Mało kto lubi pożegnania. Tym bardziej, jeśli z góry wiemy, że rozstanie potrwa długo, może już na zawsze. Wtedy nawet zwykła przeprowadzka ma charakter pogrzebu, a kto lubi pogrzeby?
Uwaga 1: odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista, moja niania lubiła. Tajemnicą psychologii jest – dlaczego.
Naturalną jest rzeczą, że człowiek stara się odwlec nieuniknione i opóźnia rozstanie jak tylko się da.
A jednak przychodzi moment, w którym trzeba przekroczyć próg, bo nic innego do zrobienia nie zostało.
Zawsze wydawało mi się, że łatwo godzę się z rzeczywistością. Staram się chodzić obiema nogami po ziemi i rzadko ulegam złudzeniom. Tak mi się dotąd wydawało.
Aż tu nagle przekonałem się, jak bardzo się myliłem.
Proszę wybaczyć ten może zbyt osobisty ton, ale wstrząs był naprawdę silny.
Nie od dziś wiadomo, że można coś lub kogoś udawać. Do czasu. W końcu przyjdzie sprawdzian, który zweryfikuje nasze postawy, czasem w sposób zaskakujący dla nas samych.
Dyskutujemy ostatnio wiele na temat poczynań nowej władzy. Dla mnie w najmniejszym stopniu nie było i nie jest zaskoczeniem to co i jak ona robi. Co do tego nigdy nie miałem wątpliwości. Jest w swych poczynaniach zbyt prymitywna by kogokolwiek zaskoczyć.
Sporym zaskoczeniem jest natomiast wciąż wzrastające poparcie jakiego doznaje od rodaków, tego – przyznaję się – nie przewidziałem.
Wypadałoby wyciągnąć z tego wnioski.
Najprostsze i najbardziej oczywiste – to oni lepiej odczytali potrzeby polskiego społeczeństwa i są na nie lepszą odpowiedzią, niż my.
Samokrytycyzmu nigdy dość – o tej prawdzie już większość z nas zapomniała.
Ale idąc dalej tym tropem dochodzę do kolejnego wniosku. Jeśli potrzeby naszego społeczeństwa są takie jak odpowiedź na nie, którą oglądamy co dnia, a która to odpowiedź nie odnajduje się w stosowanym dotąd przez nas sposobie rozumowania, to znaczy, że albo myliliśmy się ze wszystkim od dawna, albo mamy do czynienia ze społeczeństwem nie do końca stosującym tego rozumowania zasady..
A może i jedno i drugie na raz?
No bo spójrzmy najpierw na siebie: wielu z nas kładąc na szali swój dotychczasowy autorytet, ciężko i uczciwie zapracowany, kazało nam wierzyć w ciepłą wodę w kranie uważając to za wystarczający powód dla wiekuistego sprawowania władzy przez tych, którzy nam ją podgrzali.
Aż dziw, że nie widzieli i nie widzą rzeczy tak oczywistej, że to co wystarcza im, nie będzie już wystarczało pokoleniu ich wnuków. I słusznie, bo w przeciwnym przypadku wszelki rozwój świata stanąłby pod znakiem zapytania.
Równie dobrze można by sobie wyobrazić francuską szlachtę w obliczu rewolucji ganiącą plebs za „nieuzasadnione” wymagania w stosunku do zastanej rzeczywistości. A przecież ta szlachta nie zabijała już chłopa dla kaprysu jak to niegdyś bywało. Znaczący postęp, nie da się ukryć. No to o co plebsowi chodzi? Nie dość, że żyją? Chcą zniszczyć to co z takim trudem zbudowały pokolenia Ludwików?
Rozumowanie toczka w toczkę podobne.
To z naszej strony, a z drugiej?
Pycha i buta charakterystyczna dla prostaka, który został księciem, dorwawszy się do władzy i może robić co mu się żywnie podoba. I wcale mu się tak nie wydaje. Tak rzeczywiście jest, bo aby takiej sytuacji nie było musiałby istnieć ktoś, kto potrafiłby przekonać społeczeństwo, że on się myli. A nikogo takiego nie ma i jeszcze długo nie będzie z powodów, o których wyżej.
Znane są opisy pamiętnikarskie z czasów powstań kozackich, które do złudzenia przypominają to co się obecnie dzieje w Polsce. Do głosu dochodzą najniższe instynkty, niczym nie hamowane, gwałtowne, dzikie, pospieszne niszczenie wszystkiego jakby w obawie, że za chwilę mogą skończyć się możliwości. W gruncie rzeczy podszyte strachem, ale tym bardziej okrutne i bezwzględne, nie znające żadnych zasad i granic. Pomylenie wolności z wyzwoleniem, ba – podniesieniem na piedestał – chamstwa, zawiści, zazdrości i kundlizmu to też „dorobek” ostatniego prawie trzydziestolecia. Nie oszukujmy się – także nasz dorobek.
Jakże żałośnie w tej sytuacji brzmią głosy „powinno być tak jak było”. I obrażanie się na to, że tego już nie ma.
Nowe sytuacje wymagają nowych środków i sposobów walki. Tymczasem jakakolwiek próba ich wymyślenia kończy się na niczym. Jakakolwiek próba rozmowy kończy się słowami „najpierw przywróćmy to co było, a potem pogadamy” . A ja wiem, że wtedy TYM BARDZIEJ nie pogadamy. Tylko nie lubimy patrzeć w lustro i widzieć, że właśnie tacy jesteśmy.
A skoro nie potrafimy znaleźć metod skutecznych w nowych warunkach, to czego oczekujemy? Najświętsza Panienka ich nam nie sprowadzi, a zresztą ona też już biega na posyłki u barbarzyńców.
W ten sposób coraz głębiej zanurzamy się w absurdy nowej rzeczywistości i jedyne co nam się udaje to wynajdywanie nowych inwektyw pod adresem przeciwnika, choć one przecież są tylko wyrazem naszej frustracji i bezsilności.
Są bez wartości. Nikomu krzywdy nie wyrządzą, bo przeciwnik jest na nie odporny jak mało kto. No to po co tracić na nie energię, której i tak niewiele nam zostało?
KOD przy przyjętej przez siebie metodzie niczego nie zdziała i nie ma się co łudzić, że będzie inaczej. Mimo to spełnia pozytywną rolę „przypominacza”, który nie pozwala wielu z nas przyzwyczaić się do nowej sytuacji i uznać jej za normalną. A to już jak na dziś wiele, przyznaję.
Kluczem do wszystkiego jest jednak ta większość społeczeństwa, której nie znamy. Mogę powiedzieć „nie znamy” widząc jak nasze kolejne prognozy rozbijają się o tworzoną przez tę większość rzeczywistość.
Tyle że tej większości nie ukształtował PiS. Przy najlepszych chęciach nie można go obarczyć odpowiedzialnością za systemowe zidiocenie społeczeństwa. On z tego tylko korzysta, czemu trudno się dziwić. Każdy by korzystał gdyby umiał.
Przykładów aż nadto.
Nikogo w naszym społeczeństwie nie dziwi, że za zapowiadaną gromko politykę historyczną bierze się minister nie edukacji, ale obrony narodowej. Zapowiada lustrację wojskowych izb pamięci, co jeszcze byłoby do pewnego stopnia zrozumiałe. Ale on idzie dalej. Będzie uczył swojej wersji historii nas wszystkich.
Nikogo z wychowanych przez nas (PRZEZ NAS!) młodych ludzi nie dziwi zdanie powtarzane przez pana ministra, że „polityka historyczna to mówienie prawdy o własnej historii”. Nikt im nie wytłumaczył, że prawdzie niepotrzebna jest żadna polityka. Po prostu powinna być obecna, nic więcej.
Ale może też oznaczać, że ta prawda w naszym wydaniu historii też nie była obecna, że też prowadziliśmy jakąś politykę historyczną.
Nad tym nikt się nie zastanawia, bo i po co, prawda? Przecież my mamy rację z definicji.
Pan minister zsyła wojskowych prokuratorów pracujących przy śledztwie smoleńskim m. in. do Hrubieszowa, a gówniarz będący rzecznikiem MON cynicznie opowiada, że „przecież to nie takie duże odległości, bo wszystkie jednostki wojskowe są na terenie kraju”. Mało tego – przestają być oni prokuratorami, zostają wcieleni do „normalnych” jednostek.
Ktoś się za nimi ujmie? Myślę, że wątpię. Koledzy z wojska się cieszą, szybciutko zajmują zwolnione posadki, a lud komentujący wypisuje teksty w stylu: „A dobrze im tak! Niech się cieszą, że nie siedzą!”. To są cytaty – to tak dla jasności.
Dzieje się ewidentna krzywda ludziom rozdzielanym z rodzinami i nikt nie protestuje. Prywatna zemsta oczadziałego gnoma stoi ponad prawem, przyzwoitością i wszystkimi chrześcijańskimi cnotami razem. Cnotami, których tak ponoć pilnuje pan D**a. No może i rzeczywiście pilnuje. Aby przypadkiem nie wydostały się z zamknięcia.
No, ale skoro Naród tak chce, to co można zrobić?
Naród klaszcze kiedy capo di tutti capi oświadcza, że najbogatsi Polacy to ludzie związani z SB. A na uwagę dziennikarza, że wśród nich są i młodsi dodaje, że to „resortowe dzieci”. Wyjaśnienie absolutnie genialne, uniwersalne i łatwe do zrozumienia dla każdego kretyna. A przecież takimi wyjaśnieniami wygrywa się wybory.
Naród wie, że jest lepszy, zdolniejszy i kreatywniejszy od wszystkich szefów firm razem wziętych i żyłoby mu się lepiej, ale mu Żydzi i komuniści przeszkadzają.
A ja się zastanawiam, gdzie to się ulęgło? Na Marsie? Z pewnością nie.
Miało toto mamusię i tatusia, chodziło do szkoły, dostało świadectwa ich ukończenia i rozumuje tak jak rozumuje. I decyduje, bo może. Tyle właśnie może. Tylko czy aż?
Mój mądry i sympatyczny rodak, Natan Gurfinkel usiłował ostatnio dociec po kiego licha ktoś zaczyna grzebać w tak śliskim temacie jak naród, narodowości i związana z tym przynależność osobnicza.
Podzielam, jak to najczęściej bywa, jego opinie, aczkolwiek w tym przypadku zabrakło mi jednej rzeczy.
Tego mianowicie, że podobne dywagacje zajmują umysły coraz większej liczbie ludzi i to w najróżniejszych krajach. Naszą spécialité de la maison jest wprawdzie fakt lansowania owych śliskich tematów przez oficjalne czynniki rządzące, ale w tym przypadku to tylko techniczny szczegół.
Niektórzy obserwatorzy uznają ten trend za naturalny odruch samoobrony w sytuacji coraz większej marginalizacji człowieka w globalnej wiosce, w jego coraz większej bezbronności wobec anonimowych twórców modelu świata jaki nam się narzuca nie pozostawiając żadnej alternatywy, w ogólnym zagubieniu niweczącym głoszoną oficjalnie wolność, w tym wolność wyboru, jednym słowem – za przejaw czegoś w rodzaju instynktu samozachowawczego, nie do końca uświadamianego, bo czysto fizycznie rozumianego, wręcz zwierzęcego.
Chłonąc w niemym zachwycie przejawy tzw. postępu gdzieś po drodze zgubiliśmy człowieka, w którego ponoć interesie tenże postęp się odbywa.
A człowiek – mówiłem już o tym parę razy – nie zmienił się mentalnie tak bardzo od czasów jaskiniowców. Sporą liczbę jego instynktów warunkuje fizyczność, a ta niewiele odbiega od portretu człowieka pierwotnego. Samolotowi można dodać dodatkową parę skrzydeł, trzecią nogę człowiekowi nie bardzo.
Jeśli prześledzić znane reakcje człowieka jaskiniowego na zjawiska czy sytuacje, to okaże się, że my reagujemy dziś podobnie.
Za rzadko, moim zdaniem, brali to pod uwagę myśliciele, zbyt wiele filozoficznych dywagacji odbiegało od tego zjawiska widocznego przecież gołym okiem.
A tacy ludzie chodzą na wybory, nie zaś „ludzie teoretyczni”, których daje się wyposażać w cechy stworzone przez nasze chciejstwo, marzenia czy dążenia.
Wiem, pisałem już o tym parę razy, przepraszam, że nudzę. To już po raz ostatni.
Patrząc na to co się dzieje w Polsce nie traćmy z oczu reszty świata. Niewykluczone, że mamy do czynienia ze zjawiskiem globalnym, które w ostatecznym rachunku zetrze z powierzchni naszą cywilizację, jak to już nieraz bywało.
W przeszłości wielkie cywilizacje okazywały się niezwykle kruche w obliczu kryzysu społecznego, a przecież z tym mamy do czynienia i to nie tylko u nas.
Nie wszędzie jest to jeszcze tak jaskrawe, ale wszędzie rośnie, wystarczy prześledzić wyniki wyborów z kilkudziesięciu krajów z ostatnich lat.
A jeśli uważamy, że zostało nam jeszcze trochę czasu, zacznijmy zastanawiać się nad sobą i to bez upiększeń i futra pychy, które tak słodko potrafi ogrzewać nasze spragnione ciepełka ciała i umysły.
Twierdzenie, ze „wszystkiemu winni są ONI” jest tyleż nieprawdziwe, co jałowe jeśli chodzi o poszukiwanie środków zaradczych.
O ile nam w ogóle jeszcze na nich zależy.
„Co było nie wróci i szaty rozdzierać dziś próżno…” © by Bułat Okudżawa.
Jerzy Łukaszewski



To przerażające, jak Autor zdołał podsłuchać moje myśli i jeszcze je poszerzyć…
Zgadzam się całkowicie. Ostatnie nadzieje wiązałem z powstaniem Platformy Obywatelskiej. Rozwiały się po roku, dwóch sprawowania przez nią władzy. Nie można zbudować niczego bez fundamentów. Liberalna demokracja z szanowaniem praw mniejszości, świeckie państwo, prawdziwa edukacja. Ale tego nie ma w programie żadnej partii. Nie wiem dlaczego. Czyżby normalnych było za mało żeby brać ich pod uwagę?
Wkrótce po upadku komunizmu autor tekstów kabaretowych o potrzebach społecznych pisał; „W luksusie kąpać się nareszcie, jak Mongoł w spienionym kumysie”. Kilka miesięcy później Wacław Havel pisał o niebezpiecznej niecierpliwości. To już był czas, kiedy jeszcze wówczas mało słynni bracia wsiedli na wysokiego konia demagogii. Sprzedawali towar chodliwy, ale nie dość jeszcze wówczas chodliwy, bo wyborca poszedł do innego stoiska. Wolne media stawały się coraz bardziej tabloidalne. Popołudniowe gazety wyszły z mody, bo te poważne zaczęły ostro walczyć o klientelę. Rzetelność zeszła do katakumb, bo działy sprzedaży się skarżyły, że to odstrasza klientów zamieszczających reklamy. Kto wie kto dokonał większych szkód – katecheci w szkołach, politycy w swoich gabinetach, właściciele mediów goniący za zyskiem? Szkoła przetrwania zakończyła się chwilowo zwycięstwem „Trawam”. Recepta na lekarstwo napisana jest tak niewyraźnie, że nikt w aptece nie potrafi jej odczytać.
Panie Jerzy mam wrażenie, że analizuje Pan mimo wszystko zjawiska marginalne. To nie jakaś globalna zmiana cywilizacyjna, nieuświadomiony bunt egzystencjalny ludzi przeciw zjawiskom globalizacji, tabloidyzacji i coraz bardziej pędzącej zdawkowości życia. W lokalnym, polskim wydaniu bunt przeciw PO i wartościom europejskim. To zwyczajna reakcja ludzi na zjawiska otaczającego nas świata. Studenci na pierwszym roku wielu kierunków studiów humanistycznych dowiadują się na socjologii i ekonomii politycznej, że gatunek homo sapiens jest konserwatywny i jego świadomość, mentalność, duch nie nadążają za zmianami cywilizacji. Te stwierdzenia odwołują się do historii wieku XX. Tymczasem każde kolejne 10 lat przynosiło w II połowie XX wieku dwa razy szybsze zmiany niż poprzednia dekada. Dzisiaj wielu badaczy uważa, iż każde kolejne 5 lat przynosi grubo więcej niż dwukrotne przyspieszenie. Wobec takich szacunków nasza świadomość, mentalność i obyczaje muszą wierzgać, prychać tupać czy wręcz wrzeszczeć. Odreagowanie w Europie polega na wielokierunkowych zjawiskach protestów przeciw globalizacji, wzrostowi popularności ruchów konserwatywnych i prawicowych, odwoływanie się do tradycji i wzorców społecznych. Mimo tych zjawisk lekka mobilizacja społeczeństwa Francji spowodowała, że partia Le Pen była, jest i pozostanie bez szans.Podobne mechanizmy działają w większości krajów „starej UE”.
*
Przypadkiem odreagowanie w Polsce wykorzystało hunów. Hunowie nie mają na to wierzganie żadnej odpowiedzi. Przeciwnie, mają antyodpowiedź i za tę antyodpowiedź zapłacą stosowną cenę. To że ich guru wygaduje słodkie dla siebie brednie nie powoduje czegokolwiek prócz jego chwilowej satysfakcji. To pozorne przyzwolenie utwierdza hunów w przeświadczeniu, że idą dobrą drogą. Odwołując się do wzorców rewolucji francuskiej należy im przyznać rację – owszem idą prostą drogą …na gilotynę. I co im zrobimy? Nic. I nawet nie warto nic robić. Barometrem przyzwolenia jest iluzja sondaży z poparciem. Ponieważ, zgodnie z przekonaniem hunów, światem rządzą agenci i spiski, zatem spróbujmy iść tym tropem. Agenci wpływu wykonali w ciągu ostatnich 3 miesięcy pewien zabieg socjotechniczny w Polsce i przestali publikować wyniki sondaży telefonicznych. Tymczasem sondaże bezpośrednie pokazują rosnące poparcie hunów -36%,37%,38% podczas gdy sondaże telefoniczne. Gdyby opublikowano sondaże telefoniczne to dla hunów wynoszą w ostatnich 3 miesiącach kolejno 28%, 27% i 26%. Wyniki te docierają do guru, który jest inteligentnym człowiekiem i doskonale widzi tendencję. Stąd coraz bardziej płomienne wystąpienia jątrzące, dzieląc i niedwuznacznie prowokujące do jakiejś awantury w Polsce. W tym czasie agenci wpływu blokują tę awanturę. Wystarczy odnotować, że szef KOD-u jednoznacznie wyklucza odsunięcie hunów od władzy. Odnoszę wrażenie, że ci „agenci” wpływu odrzucając konfrontację na ulicach zdają się mówić do „guru” i jego hunów – miejsce, czas, formę, siłę i koncentrację wybierzemy my. I tak właśnie będzie.
*
To nie jest tak, że hunowie mogą wygrać. Nie mają szans – zostali zwycięstwami przypadkiem i wyciągnęli błędne wnioski. Arogancji, pychy, bezczelności i prezentacji swoich zamierzeń. To w zasadzie ich dyskwalifikuje i porażka nie jest pytaniem „czy” ale pytaniem „kiedy i jak”.
* Ta nasza niecierpliwość i zniechęcenie, utrata wiary i zwątpienie są celowe, potrzebne i planowane. Tak musi być aby hunowie nie wytrzymali zbyt długo”czujności rewolucyjne”. A potem przejdą do historii… Po raz pierwszy widać na naszym, niby to zapyziałym poletku grę globalna gdzie hunowie są zwierzyną a polowanie z nagonką dawno ruszyło. Metody jednak są takie, żeby honowie się nie połapali.
j.Luk:
trochę ciekawych mysli znajdzie Pan w przydługim tekscie Jana Sowy. Odnosnik znalazłem na blogu Passenta.
http://www.praktykateoretyczna.pl/7762-2/
.
Zeby była jasnosc, Pana tekst mi sie nie podoba. Zbyt jasny jak na Pytię, za mało katastroficzny jak na Kassandrę, zbyt histeryczny jak na historyka.
Nienajgorszy artykuł faceta, ktorego uwazam za kawał s..syna. Ale tym razem napisał trzezwo i do rzeczy. Warto przemyslec.
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-zakochajcie-sie-w-kaczynskim,nId,2165100
@ narciarz2 myślałem, że Ziemkiewicz napisał coś rzeczywiście trzeźwo i do rzeczy. Tymczasem nie powiedział nic innego niż mówi zwykle – naród jest ciemny jak woźny Turecki i nie interesuje się „nadbudową” ma wyłącznie „bazą”. Ponieważ jest ciemny to nierealne obietnice PiS będzie popierał wbrew wszelkiej opozycji ponieważ chce bezwarunkowej zmiany, którą niby jest „dobra zmiana”. Jest jeszcze „lepsza” zmiana Kukiza i Leroya ale tu nawet Ziemkiewicz się ugryzł w język, bo to już nie jest PiSowski absurd a czysta aberracja. Ziemkiewicza zmiana dla zmiany jest udowadnianiem nierzeczywistości. Owszem wyborcy PiS chcieli zmian ale jeśli PiS szybko nie zapewni im poprawy bytu, to odejdą od niego tak szybko jak przyszli. Ziemkiewiczowi sumują się sondaże tak, że obóz zmian ma większość w społeczeństwie a obóz „państwa prawa” mniejszość. W tej analizie sztandarowym brakiem rzetelności jest wzruszenie ramion Ziemkiewicza nad sondażem poparcia Polaków dla publikacji orzeczenia TK. Równie „porywające” jest udowadnianie, że PO, .N Petru i KOD to są bezmózgie organizacje, które w zasadzie prześcigają się w błądzeniu ślepymi uliczkami. Ziemkiewicza nie lubię dlatego, że jest nierzetelny i nieprzyzwoity a jego poglądy lokują go na prawo od zdrowego rozsądku. Jemu podobnie jak JK wszystko układa się jedną całość – ta całość to według nich piękny i zdrowy koń a w rzeczywistości to brzydki i chory nosorożec. Szkoda czasu na czytanie takich „pseudo analiz”.
Narciarz – dzięki za podlinkowanie. Zauważ jednak, że sam napisałeś, że „trzeźwo i do rzeczy”. Bo ton wypowiedzi Ziemkiewicza idzie zupełnie pod prąd wszystkiego co tu piszesz. Niestety – zwycięstwo PiSu jest ciągiem dalszym upadku Unii Wolności – partii co pozjadała wszystkie rozumy. Jest to przykre…ale cóż – 80% ludzi to „prole”. I broń bobrze nie jest to stwierdzenie wartościujące. Bo ci „prole” swoją codzienną krzątaniną zapewniają komfort psychiczny i fizyczny „elicie”. A „elita” doszła do wniosku, że prolowi wystarczy miska zupy. Otóż NIE WYSTARCZY. Faktem jest, że w ramach protestu prole postanowili odmrozić sobie uszy, ale to świadczy tylko o ich desperacji i poczuciu braku podmiotowości. Jedno jest pewne – prole mają w dupie spór o TK. Bo TK jest dla nich abstrakcją. Kwiatkiem do kożucha codziennych zmagań z rzeczywistością, która skrzeczy. Żeby Ci uświadomić dlaczego tak jest to proponuję prostą zabawę w empatię. W tym kraju średnią stawką godzinową jest 10 zeta/godz. Policz, ile godzin musi przepracować pracownik, żeby zarobić 2.000 zł. Ponieważ uważam Cię za przyzwoitego i mądrego człowieka – pociągnij sobie tę empatyczność dalej. Jak mniemam – szybko dojdziesz dlaczego prol ma TK w dupie.
Czarno to widzę i nie dziwi mnie pesymizm J.Luka. Jak będzie – nie wiadomo. Jedno jest natomiast pewne – nie się obronić „wczoraj” przez działania „dzisiaj”. Dzisiaj powinniśmy patrzeć do przodu. Bo to co było wczoraj przyniosło nam dzisiejszą rzeczywistość. Więc niech sczeźnie.
Pozdrawiam.
errata…… nie DA się obronić…….
@ Sir Jarek
Oraz 2 errata: zamiast „broń bobrze” – b(B)oże? 5 w. od góry.
@slawek pisze:
2016/03/21 o 00:25
„Panie Jerzy mam wrażenie, że analizuje Pan mimo wszystko zjawiska marginalne”.
Szwarc,mydło i powidło – tyle o artykule.
—
narciarz2 pisze:
2016/03/21 o 07:11
„Nienajgorszy artykuł faceta, ktorego uwazam za kawał s..syna. Ale tym razem napisał trzezwo i do rzeczy. Warto przemyslec”.
Zgrzytając zębami przyznaję mu rację i to całkowitą.
—
@Sir Jarek pisze:
„Dzisiaj powinniśmy patrzeć do przodu”.
Ależ owszem ależ tak…
Gdzieś tu mądrze napisała @Therese Kosowski o potrzebie pracy od podstaw-tak zrozumiałem.
Taką potrzebę widzę i ja.
A dzisiejsza rzeczywistość?!…
Wzajemne przywalanie sobie, krytykanctwo powszechne, wyśmiewanie się z „zatęchłych autorytetów” i brak -ale to totalny-pomysłów na jutro.
Czekanie na czasy kiedy nabrani na PiSobiecanki opamiętają i zbuntują się to są marzenia głowy spod gilotyny…
Nie opamietają się a wręcz przeciwnie-staną sie większymi zwolennikami PiS bo i owszem im sie nie polepszy ale za to bogatemu sąsiadowi pogorszy się.
Trzeba pokłonić się Autorytetom /Oni nie są zatęchli jako w innym artykule wyraził sie o Nich Luk/,prosić ich o naukę jeśli sami nie mamy dobrych pomysłów.
tam nie ma erraty……..:-)
jotbe_x – wierz sobie we własnego Bobra.
Dobra?
A ja poszukam dziury w „całym”:
– po co KOD wyprowadza ludzi na ulice?!
Przecież dla obrony demokracji i TK wystarczyłoby użyć tych narzędzi prawnych, które już istnieją, np. Art. 13 Konstytucji, lub art. 228 Kodeksu Karnego;
Przecież np. Petru ma odpowiednie pieniądze, by ten temat przepchać przez sądy!
– czyżby chodziło o wykreowanie z Kijowskiego następnego „ałtorytetu”?! – typu Geremek czy Bartoszewski?!
Już samo użycie słowa „ałtorytet” i wymienienie w tym kontekści nazwisk Gieremka i Bartoszewskiego mówi dokładnie kim pan jest. Nie trzeba sprawdzać: PAŃSKIE PODNIEBIENIE JEST CZARNE. Dostaje pan bana, dowidzenia. Innymi słowy: w towarzystwie się z takimi osobnikami nie rozmawia. Był pan dotychczas tolerowany, ale to się skończyło.
Marian – wymieniaj te Autorytety. Ty proponujesz marsz do przodu – tyłem. Ja jestem z narracji Prof. Modzelewskiego. A co On sądzi o tych zaprzeszłych ałtorytetach – poczytaj w „Kobyle”. I zrozum jedno – to co mamy dzisiaj to nie jest deux ex machina – to nie pojawiło się nagle. A te (ma rację J.Luk) zatęchłe autorytety spały. Cholera – Ty serio nie rozumiesz, że za stan obecny odpowiada całe minione ćwierćwiecze?
Nie bardzo rozumiem polityke plusikowo-minusikową pod moimi wpisami. J.Luk napisał mniej wiecej „wiemy, ze nic nie wiemy”. Co prawda opakował te prostą mysl w duzą liczbe słow, ale sama mysl jest cenna. Ja podlinkowalem artykuły, ktore probują wypełnic te luke. Skoro czegos nie rozumiemy, to warto poszperac. Zaskoczył mnie pan Z..cz (brzydze sie wymieniac to nazwisko), ale oddaje sprawiedliwosc jego artykułowi w tym sensie, ze jego tekst nie jest głupi i warto go przemyslec. „Przemyslec” nie znaczy ani „zgodzic” ani „przyjac za własny”. Jednak zrozumienie nie zawsze znajdujemy w filharmonii. Czasem znajdujemy je w wychodku. Nie nalezy odrzucac zrodla inspiracji tylko dlatego, ze brzydko pachnie. W tym sensie polecam artykuł pana Z..cza.
.
Nie bardzo rozumiem, skąd sie biorą minusiki. Sytuacja jest powazna, zas bedzie jeszcze powazniejsza. Obrazanie sie tego niestety nie zmieni. Trzeba poszukiwac odpowiedzi, zrozumienia, i metod działania w dosc paskudnej sytuacji.
.
Zeby sie jeszcze bardziej narazic, polecam wywiad z profesorem Turko. Są w nim uwagi krytyczne wobec KODu, ktorych nie nalezy ignorowac.
http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,19797341,prof-turko-rzady-pis-to-dyktatura-ciemniakow-i-lizusow.html
@narciarz2 czego pan nie rozumie? Przecież to czysta egzemplifikacja tego o czym piszę. Albo MY albo ONI, nic pośrodku. Rozum poszedł na przepustkę z obu stron.
Prof. Turko powiedział to bardziej wprost.
Mało pan ma tu nawiedzeńców rzygających na tych, którzy niedostatecznie wielbią ich wybrańców? Niech pan się rozejrzy.
I tak jest obecnie w całym społeczeństwie. Jeśli panna Pawłowiczówna mówi :”ja nie mam siostry” to co to jest? To znaczy, że już nie mamy ze sobą o czym rozmawiać.
Namawiałem kilkakrotnie do budowania czegoś nowego, co będzie potrzebne „the day after”. Teraz coś podobnego proponuje KOD, ale w sposób, którego nie rozumiem.
A ja już nie mam złudzeń, że to coś zostanie stworzone. Nie ma komu tego robić. Demonstracje KOD, pańskie maile do posłów to są rzeczy potrzebne, ale one nie działają do przodu, są tylko rodzajem wyrzutów sumienia z założeniem, że druga strona to sumienie ma. A nie ma.
Coś się skończyło.
Pisze pan , że j.luk twierdzi „wiemy, że nic nie wiemy”. Niezupełnie. Wiem, że nic nie możemy. Bo nie potrafimy.
Rzeczywistość, aczkolwiek prosta i teoretycznie łatwa do opisania przerosła nasze możliwości reagowania.
I wie pan co? Będę szczęśliwy, kiedy okaże się, że się myliłem.
Zgadzam się ze stwierdzeniem autora, że „to oni lepiej odczytali potrzeby polskiego społeczeństwa i są na nie lepszą odpowiedzią, niż my”. Tak jak lepszą odpowiedzią na renesansowy humanizm i „nowinki” była jezuicka kontrreformacja, na oświecenie konfederacja barska i romantyczny mesjanizm, a na pozytywizm warszawski z jego laickością, tolerancją i prawami kobiet odpowiedzią był endecki nacjonalizm. Nic nowego się nie dzieje. I nic wyjątkowego – podobne procesy zachodzą w całej Europie Wschodniej, gdzie nie było PO, Tuska i śmiesznego Komorowskiego. Polecam cykl artykułów tutaj:
http://kulturaliberalna.pl/
Tak, Kaczyński trafnie odczytał to, „co się komu w duszy gra, kto co w swoich widzi snach”. Myślę, że przesadą jest dopatrywanie się w wyborcach PiS-u tylko motywacji ekonomicznych i w związku z tym nazywanie ich prolami, którzy nie posiadają żadnej „nadbudowy”. Mają nadbudowę, krańcowo różną od naszej (pozwolę sobie na liczbę mnogą, bo coś nas piszących i komentujących w SO łączy), która jest jakimś modelem polskości. Dla nich jedynym, dla mnie jednym z wielu.
@j.Luk pisze:
„Namawiałem kilkakrotnie do budowania czegoś nowego, co będzie potrzebne „the day after”. Teraz coś podobnego proponuje KOD, ale w sposób, którego nie rozumiem”.
—
-A kogóż to W.Sz.P. namawiał?
-I co to ma być to „coś nowego” wg W.Sz.P.?
Co się tyczy „sposobu,którego nie rozumie”…W.Sz.P.
Hmmm…
Mam nadzieję,że KODziarze wezmą to pod uwagę…
PS
https://studioopinii.pl/cenna-idea-komitetu-obrony-demokracji-przestrzen-wolnosci/
@BM pisze:
2016/03/21 o 16:56
„Już samo użycie słowa „ałtorytet” i wymienienie w tym kontekści nazwisk Gieremka i Bartoszewskiego mówi dokładnie kim pan jest. Nie trzeba sprawdzać: PAŃSKIE PODNIEBIENIE JEST CZARNE. Dostaje pan bana, dowidzenia. Innymi słowy: w towarzystwie się z takimi osobnikami nie rozmawia. Był pan dotychczas tolerowany, ale to się skończyło”.
—
Gospodarzu Szanowny,
dość długo tu jestem a więc wie Pan,że z tego typu userami nie jest mi po drodze tak jak i Panu,ale…
Ale zamykać mu dostęp do publicznego jak by nie było forum to jest czyste naśladownictwo PiSu.
Pan skorzystał z przywileju władzy-„mam taką możliwość i cię wywalam stąd”.
Tak samo czyni Kłamczyński end C-ny z państwowymi massmediami.
I co,dobrze czyni?
Czy naśladowanie tych,których krytykujemy służy SO i ideom o wolności słowa tu głoszonym? Co Pan na to?!
Panie Bogdanie,Misiu Szanowny,proszę nie obrażać się na mnie za powyższą uwagę ale jeśli chcemy być lepsi od tych,których krytykujemy to nie powinniśmy małpować ich zachowania-czyż nie tak?!
—
Jeszcze jedna spostrzeżenie /przy okazji/,które dotyczy praktycznie wszystkich forów (dopełniacz-l.mn.):
-Obrażalstwo na usera,który ośmielił się skrytykować napisaną treść wypowiedzi.
Postarajmy sie zrozumieć-co najmniej-bliźniego swego i szanując jego opinię polemizujmy a nie obrażajmy…Amen.
To nie jest obrażalstwo. Faszyści, antysemici, narodowcy i podobny gnój nie ma tu dostępu i nie będzie miał. To nie jest żadne publiczne forum dostępne do woli dla każdego chłystka, tylko redagowane medium; zamieszcza się w nim teksty, które nie odbiegają zanadto od granic tolerancji redakcji. Niekiedy publikuję takie teksty – wychylające się od naszej linii w lewo lub w prawo – ale absolutnie nie wszystkie. Kukizowcy nie mają tu na przykład wstępu podobnie jak homofoby, ale i jak zwolennicy bolszewizmu.
@BM…
Gospodarzu,po co opóźnia Pan zamieszczenie na portalu moich postów?… Naśladuje Pan,P.Szydło?
Mam po raz setny tę samą odpowiedź, tylko tym razem będzie brutalna: odpieprz się pan. Robię co chcę i podchodzę do komputera wtedy kiedy mogę i kiedy chcę. Jedyna rada dla pana – czekać. Może i 3 dni. Nic wcześniej nie będzie,. a jak się panu nie podoba – to do widzenia.
@Sir Jarek pisze:
„Marian,wymieniaj te Autorytety.(…)Ty serio nie rozumiesz, że za stan obecny odpowiada całe minione ćwierćwiecze?”
—
Oto Autorytety w Osobach Mistrza Bratkowskiego i Celińskiego, którzy zostali wykpieni przez Luka.A to mnie ubodło.I tylko to.
Co do reszty:
A jakie masz zarzuty do „stanu obecnego”?
Za wygraną PiS obwiniasz „tego” Tuska,Kopacz i PO bo nie powsadzali do więzienia Ziobry i Kaczyńskiego?
A może Ty uważasz polskie społeczeństwo za stado baranów,które bez pasterza rozpierzcha się na cztery strony świata?
Ja tak nie osądzam Rodaków.Osądzam ich/nas/ dosadniej:
Jesteśmy ślepymi baranami.
Nie widzimy tego co mamy,nie widzimy b.pozytywnych zmian jakie przez osiem lat dokonały się w Polsce ale uwierzyliśmy w „dobrą zmianę”/w haśle chyba brakuje przecinka? /”dobra, zmiana”/ obiecaną przez PiS.
„Dobra, zmiana” nastąpiła i jest ona chwalona przez Rodaków -co pokazują sondaże.I tutaj zgadzam z Lukiem /to jest granda/ ale nie cierpię utyskiwania na onych.Stawiać diagnozę każdy może ale jak dotąd nie widzę recepty.Może tryeba poprosić Autorytety/takie jak Pan Bratkowski i Celiński o pomoc,może życzliwiej spojrzeć na KOD.Wg mnie jest to dobra inicjatywa i nie trzeba im podkładać nogi na starcie a to robi m.in.Luk.
To jest powtórka z wyborów,kiedy to rzekomi zwolennicy PO rozpoczęli swoje krytykanctwa pod adresem tej partii a Kaczyński tylko zacierał ręce.
—
Co się tyczy Modzelewskiego:
On w duszy pozostał marksista i stąd Jego zawód dzisiejszą sytuacją panującą w RP.
—
@BM.
Gospodarzu,szpetnie mi Pan przyciął.Ja dałem grzeczną odpowiedź.
Gdzie ona?!
W ramach wolności słowa,której Pan tak zawzięcie broni,wysłał ją Pan w kosmos?…
Inaczej rozumiemy grzeczność. Faktycznie, poszła w niebyt. Była obraźliwa. A tego też nie toleruję.