ECHA WYDARZEŃ: Idą Święta, a zaraz po nich sylwestrowe tany i petardy. Psy będą miały nie za swoje, ludzie… będą to mieli gdzieś. Znów, niestety…
W sporcie więcej z czasu obrachunków niż emocji związanych z dziejącą się rywalizacją. Sportowiec, nawet zawodowiec z dużą kasą – też człowiek. Zwolnić, odzipnąć, poświętować ma prawo. A kibice w plebiscytach dzielą sympatię i ustalają, kto przed kim w konkursie życzliwości.
Władza – jak zawsze, obecna także – podlizuje się autorom (autorkom) emocji, myśląc – na mój gust– mniej o nich, więcej o sobie. Kto przy wielkim sporcie – zawsze w korzystniejszym położeniu (życzliwa popularność), niż kto doń plecami… A że „sportowy kominek” chętnie się dzieli swoim „ogniem” – nie dziwota. Kasa jest zawsze bardzo potrzebna, a każda władza ma klucz do budżetu, zaś sponsorom też nie jest obce, kto przy sporcie milej widziany, a kto nie bardzo… Samo życie.
Poczekam i ucha nastawię, wzrok wyostrzę na styczniowym spotkaniu Rodziny Olimpijskiej. Kto, co ruchowi sportowemu obieca, a co obieca ON nam? Zapiszę i przekażę. Jeśli zaproszą…
Ostatnie emocje związane z walką, to:
- Czwarte miejsce piłkarek ręcznych w mistrzostwach świata. Znów obeszło się bez medalu, ale prawo walki o kwalifikację olimpijską jest, a to już coś. Nawet Pani Premier to doceniła, wpadając na lotnisko. Szkoda, że dzielnym paniom na finiszu sił nie stało, ale wcześniej tyle ich rzuciły nasze damy na szalę, że… Człowiek, nawet bardzo waleczny jest człowiekiem, za wysiłek i ból przychodzi płacić… Ja tam też biję brawo, i wierzę, że bilety do Rio wywalczą.
- Bardzo mało sympatyczny początek sezonu w skakaniu na nartach. Mamy Kamila Stocha, dwukrotnego złotego medalistę olimpijskiego, młodzieńca wciąż „w sportowym rozwoju”, a na skoczniach jakoś nie idzie. Najbardziej przykre jest to, że wiemy – jak jest, a nie wiemy– dlaczego tak jest.
Dlatego żal mi zawodników. Pan Kamil, a on zawsze szczery otwarty: „Nigdy nie było aż tak źle. Fizycznie czuję się rewelacyjnie, a psychicznie tak, jakby położyć mi piórko na plecy, a ja nie byłbym w stanie podnieść się z kolan. Nie mam pojęcia, o co chodzi”.
Kto pomoże rozłożyć wiedzę o przyczynach na konkrety? Trener, prezes, reszta fachowców z PZN.
Jeden recenzent konkretów już się objawił. Cytuję: „Były trener reprezentacji naszego kraju, Pavel Mikeska, winą za taki stan rzeczy obarcza prezesa PZN Apoloniusza Tajnera. – Myślę, że jest za duża presja – twierdzi Czech. – Takie wypowiedzi Tajnera, że mają drużynę najlepszą na świecie, są głupie. Jeśli to czytają zawodnicy, to nie dziwię się, że tak skaczą ”.
Nie bardzo wierzę w jednoosobową przyczynę, ale jakąś część kryzysu w tym i ja dostrzegam. Prezes, jako człowiek medialny i z parciem na szkło rzeczywiście swoim nadoptymizmem może kształtować presję, a ta też wiąże nogi i w głowach czasem miesza… Wierzę, że kryzys minie tak szybko, jak szybko nadleciał, a opiekunowie zawodnikom pomogą wyskoczyć z dołka.
Teraz o emocjach innego gatunku. Tych ze świata szczytów piłkarskich– FIFA, UEFA. Sepp Blatter (wciąż szef FIFA) i Michel Platini (szef europejski) zostali zawieszeni na osiem lat. „Nie mogą w tym czasie wykonywać żadnej działalności związanej z piłką nożną”.
Decyzję podjęła Komisja Etyki FIFA, czyli – sami swoi. Dochodzenia karne w sprawach podejrzeń o superkorupcję dopiero się toczą. Zarzuty muszą mieć więc mocne podstawy, jeśli „sami swoi” tak szybko i tak srogo… Czas przyniesie złagodzenie kantów, czy?
Obaj wymienieni panowie mają w kronikach wielu lat aktywności w piłce także „polski nurt”. Nie nitkę więzi, gruby sznur… Pewnie inaczej nie zostalibyśmy współgospodarzami EURO, a i różnych innych korzyści by nie było. Blatter był bardzo zaprzyjaźniony z Michałem Listkiewiczem; Platini jeszcze z boiska skumplowany ze Zbigniewem Bońkiem, a ten po dziś nie wierzy nawet w cień przewin kolegi.
Czyli – kibicujemy temu, co niby gdzieś w dali, a jednak równocześnie blisko. A że mowa o niewyobrażalnych wprost pieniądzach oraz możliwościach ich „ciułania” – też prawda. Obiektywna. Podobnie jak teza, że wielki szmal wspomaga rozwój sportu, ale też zarazem potrafi wnieść weń smrodek…
Na koniec – trochę o podsumowaniach, plebiscytach oraz oklaskach z tym związanych. Dużo się działo, jest komu bić brawo. Ale równocześnie znów mi się przypomina prawda o nierównościach w sportowej rodzinie. Można średnio władać piłką – będziesz znany i popularny, możesz dyktować tempo w światowej czołówce, a uwadze plebiscytów umkniesz.
Przykładem drugiej tezy – sporty lotnicze. Od lat jesteśmy w nich tuzami, ale medialne przełożenie szwankuje. Proszę bardzo. Niedawno były, w Dubaju – Światowe Igrzyska Lotnicze. Kto dziś pamięta– proszę Plebiscytowiczów, że rodacy zdobyli tam 2 złote medale i 5 srebrnych?
A kto ma w pamięci, że jeden z dwóch złotych medali zdobył Sebastian Kawa, z zawodu lekarz-ginekolog (n/z), a jako szybownik – mistrz nad mistrzami. Od wielu lat! „Pierwszy człowiek, który przeleciał szybowcem nad Himalajami. Dziesięciokrotny mistrz świata, wielokrotny rekordzista świata w szybownictwie. Zajmuje pierwsze miejsce w światowym rankingu pilotów szybowcowych, najbardziej utalentowany pilot szybowcowy w historii.”
Żeby sprawiedliwości stało się zadość, autor tych słów dorzuca na listy plebiscytowych kandydatów – do Anity Włodarczyk, Pawła Fajdka, Roberta Lewandowskiego także Sebastiana Kawę tuza podniebnego sportu.
Radosnych, pogodnych Świąt! Ze sportem, bez polityki. Nie dajmy się zwariować… Zaraz rok olimpijsk 2106. Rio czeka na nas, my na Rio.
Andrzej Lewandowski



Dobrze że w dobie zzającego się w każdej lodówce Roberta Lewandowskiego (oczywiście z uznaniem i szacunkiem dla klasy sportowej) i innych supergwiazd ktoś tak pisze (i można to czytać) o sporcie.