sportu jest z dawna umeblowany. Tylko odpowiedź na pytanie: „CO za TO?” – jest istotna… …

…Piłkarki ręczne podbiły me serce kibica. Jeszcze nie wiem, czy zdobędą brązowy medal w mistrzostwach świata, czy znów skończą na czwartym miejscu, ale wiem, że trzeba je kochać. Za klasę sportową oraz męstwo. Cerowane, posiniaczone (niech mi ktoś powie, że ręczna to Wersal!), a jakże waleczne. I jeszcze potrafią się uśmiechnąć oraz zażartować… Nie zważając, że dziennikarz portalowy z „idziemy na lody” – po zwycięskim meczu zrobi dwuznaczność… Życzę, żeby wywalczyły szansę startu olimpijskiego! Samym udziałem jeszcze przydadzą wdzięku ekipie…

…Igrzyska w Rio. Czytam, że właśnie nasz światek pływacki atakuje dobre wyniki szerokim frontem. Do firmowych nazwisk dochodzą nowe… Gdzieś w tle znajduję prawo do zadowolenia, że Warszawa posiadła basen 50-metrowy, olimpijski. W nowym obiekcie Uniwersytetu Medycznego…

AWF – po staremu, jak za czasów i z inicjatywy Komendanta. Kiedyś pewien minister sportu (już konstytucyjny) solennie przyrzekał, że najbardziej zasłużona uczelnia sportowa szybko będzie miała taką 50- metrową szansę… Ucz się kolejny ministrze od medyków… W imię także interesu olimpijskiego.

A propos – obietnica, że Stegny staną się pierwszym krytym torem łyżwiarskim jest po zmianie gabinetowej aktualna? Tuszę, że tak. A czołówka panczenistów, płci obojga, i tak jest cierpliwa oraz pracowita – via treningi berlińskie wciąż daje dowody przynależności do międzynarodowej elity. Chętnych, zdolnych i pracowitych nie brakuje, a dojrzewalnia – za granicą.

Z drugiej strony mam inne pytanie o związek poziomu sportowego z siecią obiektów. Sztucznych lodowisk mamy wiele, rekreacja na nich się pięknie krzewi – a gdzie rodzime łyżwiarstwo figurowe? Podobne do tego z czasów m.in. Grzegorza Filipowskiego. Hokej też – ma obiekty, a klasa – powiedzmy szczerze – wciąż średnia… Powtarzam – a liczne lodowiska nie we śnie, na jawie… …

Finiszuję…

Radośnie – bo mój faworyt red. Stefan Szczepłek dostał pierwszą nagrodę im. Bohdana Tomaszewskiego. Dla mnie – był już zwycięzcą, gdy przeczytałem skład kandydatów. Lubię panastefanowe pisanie o sporcie; cenię za wiedzę, błyskotliwość, spokój, staranność, ale też za pióro zaostrzone, gdy sytuacja wymaga… Z racji stażu i wieku jeden z ostatnich następców w sztafecie dawnych „muszkieterów” dziennikarstwa sportowego. A głębiej…

Ze smutkiem. Pan Tomasz Półgrabski przestał być szefem ok. 70-osobowego zespołu pracującego w (i – nad) „ Narodowym”.

Niedawno Pan Tomek z dumą ogłosił: „Rok 2015 jest pierwszym, w którym stadion przestał generować straty. – Wypracujemy przychody o 1,5 – 2 mln zł większe od bieżących kosztów. W przyszłym roku stadion powinien mieć pięciomilionowy zysk”… I tak dalej. Optymistycznie, z wieloma informacjami, że obiekt żyje i zdrowiutki wchodzi w wiek dojrzałości.

Były wiceminister sportu, potem prezes spółki „PL.2012” w nastroju zasłużonej satysfakcji jednego tylko nie przewidział. Że zmiana powyborcza dotknie także jego osoby, a ponieważ spółka podlega ministerstwu sportu, to… I stało się, odkurzacz politycznej niby-reformy (właściwie – czystki) połknął szefa oraz urzeczywistniany program rozwoju. Dobry szef, ale nam potrzebny jest „nasz”… Z wytartym opisem intencji, że mamy inną wizję… Taką, żeby przejąć? W końcu „Narodowy”, to dobro narodowe, więc…kto ma władzę musi dzierżyć koło sterowe. I… mieć dobrą posadę…

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com