Od 12 listopada ub. r, gdy odbyło się inauguracyjne posiedzenie Sejmu, czuję się wpychany do gabinetu krzywych luster. Nawet to fajnie. Tylko ciągle muszę pamiętać, że jak widzę cienkie, to w rzeczywistości jest grube i odwrotnie, jak wysokie – to niskie, prawe – lewe, krzywe – proste, górne – dolne itp. itd. W dodatku pogięte i wypaczone. Trochę to męczące, trochę dziecinne. Byłoby może śmieszne, gdyby nie zaczynało być nudne.
Ostatnio do gabinetu krzywych luster wepchnął mnie wicepremier Mateusz Morawiecki, aby zaprezentować Plan Odpowiedzialnego Rozwoju do roku 2020.
Przed wejściem dowiedziałem się, że oto znajdowałem się dotychczas w modelu dyfuzyjno-polaryzacyjnym i za chwilę z niego wyjdę. Z tego, co wiem, „polaryzacyjno-dyfuzyjny” model rozwoju to taki, który pobudza wzrost gospodarczy nawet za cenę doraźnych nierówności, a dyfuzyjny, bo rozprasza owoce wzrostu. Chodzi o to by stopniowo wyrównać szanse regionów i grup społecznych. Wejść zaś mam obecnie w model zrównoważony. Taki więc, w którym wszystko będzie się rozwijać równo. W konsekwencji – jak rozumiem – ci co byli z tyłu, za 20 lat też będą z tyłu, tylko dalej, a ci co byli z przodu podobnie.
Trochę mi się to nie zgadzało z twierdzeniem pana wicepremiera, że „To jest element naszego zobowiązania, kontraktu można powiedzieć społecznego, który będzie przyświecał bardzo wielu naszym działaniom”. Ale już się przyzwyczaiłem, że rozdźwięk miedzy obietnicami a ich sposobem ich spełniania jest nieodłączną cechą polityki gospodarczej i społecznej Prawa i Sprawiedliwości.
Kiedy już wszedłem do gabinetu krzywych luster, urządzonego przez Mateusza Morawieckiego, zupełnie nie mogłem się połapać. Z pomocą przyszedł mi były członek Rady Polityki Pieniężnej dr Andrzej Rzońca (Andrzej Rzońca: O „planie” Morawieckiego) i posłużył za przewodnika. Z tego co powiedział, a raczej napisał – publikowaliśmy ten tekst, Andrzej Rzońca: O „planie” Morawieckiego – pojąłem, że aby zrozumieć muszę wyzwolić się od pojęciowych stereotypów. Rozwój bowiem to nie proces, który sprawia, że po upływie czasu mamy więcej i lepiej niż dotychczas. Równie dobrze możemy mieć mniej lub tyle samo.
Za 4 lata produkcja przemysłowa ma rosnąć szybciej niż PKB. Rzecz w tym, że już rosła. W ostatnich dwudziestu latach 15 razy, a w przemyśle przetwórczym 18 razy. W latach 1996–2015 PKB zwiększył się o 105 proc a produkcja przemysłowa o 156 proc. Przemysł odpowiada za 25 proc. PKB wobec 19 proc. średnio w UE.
Wniosek stąd, że aby w roku 2020 produkcja przemysłowa zaczęła rosnąć szybciej niż PKB. trzeba natychmiast część robotników wysłać ponownie do pługa. Pomysł nie jest zły. Będzie bardziej ekologicznie. Górników się rozproszy i spokój.
W 2020 r. kredyty inwestycyjne dla przedsiębiorstw mają rosnąć szybciej, niż konsumpcyjne dla gospodarstw domowych. Rosną szybciej od dwóch lat. Trzeba więc ten proces szybko odwrócić, aby osiągnąć za 4 lata upragniony cel, Utrudnić dostęp do kredytów przedsiębiorstwom, ułatwić obywatelom. Potem można zacząć realizować plan. Jak ten zabieg przełoży się na wzrost inflacji, jest bez znaczenia. Wszak pieniędzy na rynku będzie więcej, a towarów i miejsc pracy co najwyżej tyle samo. Czego się jednak nie robi w imię „kontraktu – można powiedzieć –społecznego.”.
Kolejnym celem jest zwiększenie udziału inwestycji w PKB z obecnych 20 proc. do ponad 25 proc. w 2020 roku, inwestując 1 bilon zł. Zdaniem prognostyków z Międzynarodowego Funduszu Walutowego nasza gospodarka ma na tyle duże rozmiary, że bez podniesienia stopy inwestycji wyniosą one w latach 2016–2020 dwa biliony 262 mld zł. Bilion zostanie w nią zainwestowany do połowy 2018 roku, dwa i pół roku przed planem.
Nie ma rady trzeba przestać inwestować.
No i wszystko się zgadza. Rozwój widać w gabinecie krzywych luster. Gdy go opuścimy, zobaczymy regres.
Nie pozostanie nic innego, jak wprost z gabinetu luster udać się do gabinetu psychiatry z gotową diagnozą. „Panie doktorze, cierpię na rozdwojenie jaźni”.
Można być przy tym pewnym, że lekarz rozłoży ręce i powie: „A cóż na to poradzę. Ja też”.
Janusz Kotarski


Podobno uprawia pan pieśń masową 🙂
No to ma pan temat do kupletu.
Np. taki ref.
Bo w gabinecie krzywych luster
nieznaną sobie widzisz twarz.
Kiedy w tłum rzucasz słowa puste
sam nie wiesz czy autora znasz.
*
Być może słowo tłum omota
ale nie ciebie, bowiem ty
spojrzysz i sykniesz: ech, idiota…
i mu przed nosem zamkniesz drzwi.
*
Zwyczajny człek, gdy budzik dzwoni
żona tak sądzi, dzieci też.
A w pracy się kameleonisz
wyłazi z ciebie inny zwierz.
*
Po wielu latach wiesz niezbicie,
żeś odpowiednio stworzył ład.
Bez schizofrenii to nie życie.
Ona ubarwia nudny świat.
Polska w ruinie.
To ciemny lud rozumie…