ECHA WYDARZEŃ: Nasi szczypiorniści przegrali z Chorwacją aż 23:37, co w przełożeniu na język bokserski oznacza nokaut. No, przynajmniej techniczny, gdy sędzia przerywa walkę bez wyliczenia przegranego do „10” i regulaminowego „out”!
Miał być awans do puli medalowej mistrzostw Europy, są – smuteczek z przegranej i dużo złości z powodu stylu… Fakt, styl przegrywania był fatalny. Jeszcze wyraźniejszy od tonu wcześniejszych prognoz – że wygrać musimy oraz możemy…
Chorwatom kibicowała wyjątkowej urody Pani Prezydent, a do tego piłkarzy wspomógł szczytowy stan gotowości do gry, w której faworyta widziano w Polakach.
Szybko, bardzo zdecydowanie, z wielkim temperamentem. Świetnie w szablonach i znakomicie w improwizacji. To drugie, niestety „przy pomocy” naszej drużyny. Ona starała się, jak mogła, ale mogła stanowczo zbyt mało by grać na równych prawach. Nie mnie mówić, co zawiodło – stan sił fizycznych, plan taktyczny, czy nerwy plus jakoś nadwątlone bogactwo energii mentalnej. Liczą się skutki – grali mało skutecznie, pomysł jakby nie nadążał za potrzebami chwili; pobierali lekcję pokory, z siebie znów dając wielki wysiłek, ale…
Musieli potem dwumetrowi i stukilogramowi młodzieńcy zdrowo pokląć , także nad sobą i losem zapłakać, ale …radowali się rywale. Bądźmy sprawiedliwi – w pełni zasłużenie.
Jasne, w sporcie, żeby ktoś wygrał – ktoś musi przegrać; żeby jedni awansowali, inni muszą zostać wyeliminowani. Ale nawet przy porażka można się pocieszyć, jeśli opór był jak należy. Niestety, nie tym razem… To jeszcze bardziej boli niż brak awansu.
Ponieważ sport mamy zawodowy, a reprezentacja, to też „zakład pracy” można w pewnej przenośni rzecz, że zakład pracy spartolił robotę… Ale „Blamaż”, „Wstyd, wielki wstyd, katastrofa gladiatorów” – w tytułach prasowych czcionką parokwadratową (kwadrat to 48 tzw. punktów typograficznych), więc ogromniastą, wydają mi się przesadne. Jako recenzja tego, co oko widziało – tak, ale jako trwała zmianę nastroju – nie. Nawet, jeśli mieć na względzie tak przywołaną prawdę o łasce kibica, co na pstrym koniu jeździ… Toż mądrzy , i za to opłacani medialiści to nie tylko kibice. Mają być fachowymi analitykami; a nawet bilety mają za darmo…
Trener już podał się do dymisji, prezes (związku i PKOl) Andrzej Kraśnicki dymisję przyjął, więc pierwszą łyżkę oliwy na fale polano. Ale – co dalej? Rio się oddaliło? Kto – jak? Gdzie sedno problemów?
Szczerze, mnie też –przed telewizorem – było przykro. A potem, by własny nastrój jakoś „zobiektywizować”, poczytałem, co inni przekazali via internet. Tylko krytykują i psioczą?
Parę cytatów:
„Wojciech Szortyka kluby mocne graczami z zagranicy a następców na odpowiednim poziomie nie widać, w latach 70 tych, gdy chodziłem do szkoły były międzyszkolne ligi w ręczną, siatkę kosza. Graliśmy we wszystko a teraz nie ma gimnastyki korekcyjnej w przedszkolach, to gdzie dzieciakom zaszczepiać wychowanie w duchu sportu. Jak dzieci nie grają to w jaki sposób można wynajdywać talenty?…
… Słucham radia – śmieją się z Polaków po porażce z Chorwatami. Przeglądam internet – memy na naszych chłopaków. Jak jest sukces nosicie ich na rękach, jak porażka to ich dobijacie. Wstyd mi za Was.
Przemek Wręczycki: Niestety to są właśnie Polacy.
Maciej Świątkowski: Kibicem się jest, na dobre i na złe, ciesząc się ze zwycięstwa, czy przeżywając gorycz porażki. To jest sport i rywalizacja. Są lepsze i gorsze dni, czasami jest luz, czasem presja. Ktoś, kto reaguje w taki sposób, niech nie nazywa siebie kibicem, bo to jest żałosne…
Wojtek Dgl : Bo dziennikarze to największe k…y w tym kraju. Najpierw dmuchają balon na maxa, potem pierwsi obrzucają gównem w razie niepowodzenia. Żaden z tych gryzipiórków nie zrobił dla kraju 10 % tego co zrobili szczypiorniści jako ambasadorowie Polski za granicą!
Nie komentuję, każdy ma prawo do własnej oceny i refleksji…
…Żeby było radośniej:
„ W bojerowych mistrzostwach świata Karol Jabłoński (Olsztyński Klub Żeglarski, Olsztyn) obronił tytuł mistrza świata. Jest to jego dziesiąty złoty krążek, trzeci z rzędu. Wicemistrzem świata został również Polak – Michał Burczyński z AZS UWM Olsztyn.”
Niszowy sport? Z punktu widzenia programu olimpijskiego – trochę tak, ale to przecież mistrzostwa świata. Najlepszy ze 160 startujących! Dziesiąty raz!
… Jeszcze jeden cytat. Nie wywoła uśmiechu. Informacja i wymowa niestety ogromnie przykra:
Sebastian Szczepański, dwukrotny brązowy medalista grudniowych mistrzostw Europy na krótkim basenie został przyłapany na dopingu.
„Dziś dotarło do mnie pismo w tej sprawie” – poinformował prezes Polskiego Związku Pływackiego Andrzej Kowalski. 20 – letni Sebastian Szczepański był objawieniem zawodów w Izraelu. Stanął tam na najniższym stopniu podium wyścigów na 50 i 100 m kraulem. Korzystanie z nielegalnego wspomagania odkryto jednak dwa tygodnie później w Lublinie podczas mistrzostw Polski. Tam również reprezentant Kornera Zielona Góra spisywał się znakomicie. Triumfował na 100 m stylem dowolnym, pokonując Konrada Czerniaka. Wszystko wskazuje na to, że w Izraelu nie był badany. Zwykle kontrolowany jest zwycięzca oraz jeden zawodnik wyłoniony w losowaniu
W organizmie pływaka wykryto aż trzy zabronione substancje: stanozolol, dehydrochlorometylotestosteron i klomifen. Dwie pierwsze mają za zadanie zwiększyć siłę, ale bez znacznego przyrostu masy. Natomiast klomifen służy do niwelowania ich skutków ubocznych.”
Dziękuję – postoję. Nie akceptuję, nie usprawiedliwiam. Zwłaszcza, że recydywa. Przykro i głupio.
Andrzej Lewandowski



Brawa za wspominanie o niszowych sportach. Na „mainstreamowych” portalach tego nie ma.
.
Dlaczego nic o Agnieszce Radwańskiej? W końcu jeden z większych sukcesów w karierze.
Agnieszka zagrała pięknie, ale nie do końca … Gratulacje jej się oczywiście należą i pewnie byśmy o turnieju zapomnieli, gdyby nie ta Kerber. Jeszcze większy sukces.
Cały polski sportowy internet się kłóci, Polka, czy Niemka?
Sama bohaterka w rozmowie z gratulującym jej dziadkiem użyła słów (ja p…dzielę, wygrałam!), które świadczą o tym, że chyba w dużym stopniu Polka, chociaż przedtem dla mediów stwierdziła po niemiecku, że czuje się Niemką.
No jest dziewczyna w rozkroku nie tylko tenisowym.