2016-08-16.
Dobry dzień na olimpijskiej wodzie. Bardzo dobry! Marta Walczykiewicz zajęła drugie miejsce w konkurencji kajakarskich jedynek na dystansie 200 metrów. Srebro!Beata Mikołajczyk (UKS Kopernik Bydgoszcz) i Karolina Naja (AZS AWF Gorzów Wlkp.) z brązowym medalem.
Uśmiechy przez łzy radości. Oklaski, gratulacje. Piękne zwieńczenie lat harówki i wyrzeczeń. I ja podziwiam oraz biję brawo. Kocham Was– Szanowne Panie!
Te wyczyny podniosły nam sumę medali do siedmiu. Jeśli arsenał szans pozwoli dobić do 10, czyli powtórzyć poprzednie bilanse – prezes PKOl wespół z ministrem sportu powinni ufundować dla „wody” (poza pływaniem, które się skiepściło) i dla płci pięknej specjalną, osobistą nagrodę. Za „remisowe ocalenie skóry”. Bo „chodząca po ministerialnej głowie większa dwucyfrówka „chodzi” pewnie coraz wolniej…
Dzieje się wiele ciekawego. Są obrazki niepowtarzalne. Oto w finale damskim na 400 metrów… Miller na ostatnim metrze wyciągnęła się jak struna, rzuciła nie bieżnię i… fotokomórka stwierdziła, ze leżąca – wygrała. 49,44, rywalka – 49, 51. A żeby jeszcze coś ciekawego dorzucić, to chyba to, że Irena Szewińska (dziś i od dawna władza w MKOl) gdy wygrywała dystans w Montrealu elektronika zanotowała czas– 49,28. A był to rok 1976…
Jak zawsze, gdy wielki sport chętnie mówi się też o… pieniądzach. Tym razem o pieniądzach superpływaka i multimedalisty– : Michaela Phelpsa:
„Olimpijczycy, którzy zdobywają medal mogą liczyć na wysokie premie wypłacane przez Komitet Olimpijski Stanów Zjednoczonych. W przypadku złotego krążka jest to 25 tys. dolarów, srebrnego – 15 tys. dolarów, zaś brązowego – 10 tys. dolarów.
Jak każdy laureat nagrody Nobla, czy zwycięzca w loterii, sportowiec musi jednak następnie zmierzyć się organem podatkowym, nazywanym żartobliwie wujkiem Samem. Jak tłumaczy prof. Steven Gill z Uniwersytetu San Diego, medale olimpijskie i premie pieniężne są bowiem uznawane za dochód.
Nie rozwijam myśli, zacytuję tylko coś z ciągu dalszego:
„Fenomenalny pływak podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich wywalczył dla Stanów Zjednoczonych pięć złotych i jeden srebrny medal.
Do budżetu będzie musiał zatem zwrócić aż 55440 dolarów, czyli ponad 210 tysięcy złotych. Choć jak zauważa CNBC nie powinno to nas martwić z dwóch powodów. Po pierwsze, prawdopodobnie Phelps nie będzie objęty żadnym bliskim terminem na uiszczenie wpłaty. Po drugie, Celebrity Net Worth oszacował wartość jego bogactwa na 55 mln dolarów netto. Czyli– nie zbiednieje. A jak sprawę widzi nasz fiskus, ciekawe…?
Na koniec– coś z tła olimpijskiego. Dwaj ciężarowcy– bracia zostali odesłani do domu, jako będący „pod dopingiem”. Próbka A, próbka B, decyzja– innej być nie mogło. Teraz czytam o ciągu dalszym. Pozasportowym. Podobno w ramach represji obaj mają się pożegnać z mundurem, a są żołnierzami zawodowymi. W sporcie będzie obowiązkowa dyskwalifikacja. Za czasów, gdy miałem do czynienia z armią– była zasada (nie wiem– opisana w jakimś regulaminie, czy zwyczajowa), że za to samo wykroczenie nie każe się dyscyplinarnie (bez sądu) dwukrotnie. Stąd– znak zapytania. Podobnie, jak z wieścią, że armia tak się na podnoszenie ciężarów zezłościła, że bierze z nimi organizacyjny rozbrat.
Co Pan na to wszystko, Panie Zygmuncie? Śle pytanie przez Wielką Wodę do pułkownika Zygmunta Smalcerza, mistrza olimpijskiego, oficera, trenera (teraz w USA), b. dyrektora sportowego PKOl i sąsiada „dzielnicowego” – spotykaliśmy się na kolskim bazarze. Byłbym wdzięczny za obiektywną opinię. Od prezesa już pewnie takiej się nie doczekam, bo prośba o dymisję została sfinalizowana… A Panu Zygmuntowi, jak wierzyłem, tak wierzę… Więc trochę zdezorientowany– pytam.
Andrzej Lewandowski



Za przygotowania ekipy USA do igrzysk w Rio odpowiada nie kto inny tylko nasz „Mały, wielki człowiek!” czyli mistrz olimpijski z Monachium (1972) Zygmunt Smalcerz. Jego kilkuletnia praca przynosi efekty, Amerykanki widać na światowych pomostach, no i potrafią – co pokazała Robles w Rio – zdobywać olimpijskie medale. Wśród panów też jest ciekawa grupa. Dobra robota Panie Zygmuncie! Z doniesień prasowych, znalazłem gdzieś informacje, iz to ostatni sezon Zygmunta Smalcerza w Stanach Zjednoczonych w charakterze trenera-koordynatora kadry. Jeśli to prawda, i nasz wspaniały przed laty sztangista wraca do kraju – może wykorzystać jego bezcenne doświadczenie. Oj, przydałby się, i to bardzo. I gratulujemy sukcesu w postaci brązowego medalu olimpijskiego.
Powyższy tekst jest cytatem ze strony związku podnoszenia ciężarów. Ciekawy, bo nawiązuje do Zygmunta Smalcerza, o którym też pisałem.