Krzysztof Łoziński: Pod buraki!4 min czytania

()

buty2016-03-14.

Motto:

„O ty małorolny
Prosty i oddolny
Nie siejesz, nie orzesz,
A odstawiasz zboże!”

Sławomir Mrożek

 

Gdy zastanawiamy się, skąd się lęgną niektóre pomysły nieszczęśliwie nam rządzących, mówimy o cynizmie, złej woli, spisku, ale najczęściej nie przychodzi na do głowy rozwiązanie najprostsze: z głupoty.

Pisałem już o projekcie (właśnie w Sejmie) nowej ustawy o ziemi rolnej. Myślę, że źródeł tego projektu leży najwyżej 2 % złej woli, a 98 % głupoty. Zła wola jest oczywista i jawnie deklarowana: aby, Niemcy, cudzoziemcy i mieszczuchy ziemi nie kupowały… Wszystko jasne, dalej już czysta niekompetencja i głupota.

Pomysł, by na wsi mieszkali i gospodarowali wyłącznie rolnicy, wyłącznie polscy i wyłącznie małorolni (o przepraszam: „indywidualni”), jest tak głupi, że aż nie chce się wierzyć. Kiedyś było powiedzenie, iż coś jest „tak głupie, że ustawa nie przewiduje”, a tu patrzcie państwo: przewiduje. Wyobraźmy sobie wieś z wizji Kaczyńskiego: mieszkają tylko rolnicy, i to tylko biedni. To jest wieś, na której nie ma sklepów, warsztatów, przychodni zdrowia, szkół… No nie ma, bo zgodnie z tym projektem ustawy nauczyciel, lekarz, geodeta, mechanik, sklepikarz i inny „nie rolnik” nie może kupić działki i się pobudować. To znaczy, że na wieś pracować nie przyjdzie, bo nie ma gdzie mieszkać. Proste jak konstrukcja cepa, ale chyba dla kogoś i ta konstrukcja jest zbyt skomplikowana.

Jakim trzeba być matołem i nieukiem, by nie rozumieć, że wieś na której mieszkają tylko przedstawiciele jednego zawodu, nie może funkcjonować. Nie da się na niej żyć. Nigdy w historii środowisko wiejskie nie składało się wyłącznie z rolników. Zawsze był jeszcze kowal, cieśla, agronom, kupiec, karczmarz, ksiądz… A teraz nawet ksiądz nie bardzo będzie miał gdzie zamieszkać, no chyba, że bezpośrednio przy kościele.

A więc wieś małorolnych, prostych i oddolnych, patriotycznych, nie uznających gender i głosujących na PiS ma się nie uczyć, nie leczyć, nie robić zakupów, nie naprawiać maszyn, nie chodzić do knajpy. No właśnie: panie Kaczyński, wieś sporo wytrzyma, drewno na opał będzie kradła z lasu (skoro nie może go kupić), leczyć się będzie u znachorów, jakoś tam się wyżywi, ale jak pan zlikwiduje knajpy! No to może być ostro! No oczywiście, można pędzić (i nie mówię o bieganiu), ale skąd brać butelki, gdy nie będzie sklepu? Pocztą się nie zamówi, bo listonosz też na wsi nie będzie miał gdzie mieszkać. Wot i problem.

I oczywiście ideologicznie słusznie: wygonić ze wsi wszystkich „miastowych”. Do miasta – sio!

Jest tylko jeden problem. Wokół wszystkich dużych miast, jak np. wokół Warszawy, w tych wszystkich Michałowicach, Książenicach, Opaczach, Czosnowach, mieszkają setki tysięcy ludzi pracujących w miastach. W skali kraju jest to parę milionów ludzi, kolejne kilka milionów to mieszkańcy wsi wykonujący zawody pozarolnicze, kolejne parę milionów to emeryci. Tak się składa, że na polskiej wsi obecnie najmniej jest stuprocentowych rolników, to znaczy takich, którzy nie wykonują równolegle jeszcze innego zawodu. Rolnictwo wytwarza tylko ok. 4 % PKB. A przecież jeszcze na wsi sporo polskich obywateli ma działki rekreacyjne, domy sezonowe. To ma wszystko iść pod buraki? Teoretycznie może i tak, ale ten kolejny chyba milion ludzi w zachwyt nie wpadnie.

No i skoro ziemia ma być wyłącznie rolna, to koniec z agroturystyką, stokami narciarskimi w górach, przystaniami na Mazurach. Pod buraki! Taki rozkaz! Cała Gubałówka, Bukowina, Białka – pod buraki.

Rozkaz to rozkaz.

A jak się ucieszą deweloperzy, którzy pobudowali całe osiedla domków na sprzedaż? Sprzedać przecież mogą – rolnikom! A ci górale, co postawiali pensjonaty w swoich Poroninach i Jaszczurówkach – pod buraki? Na pewno się zachwycą i pokochają Prezesa.

Ale to nie koniec „dobrej zmiany”, choć inna ustawa. Wymyślono (o ile ten proces można nazwać myśleniem), że przeglądy techniczne traktorów i maszyn rolniczych muszą być robione tylko w okręgowych stacjach kontroli pojazdów. Wyobraźmy sobie, jak to rolnik jedzie kombajnem 50 kilometrów na przegląd. A jaką radochę będą mieli na wąskich wiejskich drogach kierowcy? Nudzić się na pewno nie będą.

I pomysł kolejny: elektrownie wiatrowe muszą być bardzo daleko od zabudowań, tak daleko, że takich miejsc w Polsce prawie nie ma. A dlaczego? „Bo stawiamy na geotermię”. No i te wiatraki szumią, ponoć strasznie. Poszedłem pod pobliskie wiatraki, są trzy, po 110 metrów wysokości każdy. Niemałe. Słucham i słucham… ogłuchłem, czy co? Nic nie szumi. No ale wieść gminno-pisowska głosi, że wiatraki to sieją raka (podobno mózgu), aborcję i gender. Gendera wykrywać nie umiem, może sieją.

Gdy w czasach komuny snułem teorie, co też wymyślą rządzący, mój ojciec mawiał: – twoje rozumowanie jest błędne, bo jest logiczne. I to jest klucz do koncepcji Prezesa. Robimy wszyscy błąd analizując tak, jakby ten facet myślał racjonalnie.

Krzysztof Łoziński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

24 komentarze

  1. jmp eip 14.03.2016
    • kolarz 14.03.2016
  2. Woziwoda 14.03.2016
  3. j.Luk 14.03.2016
    • andrzej Pokonos 15.03.2016
  4. narciarz2 14.03.2016
  5. koraszewski 14.03.2016
  6. MarekSza 14.03.2016
  7. dawniej_kuba 14.03.2016
  8. j.Luk 15.03.2016
  9. slawek 15.03.2016
  10. narciarz2 15.03.2016
  11. dawniej_kuba 15.03.2016
  12. dawniej_kuba 15.03.2016
  13. andrzej Pokonos 15.03.2016
  14. j.Luk 15.03.2016
  15. BM 15.03.2016
    • dawniej_kuba 15.03.2016
      • dawniej_kuba 15.03.2016
  16. j.Luk 15.03.2016
  17. dawniej_kuba 18.03.2016