Andrzej Lewandowski: Rozmyślania zamiast golenia (5)6 min czytania

()

doping22016-08-11.

Pływania nie ma – basen w konserwacji, jezioro wciąż czeka. Zostają – Igrzyska w Rio z telewizorem w roli prawie tak ważnej jak olimpijczycy; i moje bzdurzenie w sieci…

Doping nie przestaje straszyć. Złapali kogoś z Tajwanu, panienkę; chyba też ciężary… Ich sprawa, my mamy swoją broszkę. Jakże brzydką! Słychać, że nie tylko odesłany do domu ciężarowiec był „pod dopingiem”, ale jest więcej znaków zapytania nad czystością tego sportu…

Jest kolejny pytajnik. Cytuję media i oficjeli:

Przewodniczący Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie prof. Jerzy Smorawiński zaprzeczył informacjom, że sztangista Adrian Zieliński został złapany na dopingu. Nie ma jeszcze wyników próbek zawodnika, ujawnione zostaną pod koniec tygodnia – poinformował.… Smorawiński wyjaśnił, że wciąż prowadzone są badania.

– Te wiadomości są przedwczesne. Badane są próbki zawodnika, i to nie jedna. Dopóki nie otrzymam wyników i raportu, nie potwierdzam tych informacji. Myślę, że więcej na ten temat będziemy mogli powiedzieć pod koniec tygodnia – powiedział.

– Informację o dopingu Adriana Zielińskiego przekazał mediom wiceprezes CWSZ Zawisza Bydgoszcz Dariusz Bednarek. Jako pierwsza cytowała go „Gazeta Pomorska”… Według nieoficjalnych informacji, Adrian, który nie był badany po przyjeździe do Brazylii, został skontrolowany, podobnie jak jego brat, podczas zgrupowania kadry w lipcu, w Spale.”

O rany, wolę odpukać… Marzę żeby pogłoska okazałą się paskudną plotką. Idę dalej tym świeżym tropem…

Kiedyś arcymistrz młota, dziś poseł pan Szymon Ziółkowski twardo i publicznie walczy z procederem. Ma rację. Jego następca, pan Paweł Fajdek nawet nie podaje ręki koksowiczowi, który wrócił na arenę po odbyciu kary. Ma prawo Pan F., jego wybór formy demonstracji przekonań.

Panu Posłowi tylko pragnę doradzić, by walcząc w słusznej sprawie, czasem postudiował kroniki. Właśnie powiedział przed kamerą, że „coś takiego” podczas Igrzysk zdarzyło się rodzimemu sportowi pierwszy raz. Nie pierwszy, Panie Pośle – było jeszcze gorzej; tyle, że – za sprawą ówczesnej techniki – echa nie były aż tak głośne. W Montrealu – rok 1976 (uporczywie przypominam coś pięknego z tamtych dni – 49,28 Ireny Szewińskiej na 400 metrów po dziś rekordem Polski), Zbigniew Kaczmarek został napiętnowany wynikiem analizy po zdobyciu złotego medalu. Pisałem parę dni temu o tym.. Po dekoracji, hymnie, wciągnięciu flagi. Podnoszenie ciężarów! Jak – niestety – teraz. I jeszcze kilka razy A w ogóle, to jestem z Panem, Panie Pośle!

Czytam, że badań przed wyjazdem nie sfinalizowano wynikami z powodu kłopotów technicznych. Nie przyjmę do akceptacji! Po to się robi analizy, żeby znać wierny obraz. Potem to może być materiał do doktoratów, habilitacji, na sympozja. Materiał uzyskany pewnie za niemałe pieniądze, ale to margines w tych dniach – teraz ważne jądro sprawy! Technika nawala? Ale nie mieszkamy w środku pustyni, granice nie są nie do pokonania – nie zwalajmy własnych przewin na technikę. Raczej niech ci, którzy powinni przyjmą wytyk w pokorze, i dobrowolnie zrzekną się np. premii… Jeśli by się jeszcze miało potwierdzić, że w przypadku dziś sygnalizowanym dopiero teraz władza sportowa się dowiaduje o tym, co powinna wiedzieć nim ruszy w podróż olimpijską… Słów zbraknie. Panie Ministrze, Panowie Prezesi, panowie, którzy finansujecie tzw. antydoping!

Przeżyliśmy przykrą wiadomość, że Związek zapomniał zgłosić pływaka do jednego z wyścigów olimpijskich, i pływak ma opiekunom za złe. W TV wysłuchałem, co rzekła p. Marzenna Koszewska (wciąż wielbię i szanuję!) – szefowa Misji Olimpijskiej. Powiedziała, że w tych kwestiach decyzja należy do trenerów, nie do misji. A p. Oskar Berezowski, miły i mądry młodszy kolega po zawodzie napisał mi, że niedoróbka – niedoróbką, ale afery nie należy robić, bo pływak Czerniak to faworyt innego stylu, a tu mógł ewentualnie w grę wejść najwyżej finał.

Odpisałem, że finał to przecież też sukces, a pan Oskar na to: „Ewentualny… On ma 15. czas w Europie. Ewentualny finał dla faceta, który ma walczyć o medal w innej konkurencji to nie jest sukces! Dlatego spora część naszych sportowców daje dupy, bo finał to sukces, bo awans to sukces, bo prawie awans to sukces.”

Zawsze szanowałem i szanuję zdania odrębne. Zwłaszcza, jeśli za nimi stoją argumenty. Dlatego wybijam ostatnie zdanie refleksji Pana Oskara, bo znajduję w nim generalną krytykę sposoby widzenia sportu oraz przypomnienie „niestatystycznego” kryterium oceny. Sport to bój o zwycięstwo, złoty liczy się najbardziej, srebrny – bardzo, ale mniej, brązowy – też bardzo, ale mniej niż srebrny, a pozostali to już statystyczne tło. Fakt, sport bywa okrutnie wymierny, a my – dla różnych rachunków staramy się w ocenach ową wymierność zamazywać. W tym Pana Oskara popieram, ale uważam, ze nawet dla oceny osobistego stanu mentalnego, jeśli zawodnik chciał i mógł się sprawdzić, to warto mu pomóc… Może potem mu dzięki temu będzie z górki?

W ogóle kwestia kryteriów ocen staje się coraz bardziej dyskusyjna. Kort – kolejnym przykładem. My biadolimy, że panna Radwańska tak szybko i w marnym stylu osiąga kolejną metę olimpijskiego wyścigu. A w światowych klasyfikacjach tak wysoko, medialność na poziomie pewnie wyższym niż „prezydencki”.

I co? Odległy w rejestrach numer udziela tuzowi lekcji. Ale widzę, że to nie tylko nasz problem. Tak samo odpada światowy arcymistrz Djokovicz, lider rankingu całosezonowego – dwie i pół godziny boju i też odpadnięcie w pierwszej rundzie. Liderka list Serena Williams w 1/8 finału przegrała 4:6, 3:6 z Ukrainką Switoliną.. I co – tak wielka stawka asów, że wszystko jest możliwe, czy sztuczny system ocen wartości klasy sportowej? I nasze – kibiców – za łatwe uleganie światowej modzie telewizyjnej pokazywania seriali turniejowych, jako jedynie ważnych spektakli. I fascynacja kasą, jaka za tym graniem stoi? Nie wiem, jak to jest w istocie. Ale coś jest na rzeczy, prawda?

Po brązowym starcie Igrzysk (Rafał Majka) i kilku niezłych występach (zasługa kolarstwa) mamy – niestety – czarną serię. Może przeminie, ale – jest.

Radosław Kawęcki był jedną z naszych nadziei medalowych, a w rywalizacji na swoim koronnym dystansie 200 m stylem grzbietowym nie zakwalifikował się nawet do półfinału. W eliminacjach został sklasyfikowany na 17. miejscu, a awans uzyskało 16 najlepszych pływaków. Do zrealizowania celu zabrakło 0,03 sekundy!

…Setne sekundy to mało ważne mrugnięcie okiem. Ale – to ONI mieli doń tracić, nie ON do nich!

Trener Paweł Słomiński na Facebooku posypuje głowę popiołem Ładnie, po męsku, choć obraz został zły, bo jeden z faworytów za łatwo przegrał szansę.

Każda porażka boli. Poniesiona w takich zawodach i w taki sposób boli podwójnie. Zawiedliśmy, zawiodłem ja, bo skoro zawodnik nie pływa tak jakby chciał, to znaczy że nie potrafiłem mu pomóc osiągnąć wymarzony cel. Przepraszam wszystkich tych, którzy trzymali za Radka kciuki i czują się zawiedzeni. Szczególnie teraz będzie On potrzebował Waszego wsparcia. Przed nim jeszcze wiele ważnych startów…

Porażka rzeczywiście doskwiera, ale publiczna samokrytyka trenera to odważna reakcja dżentelmena! Warto zauważyć i docenić.

A ja czekam – będzie lepiej? Kiedy?

Andrzej Lewandowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.