Andrzej Lewandowski: Piłka przy kielichu. Kolarstwo z lodówką

sjesta2016-10-15.

ECHA WYDARZEŃ: Pan magister wf Michał mówi o NICH „skórokopy”. Z AWF-owskich doświadczeń nie ma najlepszego zdania o futbolistach. Odpowiadam mu ostro, że może – z zazdrości, iż oni mają taką kasę, a on – sportowiec pełną gębą, musi… i tak dalej.

Przekomarzamy się przez kwadrans. Aż ja pasuję, gdy rozmówca mnie zadaje pytanie, czy myśmy nie powariowali robiąc z tych młodzieńców nadludzi? A potem się dziwimy, gdy ONI żyją w przekonaniu, że nie tylko są bogatsi od współrodaków, ale też dużo od nich ważniejsi? I więcej im wolno, bo to wynika „z automatu”?

Coś w tym jest. Teraz kraj jak długi i szeroki ma się trzy razy dziennie przejmować, że w kadrze piłkarskiej gorzała i coś tam jeszcze wprowadziły stan zamieszania.

Już martwiliśmy się – szczerze i zgodnie, gdy tak skopali nam jednego gracza, iż radość przyszła z wiadomością, że już po operacji, i tak źle nie jest… Sam się uradowałem, po ludzku. Wraz z innymi, którzy na taki zabieg by poczekali rok – dwa, a może i więcej… Mając skierowanie od chirurga, a doń – od „pierwszego kontaktu”…

Teraz media alarmują, że do czołówki piłkarskiej, której ptasiego mleka nie brakuje wkradło się rozprzężenie.

Jakaś gorzała, jakieś balowanie hotelowe. Ponieważ zderza się to ze średnim stylowo graniem – moraliści zagrzmieli. Jak kiedyś, kiedy za alkohol wśród iluś tam podopiecznych zapłacił kryształowy Kulesza, jak wcale nie tak dawno Smuda (robiący ponoć cuda) też stanąć musiał oko w oko z podobnym incydentem.

Prawda, dobrze nie jest, jeśli to ma być metoda relaksu, ale walnijmy się w piersi – nie my, przychylając nieba nie wspomagamy takiego poczucia, że kandydatowi na mistrza piłki więcej wolno? Nie media śledzące każdą transakcję oraz plotę o transakcji? Nie wieści, jak mieszkają, jaką zupę spec kucharz uwarzył, co było na deser? Nie konferencje prasowe, podczas których pada tyle głupich pytań, że niepiękne odpowiedzi znajdują uzasadnienie?

Red. Maciej Polkowski, kiedyś naczelny „Przeglądu Sportowego”:

„W tygodniku „Przegląd” przed meczami z Danią i Armenią napisałem: – Z pewnego oddalenia wygląda jakby Nawałka przestał panować w pełni na tym całym towarzystwem i kadra biało – czerwonych nie jest już takim monolitem, o jakim zwykło się ostatnio mówić. Czyżby niektórzy nasi gwiazdorzy poczuli się najważniejsi i zaczęli uważać, że im wolno więcej? Złośliwi i nieżyczliwi twierdzą, że w kadrze zaczyna przybywać celebrytów, a ubywać piłkarzy – czytaj ludzi do ciężkiej roboty. Z przeszłości pamiętamy, czym z reguły kończyły się takie pozaboiskowe turbulencje.

Odnoszę wrażenie, że nie wszyscy umieją odnaleźć się mentalnie w sytuacji, w jakiej się znajdują i dlatego o niektórych reprezentantach zaczyna być głośno, że „mają swoje problemy”…”.

Uwaga – napisał tak przed meczami, które innym dopiero otworzyły jedno oko… A był czas optymistycznego piania jacyśmy to już mocni…

Nie bardzo pomagało nawet panabońkowe temperowanie nastrojów. Czy pomogą słowa po meczu z Armenią – „Chłopcy wygrali mecz, którego właściwie już nie dało się wygrać. I brawa dla nich. A teraz zacznie się naprawdę poważna walka. Cztery następne mecze to: Rumunia wyjazd, Czarnogóra wyjazd, Rumunia u siebie, Dania wyjazd. Ostre granie.”

Są problemy – piłka musi sobie z nimi poradzić. Na poziomie kadry – jak widać, Legii, grającej „do tyłu” – w różnych aspektach; na poziomie PZPN, który ma wybrać prezesa, a przed wyborem środowisko bardziej zajmuje się procedurą, (kto – nie, i dlaczego), niż oceną dokonań i programu, co wedle mnie powinno poprzedzić elekcję…

W sumie – kasowo wciąż bardzo bogato, życzliwość niezmiennie wielka; w doborze farb, którymi malowany jest obraz jednak jeszcze oferta nie bez reszty kolorowa… Za łatwe brawa na kredyt.

Kolarze mają mistrzostwa świata. W Katarze. My – bez Kwiatkowskiego i Majki, bo są przemęczeni sezonem, ale źle nie jest. Kilka interesujących wyczynów, a ozdobą jazda indywidualna – Maciej Bodnar czwarty (trzeci raz w „10” mistrzostw świata).; Marcin Białobłocki – 14 solistą, ale…”byłby również w pierwszej dziesiątce, gdyby nie błąd pilotującego go motocyklisty. – Pilot źle go pokierował na rondzie i zamiast prosto, pojechał w lewo. Marcin, bardzo skupiony, pochylony nad kierownicą, nie zauważył tego, a potem musiał zawracać. Oceniam, że w ten sposób stracił około 30 sekund – wyjaśnił dyrektor sportowy PZKol. Andrzej Piątek.”

Pani Pawłowska była w próbie solistek dziewiąta, w sumie – zupełnie dobrze.

Mistrzostwa wywołały temat pogody i temperatury. A przez to postawiły UCI zarzut, że kochając zaszczyty, ma gdzieś zdrowie zawodników.

Znów odwołam się do pana Piątka: „Do Kataru „Biało-czerwoni” pojechali wyposażeni w kilkanaście kamizelek chłodzących. Zakłada się je podczas rozgrzewki, aby zawodnik nie przegrzał organizmu, a potem nie odczuwał skwaru przez pierwsze pół godziny po starcie. W kamizelce znajdują się żele, które trzymane w lodówce chłoną zimno. Podczas rozgrzewki zawodnik ma wrażenie, że trenuje w temperaturze 20 stopni, a nie 40. Musi rozgrzać mięśnie, a czekając na start zakłada świeżą kamizelkę prosto z lodówki… …Na wyścigi ze startu wspólnego polska ekipa przygotowała dodatkowo pończochy z kostkami lodu, podawane zawodnikom w strefie bufetu, aby mogli sobie chłodzić karki. Przy bufecie nie odczuwa się wiatru i panuje niemiłosierny skwar. „Praktycznie zero wiatru. Czujemy się jak na patelni. Temperatura dochodzi do 40 stopni, ale odczuwalna jest dużo, dużo wyższa”

Gdy to czytam jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego liderzy naszego kolarstwa szosowego z góry powiedzieli pas… Przegrać nie tylko przez zmęczenie, ale jeszcze przez…ugotowanie?

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com