natan gurfinkiel: słuchając oracji prezydenta3 min czytania

()

natan 32015-12-31.

czytałem kiedyś opis rozmowy między churchillem a stalinem podczas konferencji jałtańskiej, w lutym 1945 roku. wymiana zdań odbyła się podczas wspólnego posiłku głównych  uczestników w przerwie między obradami.
– panie marszałku (dopiero po skończonej wojnie stalin nadał sobie  rangę generalissimusa) jest pan znakomitym mówcą. zawsze  słuchałem pana  z podziwem i zainteresowaniem. ponieważ  tak się składa, że również uchodzę za nienajgorszego oratora, chciałbym podzielić się z panem bardziej fachowymi obserwacjami.
otóż, przy całej  swej   kunsztowności,  przemówienia pańskie mogą niekiedy  wydawać się nieco monotonne. wygłasza je pan z tym samym wyrazem twarzy   przy niezmieniającym się natężeniu głośności. a przecież dobrze jest ściszyć niekiedy głos, by następne zdanie zabrzmiało głośniej i dobitniej. dobrze jest poddać się nieco do tyłu, by w następnej chwili wysunąć się do przodu. nieźle jest również walnąć czasami pięścią w pulpit, by utrzymać zainteresowanie słuchaczy.
stalin, pykając fajkę, spoglądał na swego rozmówcę z pobłażliwym uśmieszkiem

– panie premierze, wiem że jest pan o wiele lepszym mówcą i nie mam szans, by panu dorównać. mimo to mogę panu zaręczyć, że mój parlament słucha mnie za każdym razem w o wiele większym skupieniu, niż izba gmin kiedykolwiek słuchała pana…

kiedy spoglądam na przemawiającego dudę, widzę nerwowe ruchy rąk bez żadnego związku z treścią wypowiadanych słów. te ułożone są w gładkie zdania, ale  mimo pozorów lakoniczności jest ich za dużo i za bardzo widoczna jest troska o to,  by brzmiały ładnie. mówca często podnosi głos, by wielomilionowe audytorium słuchaczy, bo przemówienia są transmitowane przez telewizję, odniosło wrażenie, że przemawiający jest człowiekiem o  silnej woli i wielkiej stanowczości.

jego obiekt podziwu i  – prawdziwego  bądź odgrywanego – uwielbienia mówi cichym, monotonnym głosem, bez dbałości o dykcję i gramatyczną poprawność. oplata słuchaczy pajęczyną efektownych półprawd, zawieszonych w powietrzu insynuacji, efektownie brzmiących haseł i wprowadza tych, którzy dobrze o nim myślą w stan rozgorączkowania. mistrz nie ma zwolenników, ma wyznawców, bo ci, którzy myślą, w ogóle go nie słuchają. nie ma to jednak dla niego znaczenia, bo nie musi mieć zwolenników, nie zabiega o to, by go kochano, wystarczy mu, że się go boją…

prezes przy calym intelektualnym tandeciarstwie swego  przekazu znakomicie wyczuwa nastroje dużego odłamu wyborców i sprawia wrażenie wizjonera. jego słowa są pamiętane, a po ich wypowiedzeniu przerabiane są na  hasła, potrafiące rozpalić duże odłamy ludzi

prezes może mówić  rzeczy straszne, ale za tą strasznością kryje się jakaś myśl, nawet jeżeli  jest aberracyjna. za słowami prezydenta nie kryje się nic. wszystko co mówi jest zwykłą watą. wygłaszający swe  komunały czuje chyba nienaturalność sytuacji i swoją małość, dlatego co rusz eksponuje siebie: pomyślałem, zdecydowałem, postanowiłem, dałem, odebrałem, uwolniłem od. zobowiązałem do…
gdy odcedzi się gładkie zwroty treść  ulatnia się bezpowrotnie, bo nigdy przecież naprawdę nie istniała.
a kiedy pozostaje już tylko JEDNO WIELKIE NIC – wszystko staje się  widoczne jak na dłoni. prezydentem jest jarosław kaczyński, który sprawuje swój urząd per procura.

natan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. j.Luk 31.12.2015
  2. Stary outsider 31.12.2015
  3. Magog 01.01.2016
  4. otoosh 01.01.2016
  5. gurnatko 02.01.2016
    • Magog 03.01.2016
  6. gurnatko 02.01.2016
  7. slawek 02.01.2016