Andrzej Sroczyński: Kilka uwag o bieżącej sytuacji

gazeta2016-02-05.

[dropcap]J[/dropcap]estem pilnym czytelnikiem SO. Czytam też Gazetę Wyborczą, Politykę i Newsweeka, oglądam TVN. Brałem udział w manifestacjach KOD, do tego jeżdżę dość dużo na rowerze, a za to jem mało mięsa. Więc choć nie mam futra, to myślę, że mogę się czuć „gorszym sortem”. I jako taki gorszy i niepełnosprawny umysłowo, zwracam się do SO w sprawie wcale nie żartobliwej.

Otóż w mediach które czytam i oglądam jest wiele słów krytyki aktualnej władzy, wiele wyrażanego niepokoju, ale przeważa na ogół pogląd, że to jeszcze nie dyktatura, że nie żadna putinizacja, że Konstytucja jest naruszana, ale chyba nie łamana itd. Głosy ostrzej oceniające sytuację są bardzo rzadkie. Często za to można spotkać się z wyrażanymi nadziejami, że „aby do wyborów za 4 lata”, a nawet, że przecież i w PiS są uczciwi ludzie, którzy w końcu przejrzą na oczy i odejdą od Kaczyńskiego. Tę nadzieję kilka razy wyrażał między innymi Ryszard Petru.

Niestety, obawiam się że nadzieje Petru (którego cenię i szanuję) są całkowicie płonne. Bo może rzeczywiście jest wśród posłów PiS garstka uczciwych, ale ich zachowanie przypomina pewien słynny eksperyment profesora Zimbardo. Podzielił on studentów losowo na dwie grupy – więźniów i strażników. Po kilku dniach „strażnicy” stali się tak opresyjni w stosunku do swoich kolegów „więźniów”, że dla bezpieczeństwa tych ostatnich profesor eksperyment przerwał, a swoje obserwacje – jak łatwo zwykły człowiek może stać się katem, opisał. Posłowie PiS (nie myślę tu o najwierniejszych akolitach – cynicznych karierowiczach, a o masie posłów z dalszych rzędów) pod wpływem prania rozumu zachowują się jak ci strażnicy z eksperymentu – tylko tego naszego sejmowego eksperymentu nikt nie przerwie.

Obawiam się więc, że sytuacja w Polsce jest o wiele gorsza niż mogłoby wynikać z większości tekstów publicystycznych, w tym także z tekstów na łamach SO. Bo po sparaliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego, po uchwaleniu ustawy „inwigilacyjnej”, ustawy o prokuraturze, ustawy o służbie cywilnej oraz ustawy medialnej – władza już może wszystko. A mając na czele TVP specjalistę od „ciemny lud to kupi”, władza może z niezłym skutkiem ludowi wbijać ciemnotę, zapewniając o „dobrej zmianie”.

Napisałem, że władza może wszystko – i nie jest to, uważam, przesada. Zwłaszcza, że we wszystkich dotychczasowych działaniach widać nie wypaczoną, wynaturzoną, ale jednak jakąś troskę o dobro kraju, a przeciwnie, widać brutalną, cyniczną i z olbrzymim natężeniem złej woli walkę o władzę. Walkę metodami naruszającymi dobre obyczaje, łamiącymi nie tylko procedury demokracji, ale łamiącymi prawo, przede wszystkim konstytucję. Przy tym nie jest to walka o zwykłą władzę polityczną, o zwykłe rządzenie krajem. Tu chodzi o , o wszechwładzę, o przekształcenie nas z obywateli na poddanych nie na 4 lata, a na stałe. Czy to nie nazywa się dyktatura?

Zgodnie z już uchwalonym „prawem” można dowolnie przełożyć wybory lub je odpowiednio zmanipulować tak, że aby zapewnić PiS władzę na dowolnie długo. Więc liczenie na to, że za 4 lata będą wybory i znowu będzie normalnie – jest naiwnością.

Zgodnie z już uchwalonym „prawem” policja może każdemu założyć podsłuch w telefonie, może przeglądać maile, może nawet zainstalować komuś wirusa w komputerze. Nb. czy nie należy się obawiać, że jakiś policjant, mając dostęp do podsłuchów i państwowych programów szpiegujących nie zrobi czegoś na własny rachunek i nie zdobędzie hasła do konta bankowego, aby zrobić sobie przelew pieniędzy? Czy na pewno jest to obawa na wyrost w sytuacji, gdy na czele służb inwigilacyjnych stoi pan Wąsik, którego wprawdzie pan Duda ułaskawił w sprawie przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza CBA, ale nie zdążył ułaskawić z dużo wcześniejszego prawomocnego wyroku – za kradzież paliwa ze stacji benzynowej.

Ustawa o prokuraturze daje z kolei nieograniczoną władzę ministrowi sprawiedliwości. Pozwala mu praktycznie każdą osobę wsadzić do aresztu, albo też każdą z aresztu zwolnić, a śledztwo umorzyć. Byłoby to groźne w każdej sytuacji, ale gdy tym ministrem jest pan Ziobro, staje się groźne jeszcze bardziej. Nikt nie jest bezpieczny. Czy więc można wykluczyć np. to, że zaraz po wejściu w życie tej ustawy, członkowie Komisji Millera znajdą się w areszcie?

Pewien medialny rozgłos nadano sprawie odejścia ostatnio ze służby ponad 100 prokuratorów, którzy najwyraźniej nie chcą pracować pod takim zwierzchnikiem. Ale czy to ma być pociecha dla zwykłych ludzi? Przecież na miejsce tych stu zaraz przyjdzie tyle samo nowych, za to całkowicie dyspozycyjnych.

W sumie uważam, że stan prawny w naszym państwie nie jest lepszy, niż na Białorusi, gdzie Łukaszenka rządzi bodajże 22 lata. U nas jeszcze nie są całkiem „ich” kadry: jeszcze nie wszyscy urzędnicy są z nominacji partyjnej, jeszcze policja, oprócz samej generalicji, nie jest upartyjniona, jeszcze sądy nie są ubezwłasnowolnione, a i samorządy nie wszędzie pisowskie. Obawiam się jednak, że to wszystko jest kwestią czasu. PiS „da radę”. I wtedy obyśmy nie emigrowali na Białoruś czy do Rosji, aby tam odetchnąć wolnością.

Przy ocenie stanu Państwa ważna jest też, oprócz prawa, personalna obsada najwyższych stanowisk. O Ziobrze już wspomniałem. Duet od służb specjalnych Kamiński – Wąsik wzbudza równie dużo zaufania. Gowin – do wczoraj uważałem, że tylko świnia, po wczorajszej rozmowie z Moniką Olejnik, gdy wypominał Mateuszowi Kijowskiemu rzekome związki dziadka z aparatem represji PRL oceniam, że po prostu łajdak. Macierewicz, szalony (w dosłownym sensie, nie w przenośni) minister obrony, który oskarża Rosję o zamach i wykrzykuje (pamiętam wyraźnie ten obrazek w TV z przed chyba roku) „to jest wojna”…

Nie jestem dziennikarzem (pracowałem w różnych zawodach, także fizycznie, a z wykształcenia jestem geologiem, obecnie z racji wieku jestem emerytem), nie potrafię napisać zgrabnego artykułu na ten temat. Nie potrafię też znaleźć i zaproponować sposobu na odzyskanie normalności. Ale uważam, że trzeba bardzo głośno i na wiele sposobów bić na alarm. W tej sprawie jedynie praktycznie możliwości mają dziennikarze, stąd mój list. I od razu sugestia dla strony SO – może dałoby się zrobić na stronie zakładkę, nazwałbym ją „zakładką hańby”, opisującą i dokumentującą wszystkie naruszenia prawa, naruszenia procedur, jakieś szczególnie „celne” wypowiedzi naszych władców? Opis z datą i nazwiskiem.

Cieszyłbym się, gdyby te moje uwagi posłużyły komuś za materiał do jakiegoś opracowania – oczywiście gdyby taka osoba z tymi moimi poglądami się zgodziła lub chciała je przedstawić i z nimi polemizować.

Andrzej Sroczyński

Przesłałem ten tekst swojemu przyjacielowi, też kwalifikującemu się do kategorii „najgorszego sortu”, czytelnikowi SO /komentuje jako „hury”/. Przeczytał i zaproponował kilka uwag. Zgadzam się z nimi i dodaję poniżej.

Myślę, że w/w zakładka powinna być kompedium wiedzy przypominającym o hipokryzji, kłamstwach, pomówieniach i oszczerstwach ugotowanych przez PIS. Wszystko, ale w bardzo prostej formie. np. Czy pan JK przyrzekł, że nie będzie premierem jeśli jego brat zostanie prezydentem? Przyrzekł. Skłamał – kropka. Czy JK obiecał przyciągnąć przed dom na Żoliborzu bramę Stoczni Gdańskiej czy nie obiecał? (hi hi hi) na razie nie. Nie wspomnę już o deklaracjach głębokich zmian charakterologicznych samego, zamkniętego w pustej willi i odseparowanego od zwykłych ludzi wodza. Proste pytanie, prosta odpowiedź nie podlegająca demagogii „no tak, ale” itd. Smutne, ale odnoszę wrażenie, że wiele grzechów PIS-u uległo zatarciu w pamięci piszących. Myśle że takie kompedium pomaga pamiętać o wszystkim co PIS już dawno zamalowało swoją propagandą. Nie można pominąć hipokryzji i demagogii w postawie członków PIS. To też powinno być dokumentowane. (O ile dobrze pamiętam, to gdzieś na stronie KOD ktoś proponował dokumentowanie, ale na bieżąco, postępków PiS-u.)

Dziennikarze, media, komentatorzy w mediach powinni cały czas pamiętać, przypominać i nagłośniać informacje o wszystkich kłamstwach, szalbierstwach, obietnicach i zobowiązaniach PiS. O wszystkich! Tak składanych na forach centralnych w mediach publicznych jak i składanych w rozmaitych małych prowincjonalnych społecznościach bo tam są łatwiej weryfikowalne no i widoczne. (np. nowe województwa, co sugeruje więcej pieniędzy, przekop mierzei, woda dla jakiejś tam wsi i Bóg wie co tam jeszcze. Trzeba to zbierać w jakiejś odrębnej – może wyżej proponowanej zakładce).

Dziennikarze skupiają się na jednym nośnym temacie i biją w to wszyscy zgodnie, bo sprawa nośna i spektakularna. Bardzo dobrze, ale inne tematy nie powinny być zapominane, powinny być prowadzone równolegle, albo czekać w kolejce i być solidnie przygotowywane. Teraz tematem jest 500 zł. Za pół roku temat się wyczerpie, a pozostałe kłamstwa i obietnice zostaną zapomniane, rozpłyną się w bieżących sprawach. Do tego nie można dopuścić, trzeba wszystko przypominać, wypominać, upominać się o realizację obiecanek. Do skutku, a nie do zapomnienia.

Tyle dopisał mój przyjaciel. A ja na koniec dodałbym uwagę, że dziennikarze powinni też objaśniać “ciemnemu ludowi” rzeczy, których nie będzie wyjaśniać, a przeciwnie, zaciemniać, telewizja jeszcze niedawno publiczna. Choćby po co jest Trybunał Konstytucyjny i jaki ma wpływ na życie zwykłych ludzi. Kto np. nawet z przedsiębiorców orientuje się, że to w wyniku orzeczenia Trybunału można dziś odliczać część podatku VAT od paliwa samochodowego? Akurat wiem coś o tym, bo to na mój wniosek (choć być może takich wniosków było więcej?) Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do TK w sprawie krzywdzącej zmiany przepisów, wyłączających ten podatek z możliwości odliczenia. Trybunał sprawą się zajął, wydał stosowne orzeczenie (czy wyrok?) i w rezultacie przepis wprawdzie nie został cofnięty, ale znacznie złagodzony. Czy po rozpowszechnieniu takiej wiadomości na demonstrację KOD w obronie TK nie przyszłoby kilka dodatkowych osób?

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. jacekm 2016-02-05
  2. Magog 2016-02-05
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com