To samo, lecz jednak są różnice. Po pierwsze — brata przyłapała niespodziewana kontrola w Rio, Adriana — rodzime laboratorium anty. Po drugie — pierwszy winowajca dopiero stanął do walki o sławę — Adrian sławę już miał; był mistrzem olimpijskim, uważano go za kandydata do powtórki. Jest jeszcze coś, tym razem ze wspólnego — jak nandrolon — mianownika: czystość obu siłaczy była kontrolowana przed wyjazdem ekipy olimpijskiej, ale wyniki pojawiły się po nominacjach, przyrzeczeniu, i gdy ekipa była już w Rio. Co pozostaje w mocy jako zarzut słany na adres procedury oraz organizacji, i jednak gorzka nauka na przyszłość…
Bo plama na honorze olimpijskiej nienaganności już się pojawiła, a żadne wybielacze jej nie wywabią. Podobnie, jak nie zmieni wymowy to, że Kenijczycy odesłali do domu trenera, bo przyłapano jak swoimi siuśkami do analizy usiłował zastąpić zawodnika; że bułgarska biegaczka, irlandzki bokser i tajwańska sztangistka też wpadły. To ICH wstyd oraz kłopot, NASZ jest… naszym.
A że to, co się w ogóle dzieje ze sztangą — musi wziąć po rozwagę MKOl. Jeden z najstarszych punktów programu może przestać w nim istnieć. Jeśli jest nie do uleczenia…
Weszła na arenę lekka atletyka. Ta, o której mówią, że to królowa sportów, a w rzeczywistości medialnej jest daleko za piłką. Kto nie wierzy — niech okiem przeleci wieści portalowe. Zobaczy, że moi koledzy po fachu często klasyfikują królową w rejestrze „innych sportów”. Wierzę, że Rio wymusi zmianę. Nie mówiąc już, że może się okazać, iż lekka atletyka w sumie polskiego startu zbierze więcej laurów niż „inne sporty”, a PZLA zasłuży na tytuł pierwszej damy. Zaczęli ostro!
Andrzej Lewandowski



Największy wstyd to te głupie tłumaczenia obu panów. Unikali zgrupowań bo chorowali synchronicznie…
A Rio niczego nie wymusi, obawiam się. Sport to są ogromne pieniądze, z idei olimpijskiej pozostała tylko nazwa, a gdzie w grę wchodzi taka kasa, tam zawsze będą ci, którzy zechcą się do niej dorwać za wszelką cenę. Szkoda, ale nie widzę sposobu by to zmienić.