Jerzy Szperkowicz: Łagodna namowa do upadku5 min czytania

()

2016-01-29.

szperkowicz

Wywody Rudolfa Steinera- w ujęciu Therese Kosowski – leją się miodem na serca naszych kapitulantów: z góry uznali miażdżące zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości za przesądzone i nieuniknione; spijają te wywody łapczywie tacy, którzy mogli, lecz nie kiwnęli palcem, by wymiar tryumfu Jarosława Kaczyńskiego okroić, a także ci, którzy nieświadomie PiS-owi pomogli, albo pomogli świadomie, a teraz żałują.

Wszyscy oni znajdują ukojenie w mądrości ludowej: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Otóż przejęcie przez Prawo i Sprawiedliwość pełni władzy wykonawczej (rząd, prezydent) i ustawodawczej (obie izby parlamentu) żadnym dobrem się dla Polski nie obróci. Reakcje sprzeciwu jak zryw obywatelski do obrony wolności, zawieszenie konfliktów na wyniszczenie między partiami opozycji, odnalezienie się młodszych pokoleń w formacjach obywatelskich takich jak KOD – są ze wszech miar korzystne i pożądane.

Jednak straty i szkody powodowane podmianą państwa prawa na państwo prywatnych wyobrażeń Wodza podlanych obficie narodowo-patriotyczną retoryką będą bez porównania głębsze i trwalsze. Zmiana ucięła w pół kroku niezliczone życiorysy, zgasiła tysiące ludzkich dążeń i marzeń. Liczne zamysły i projekty twórcze zawisły w próżni – nie wiadomo czy nowa władza uzna je za prawomyślne a twórców za nieszkodliwych.

W planie ogólniejszym załamuje się wizerunek Polski jako kraju przewidywalnego tak w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Jarosław Kaczyński pośpiesznie przerabia Warszawę na Budapeszt, to znaczy liberalną demokrację na zamordyzm podparty wysokim wynikiem wyborczym.

Dlaczego bratankowie Madziarzy kupili tę formułę rządzenia jest dla mnie tajemnicą, nie wątpię natomiast, że Polacy jej nie przełkną. Nie przystaniemy na zmarnowanie pozycji politycznie stabilnego i gospodarczo prężnego członka Unii Europejskiej, który dla wielu polityków i dyplomatów unijnych pozostaję ośmieszoną u nas Zieloną Wyspą, co to jedna jedyna w Europie oparła się kryzysowi finansów w 2008 roku.

Zamiast tego PiS zapewnia nam status terminatora u premiera Węgier. Ostatnie aż 6-godzinne korepetycje w Nidzicy objęły trudne zagadnienia (np. czym ugościć prezydenta Rosji?) albo uczeń okazał się oporny. Przy okazji przypomnieliśmy sobie, że również pochód Victora Orbana do władzy autorytarnej rozpoczął się od ogłoszenia przez niego podsłuchanych słów ówczesnego premiera Ferenca Gyurcsanyego „Spier…niczyliśmy nie coś, a wszystko. Kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy”. W tym kontekście nasza afera podsłuchowa choć równie obrzydliwa w warstwie słownictwa podsłuchanych i kompromitująca dla BOR-u i pozostałych służb ochronnych, pod względem możliwej inspiracji, a już bezsprzecznie co do tego kto skonsumował owoce podsłuchu, pozostaje bladą kopią węgierskiego oryginału. Niestety, wystarczająco skuteczną.

„Rządy PiS – przewiduje Therese Kosowski – to nowy okres opresji”.

„I bardzo dobrze!” – zacierałby ręce austriacki filozof, pedagog. publicysta i okultysta gdyby nie zmarł w 1925 roku. Cudzoziemcy z wyjątkiem m. in. Normana Daviesa znają bardzo osobistą wersję historii Polski. Zdaniem Rudolfa Steinera Polska odzyskuje wolność po to by ją szybko stracić. W niewoli następuje wielki wzlot duchowy. W warunkach brutalnego ucisku pod zaborem rosyjskim nastąpił niebywały rozkwit twórczości literackiej, w tym przede wszystkim poetyckiej.

Ukryta sugestia: warto pocierpieć pod rządami autorytarnego reżimu, jeśli to może przynieść dzieła na miarę Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Prusa, Sienkiewicza, Reymonta, Stanisława Moniuszki, dzieła które więcej będą znaczyć dla pozycji Polski w świecie, niż wygrane lub przegrane wybory.

Przyjazna namowa do upadku to klasyka austriackiego gadania. Dorobku duchowego okresu zaborów nie wolno liczyć bez działalności, za którą gubernator wileński Murawiow zyskał dźwięczny przydomek „Wieszatiel”, ani bez długich kolumn zesłańców pędzonych pieszo na Sybir, wreszcie bez cel więziennych, które wypuszczały skazańców tylko na marach.

Aby zatrzeć nasz udział w powstaniu styczniowym moi pradziadkowie sprostowali nazwisko w spisach ludności przenosząc się do stanu włościańskiego. Co nie znaczy, że carska tajna policja spuściła z oka krewnych powstańczego dowódcy Konstantego Szpyrko-Szpyrkowicza, z powodu urazu nogi zwanego Kostkiem Chromym. Ciągle znajdował się powód, żeby komuś z tej rodziny zafundować wycieczkę za Ural – raz to były podrzucone w trakcie rewizji wywrotowe ulotki, kiedy indziej antypaństwowe wypowiedzi.

Aż do II wojny światowej w sprzeczce z białoruskimi sąsiadami mój ojciec jak i stryjowie Kazimierz, Józef i Bolesław słyszeli wyzwisko „miatieżniki” – buntownicy.

(Pod rządami PiSu-u) „Polacy uzmysłowią sobie czym naprawdę jest wolność i przynależność do wolnego świata i że Polska w głównym nurcie tego wolnego świata ma niemałą rolę do odegrania” – kończy swój cenny komentarz Therese Kosowski.

Lekcje historii dostajemy z automatu. Myślę, że Polska obywatelska winna skupić się nad genezą obecnej sytuacji. Gdyby udało się urwać zwycięzcom dosłownie kilka mandatów, byliby bez porównania układniejsi. Czy było to możliwe? Dlaczego nikt tych mandatów PiS-owi nie odebrał? Co należało uczynić, żeby tryumf prezesa Jarosława był skromniejszy?

Nie chodzi o darcie szat i gorzkie wyrzuty. Szukamy rzeczowych odpowiedzi i sugestii. Pomysły niebanalne mile widziane. Na klęsce 25 października 2015 roku świat się nie skończył. Już za trzy lata będą wybory samorządowe, nieco później wybory do parlamentu europejskiego (jeśli ciągle utrzymamy się w Unii), a za cztery lata okazja pełnego rewanżu.

Polska obywatelska powita ją przygotowana.

Jerzy Szperkowicz

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. narciarz2 30.01.2016
  2. Magog 30.01.2016
  3. slawek 31.01.2016
  4. Therese Kosowski 03.02.2016
  5. Therese Kosowski 03.02.2016