uważne studiowanie enuncjacji luminarzy partii wielkiego polskiego myśliciela i humanisty nieodparcie prowadzi do konkluzji, że obecna opozycja (niegdysiejsza władza) z premedytacją przegrała wybory – najpierw prezydenckie, a potem parlamentarne. te pierwsze były poligonem doświadczalnym, bo od ich wyników zależał wynik tych drugich. pojedynek rozegrał się pomiędzy dozorcą żyrandola i wielkim myśliwym, a pinocchiem odzianym w przyciasny niebieski garniturek.
żyrandolowy, który jest czymś w rodzaju wajchowego w świecie polityki na szczeblu państwowym odegrał swą rolę perfekcyjnie. obserwując jego kampanię miało się wrażenie, że został nagle zaatakowany jakimś wirusem, redukującym jego IQ. mówił długo, rozwlekle i mętnie, a w dodatku nie otwierał on ust bez kartki przed oczyma, lub bez wsłuchiwania się w suflera rodzaju żeńskiego. nic dziwnego że umiejętnie pociągany za sznurki pinocchio pokonał strażnika żyrandola, a ten niemal natychmiast po swej porażce odzyskał iloraz inteligencji sprzed kampanii wyborczej.
wygrana pinocchia nie była szczególnie spektakularna, bo wielki myśliwy dbał o to, żeby nie przepłoszyć zwierzyny wyborczej, więc jako tako przykładał się do polemiki z adwersarzem, osobliwie w drugiej turze prezydenckiego pojedynku. pani premier, doktor ewa nie musiała już nawet udawać, że zamierza wygrać, mogła więc sobie pofolgować i podarować przeciwnikowi spektakularne zwyciȩstwo.
wielki strateg dał się wciągnąć w pułapkę. niemal nazajutrz po wyborach, jeszcze na rauszu zabrał się do wprowadzania dobrej zmiany, na którą czekała nie tylko ludność, lecz wygłodzeni władzy pretorianie.
zaczął więc od rozdzielania łupów w odzyskanych spółkach skarbu państwa. później przyszła kolej na służby specjalne. po zdobyciu poparcia tajnych służb władza mogła zabrać się za uporządkowanie legislacji.
warszawa, która od czasów stanu wojennego była jedną z najwcześniej zasypiająch stolic europy mogła nareszcze posługiwać się hasłem łorsoł baj najt, bo przyśpieszenie legoslacyjne odbywało się nocami.
zapowiadana w kampanii wyborczej dobra zmiana była, zdawało by się, tuż za zakrętem, kiedy nagle, bez dania racji zaczęły się masowe demonstracje przeciwko postępowaniu prawowicie wybranej władzy. ludzie zaczęli bronić jakiegoś wyimaginowanego trybunału, będącego strażnikiem abstrakcyjnej konstytucji, choć wiadomo było od początku, że dobro narodu stoi ponad prawem.
demonstracje zostały poparte przez środwiska naukowe i korporacje zawodowe, zwłaszcza prawnicze. jednocześnie w zagranicznych mediach rozpętała SIȩ nagonka na polskę a sytuacją w naszym kraju zaczęły interesować instytucje europejskie.
zmusiło to polskiego ministra zewnętrzności do oświadczenia, że narut polski nie życzy sobie dyktatury rowerzystów i wegetarian, bo jest ona sprzeczna z polskimi wartościami.
również krajowe media, których nie zdążono jeszcze zrepolonizować, biorą aktywny udział w nagonce na zwycięską partię. do gromady wrogów polskości, takich jak dżender, inwitro itp. dołączył medialny mejnstrim. jak słusznie zauważyła posłanka izabela kloc, w mediach powstał cały przemysł ataku na PiS.
wszystkie przytoczone fakty potwierdzają tezę, że w polsce prawa, sprawiedliwości nie ma spontanicznego buntu przeciwko rzekomemu rozmontowywaniu demokracji przez PiS. to perfidia jego przeciwników wzniosła się na niespotykany w praktyce politycznej poziom.
nie zawahali się przed przegraniem wyborów, by mogli raz na zawsze zniszczyć najsprawiedliwszą partię prawa, 500+ i powszechnej szczęśliwości
natan gurfinkiel


Po ostatnim spotkaniu Naczelników, którzy niewątpliwie zapewnili sobie wzajemną „bratnią pomoc” w razie poważniejszych wewnętrznych starć z opozycją, uspokoiłem się co do kłopotu z wpełzaniem do KOD-u plajtformersów. To nie jest towarzystwo, co da się pałować na ulicach naszej (dorodnej – cytat z JK) wersji Jobbiku, albo nawet dzielnym Honvedom. (Policja pokaże swoje Pełne Opanowanie) Przez te osiem lat wymiękli. Więc dopiero za jakie 10 lat będą mogli wmawiać postarzałemu procentowi wyborców że też tu z nami stali i „dzielnie rzucali”, więc im też się coś (znowu) należy. Więc im mocniejszy (się czuje) Naczelnik Państwa, tym większa szansa dla trzeciej siły, co dopiero się zbiera, bo to nie są Petrusie (właśnie wymyśliłem).
Wspaniały tekst – szkoda, że nie satyryczny. Wielki myśliciel i humanista niestety nie dorósł do roli. Polityka uprawiana kijem bejsbolowym skończy się szybciej niż się zaczęła. Moja nauczycielka w liceum miała fajny tekst na taką okoliczność dla tego „mędrca” – w łeb się puknij! (tym bejsbolem właśnie).