Podobno najważniejsze w wyborach parlamentarnych jest to, kto liczy głosy. Podobnie jest teraz z ekshumacjami ofiar smoleńskich — ważne jest to, kto je będzie robił.
Problemem Polski jest to, że partie opozycyjne, głównie PO i Nowoczesna, grzmią, że te ekshumacje to coś wstrętnego w stosunku do rodzin ofiar, że to odwracanie uwagi od innych spraw, że nic one nie wyjaśnią, itd.
Natomiast nikt nie postuluje, żeby ekshumacje były wykonywane przy udziale specjalistów nominowanych przez nowoczesną i po.
PiS gra ostro — ekshumacje mają albo potwierdzić wersję zamachu, albo ją obalić. Czy ktokolwiek ma wątpliwości, która z tych ewentualności będzie miała miejsce?
Ryszard Petru w pierwszych słowach swojego przemówienia na Kongresie Programowym .N zapowiedział, że po wygranych przez .N wyborach, wszyscy odpowiedzialni za łamanie prawa (np. w sprawie Trybunału Konstytucyjnego) staną przed sądem.
Nie wiem, czy .N wygra wybory, ale wiem, że PiS je na 100% przegra, jeżeli nie zrobi czegoś naprawdę spektakularnego. Przegra, bo ekonomia ma swoje prawa i rozdawnictwo pieniędzy zawsze kończy się bankructwem. Politycy PiS na pewno zdają sobie z tego sprawę, i dlatego muszą udowodnić, że zamach był.
Muszą też wszystkie ciała ekshumować, żeby ktoś kiedyś nie zechciał sprawdzić na nieodkopanych ciałach, czy wyniki dla pozostałych nie zostały sfalsyfikowane.
Bardzo dziwię się Politykom PO i .N, że nie żądają udziału w ekshumacjach specjalistów, którym te Partie mogą zaufać. Ja bym namawiał na ekspertów zagranicznych.
Hazelhard



A to w Polsce jest opozycja, proszę Hazelharda Szanownego?
Chyba Magdalena Samozwaniec pisała, że „każda jej pozycja to jest propozycja”. Może teraz trzeba mówić: „szkoda, że opozycja to nie jest propozycja”. Ale ja od miesiąca jestem członkiem .N. To dobrze rokuje! 🙂
Chyba Jan Sztaudynger.
Przepraszam Jana Sztaudyngera i Magdalenę Samozwaniec. Wczoraj w Halloween sporo fraszek było z rymami do „ekshumacja”: kolacja, frakcja, inicjacja, itd.
Ale Samozwaniec to bardzo pięknie zilustrowała.
Ekspertów zagranicznych? Litości, tylko nie to! Bo znajdą sobie znów takich jak ci od Antoniego
http://m.tokfm.pl/Tokfm/7,109983,20916630,niezalezny-ekspert-macierewicza-sklamal-w-dokumentach-narobil.html
Wybuch, który nastąpi w bezpośredniej bliskości czegoś, co może ulec złamaniu, najprawdopodobniej doprowadzi do złamania tego czegoś. W czasie próby lądowania w Smoleńsku doszło do zlamania procedur. To wybuch mogl je połamac!
a z jakich krajów byś proponował tych ekspertów ? a dlaczego z takich a nie innych ? a ile wśród nich będzie kobiet a ilu mężczyzn ? a dlaczego zaproponowanym proponujący ufają ? a dlaczego nie ufają nie zaproponowanym ? gdyby rzecz cała nie była tragiczna dodałbym jeszcze jedno od siebie: a dlaczego babcia miała wąsy ?
Uczciwego eksperta dość łatwo znaleźć. Wystarczy spytać ministra spraw wewnętrznych Holandii, albo Szwecji.
przecież ja może nie tyle żartuję, co staram się zwrócić uwagę na absurd teorii spiskowych; o ile pamiętam, a sądzę, że pamiętam, na miejscu katastrofy i miejscach identyfikacji zwłok byli lekarze, eksperci medycyny sądowej, przedstawiciele wojska, etc. , oznacza to tym samym, że wszystkim tym osobom zarzuca się jednocześnie nieuczciwość lub niekompetencje. Załóżmy także hipotetycznie, że powstaną jakieś wątpliwości, i co dalej ? dalej będziemy sobie teoretyzować: prowokacja ? Jason Born ? stalowe brzozy w lesie Katyńskim ? mgła sztuczna czy prawdziwa ? teoretyzować będziemy na ulicy, dlaczego ? najprawdopodobniej dlatego, że będzie to korzystne dla tych którzy to spowodują, i to najprawdopodobniej nie jest nowa teoria spiskowa. Sądzę, że w poważnym państwie, np. w Stanach, a nie mam nic także do Szwecji lub Holandii, jeżeli powstają wątpliwości co do przyczyn śmierci prezydenta, sprawą zajmuje się agencja, która niekoniecznie istnieje w przestrzeni publicznej (z ang. no such agency).
To jest tak, że 35% Polaków wątpi w uczciwość tych, co badali przyczyny katastrofy. Uważam, że przez symetrię, pozostali powinni wątpić, że nowi eksperci zrobią ekshumację uczciwie. Dlatego Opozycja powinna domagać się uczestnictwa w nich ekspertów, co do których uczciwości nie będzie wątpliwości.
wątpię w 35% i wątpię w zainteresowanie 100 % , a już napewno w zaangażowanie emocjonalne większości społeczeństwa, natomiast na pewno temat stał się medialny i prawdopodobnie przekroczył próg popularności umożliwiający wykorzystywanie go w polityce, na razie. Jestem jednak coraz bardziej przekonany, że w przyszłych wyborach o wiele ważniejsze staną się znowu kwestie programowe a więc co wokół nich uda się do tego czasu zbudować. Może mam o kraju zbyt dobre zdanie ale przewidywałbym jednak demitologizację polityki. Może takich właśnie ekspertów, od demitologizacji, istotnie warto poszukać i z nimi pracować.
35% jest podawane przez sondaże. Co do zainteresowania merytorycznego wyborców, to chyba jesteś zbytnim optymistą. Popatrz na wybory w USA. Popatrz na nasze wybory sprzed roku.
PiS gra katastrofą smoleńską od ponad 6 lat, a zaczął już tydzień po katastrofie. Do tej pory nie udało się znaleźć ani krzty dowodu na zamach. Coraz bardziej niesamowite „rewelacje” podkomisji Macierewicza odkrywają prawdy publicznie dostępne od wielu lat. Kolejne miesięcznice wypadku pokazują jak bardzo paliwo polityczne samej katastrofy się wyczerpuje. Najlepszą ilustracją braku emocji społecznych jest popularność filmu Smoleńsk właśnie wycofywanego z kin. Obejrzało go ok. 470 tysięcy widzów. Gdyby założyć, że byli to wyłącznie wyborcy PiS to na projekcję poszło mniej niż 10% elektoratu z ostatnich wyborów. Założenie takie jest mało realne zatem i te 10% jest mało prawdopodobne. Te 35% badanej populacji rzekomo wierzące w zamach jest bardzo dyskusyjne. Gdyby dokładnie zbadano opinię publiczną, co nie jest w niczyim interesie, okazałoby się, że w zamach rzeczywiście wierzy 10% a może 15% osób a reszta mówi tak dla świętego spokoju, żeby nie mieć kłopotów z PiSem. Taki swoisty oportunizm badanych. Te 10%-15% przybliża nas do wyników światowych. Mniej więcej taki procent Amerykanów wierzy, że prezydenta Kennedy’ego zabili kosmici lub inni, równie absurdalni sprawcy, a do niedawna prawie 30% wierzyło, że Elvis Presley żyje przy czym tysiące osób zarzekało się, że go widują regularnie.
Ekshumacje szczątków ofiar katastrofy są ostatnią deską ratunku dla ratowania wersji zamachu. Dzisiaj z TVN można było się dowiedzieć, że czynnościami prokuratury dowodzi prokurator Pasionek, ten sam który uczestniczył w czynnościach po 10 kwietnia 2010 r. Zgadzam się z Hazelhardem, że potrzeba przy czynnościach niezależnych ekspertów, przy czym muszą oni być zagraniczni, bo krajowych PiS zakwestionuje. Zakwestionuje także zagranicznych, jak to ostatnio zrobił z Komisją Wenecką, ale to już będzie zmartwienie PiSu a nie nasze. W kulturze polskiej spokój zmarłych stanowi społeczne tabu. To tabu naruszają nie tylko rządzący, ale także KRK. Myślę, że i jednym i drugim wyjdzie to zdecydowanie bokiem, bo istnieją granice nieprzyzwoitości, których przekroczenie musi być bardzo kosztowne. Ta część rodzin smoleńskich, która protestuje przeciw ekshumacjom znajduje coraz więcej uznania i poparcia opinii publicznej, doskonale zdającej sobie sprawę z instrumentalnego traktowania tych ofiar. PiS napina bardzo niebezpieczne struny emocji społecznych.
@Slawek. Zgoda krk na ekshumacje być może spowoduje, że nie wywołają one „niebezpiecznego napięcia struny emocji”. Być może padnie kolejne tabu, o ile ono istnieje, czyli spokój zmarłych. Masowe wykopywanie przez IPN wyklaków kosztem ekshumacji bogu ducha winnych ludzi nie budzi sprzeciwu. Bezczeszczenie grobów ewidentnych zbrodniarzy, jak Bierut, ale jednak już zmarłych i mających prawo do kawałka ziemi i mogiły, nikogo nie porusza, mimo tabu, podobno „właściwego” kulturze polskiej. Otóż ja już nie wiem, co jest właściwe kulturze polskiej. Oczywiście istnieją dzieła, twórcy, idee, z których jestem dumny i które uważałem za swoje, ale obserwując ich błyskawiczny rozkład poprzez odrzucenie, mam wrażenie, że jestem już poza kulturą polską. Wg niektórych myślicieli naród (a więc i jego kultura) jest niczym innym jak pewną koncepcją ideologiczną. Ja się w obecnej, zwycięskiej, koncepcji ideologicznej nie mieszczę. Jestem poza. Codziennie o tym słyszę. Codziennie to widzę.
@WEJSZYC ma pan rację stwierdzając:”Ja się w obecnej, zwycięskiej, koncepcji ideologicznej nie mieszczę.” Dodam od siebie, ja także się zupełnie z nią nie identyfikuję. Na kulturę polską składają się różne tradycje. Kilka uwag o moich korzeniach kulturowych. Wychowali mnie, oprócz rodziców, także dziadkowie – roczniki 1894 i 1896. To było pierwsze pokolenie Polski międzywojennej, urodzone co prawda pod zaborami ale wchodzący w życie dwudziestoparolatkowie wraz z nowo odzyskana niepodległością. Instynkt propaństwowy, szacunek dla własnego dopiero co odzyskanego bytu państwowego, radość z i akceptacja dla niepodległej RP szła w parze ze zrozumieniem obowiązku ciężkiej pracy i konieczności daniny osobistej na rzecz własnej państwowości. Otwarty, tolerancyjny, przepełniony miłością bliźniego katolicyzm, bez cienia szowinizmu, rasizmu w tym antysemityzmu, bez cienia poczucia zaściankowatości czy zapyziałości. Tych dwoje nieżyjących od ponad pół wieku ludzi i wielu ich znajomych było bardziej proeuropejskich niż wielu nam współczesnych, mimo ze do koncepcji UE było jeszcze daleko. Otwartość na świat, tolerancja dla różnych kultur, religii, tradycji, rosnącego stopnia swobód obyczajowych to coś co wyniosłem z domu. Podobnie jak z tego domu wyniosłem szacunek dla drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, statusu społecznego, materialnego, itd. Przez całe dorosłe życie zadaję sobie pytanie czy to była atmosfera i tradycja wyjątkowa czy dość powszechna? Wielu moich nauczycieli, znajomych, kolegów czy nawet incydentalnie lub przypadkowo spotykanych ludzi potwierdza powszechność takiej tradycji w polskiej kulturze. I to nie tylko w rodzinach inteligenckich. Podobne tradycje panowały w wielu rodzinach robotniczych, chłopskich, rzemieślniczych, etc. Doświadczałem i doświadczam tego codziennie.
Ta tradycja kulturowa, która nazywa pan za myślicielami „koncepcją ideologiczną” sama siebie nazywa prawicowa i/lub konserwatywną. Kiedy bliżej się zastanowić to należałoby ją zgodnie z wyznawanymi w niej wartościami nazwać „kulturą” chamstwa, ciemnogrodu, nietolerancji, nienawistnego katolicyzmu wprost antychrześcijańskiego, tradycją rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii, szowinizmu, zapyziałości i zaścianka rodem nawet nie z XIX wielu ale raczej wieków wcześniejszych. Tradycja nieuctwa, nieudacznictwa, niekompetencji i ciemnoty. Ta tradycja doprowadziła do utraty państwowości w XVIII wieku. Z tą tradycją nie miałem, nie mam i nie będę miał nic wspólnego ponieważ nie chcę mieć nic wspólnego. Ta tradycja istniejąca i ujawniona w 2015 roku bez osłonek owszem jest częścią naszego dziedzictwa kulturowego ale jest dla nas toksyczna i destrukcyjna. Tę tradycję należy zdecydowanie odrzucić jako stanowiącą poważne zagrożenie dla istnienia oraz perspektyw dobrostanu Polaków i społeczeństwa polskiego. To swoista antykultura lub kontrkultura w myśl której JK zaczął tworzenie nowych elit. Czy je stworzy – wątpię. Nie mam jednak wątpliwości, że wielu jej eksponentów prędzej czy później zapełni pensjonaty do których posyła się ludzi w żelaznych obrączkach. I tam własnie jest miejsce większości z nich. Co bardziej przebiegli „załatwią” sobie żółte papiery, o ile nie zrobili tego awansem.
@SLAWEK. Zgadzam się z Panem. Naturalnie są tacy ludzie i takie rodziny, o jakich Pan pisze (widzę, że wyrastamy z jednego pnia). Sęk w tym, że bliskie nam obu wartości na naszych oczach stają się znowu tradycją rodzinną, a nie państwową, oficjalną. Przekaz państwowy, kościelny, medialny, edukacyjny jest taki, jak Pan napisał: „„kulturą” chamstwa, ciemnogrodu, nietolerancji, nienawistnego katolicyzmu wprost antychrześcijańskiego, tradycją rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii, szowinizmu, zapyziałości i zaścianka”. Boję się, że to jest główny nurt polskości, a my jesteśmy, jak zawsze, marginesem. Jednocześnie mam nadzieję, że spełnią się Pana przewidywania, a nie moje. Pozdrawiam.