ECHA WYDARZEŃ: Piłka na planie za wyborami. Przepraszam. Wybory w związkach sportowych zdarzają się raz na cztery lata (raz na olimpiadę!), a piłkę kopią codziennie… A za jej kulisy włażą nawet nocami.
Czyli – w związku ze związkami. Dyskusje, głosowania, prezesury. Jakie zmiany – dobre czy gorsze, wykaże przyszłość. Dziś ważne, że jednak naturalne.
W PZPN prymat dzierży i umocnił Zbigniew Boniek. Jest też wciąż w czołówce listy celebrytów. Kto się z nim próbował brać „na rękę” (podniesioną w akcie głosowania) musiał przegrać…
W kolarstwie i kajakach zmiany. Personalne, ale wybieranie odbywało się niezmiennie „wśród swoich”, czyli żadne rozwiązanie nie jest dla mnie sensacyjne. Po prostu – zmiany naturalne, nie obalanie „byłych”..
Kolarstwo – „Przy stuprocentowej frekwencji (82 delegatów) zwycięzcą został Dariusz Banaszek, na którego oddano 52 głosy! Na Wacława Skarula oddano 20 głosów, zaś na Andrzeja Domina 9.”
Pan Wacław zdał prezesurę, pan Dariusz (zahartowany na rowerze, także w biznesie i sporcie zawodowym) – przejął.
„Obiecuję pracować od rana do wieczora dla kolarstwa. Za cztery lata nie będę jeździł po okręgach zabiegając o głosy, tylko pojadę na zasłużony urlop po ciężkiej pracy” – powiedział po elekcji.. Ma wojować o wzrost medialności – przekładanej na kasę (zadłużenie po budowie tory to z odsetkami 21 milionów), o wielkie imprezy, o kolarstwo damskie – przełajowe itd.
Kajaki. Musiało być ostro aż do ostatniego ważnego głosu: „Oddano 236 głosów, 235 ważnych głosów 117 na Józefa Bejnarowicza 118 na Tadeusza Wróblewskiego Nowym Prezesem Polskiego Związku Kajakowego został Tadeusz Wróblewski”
Wróblewski – kiedyś kajakarz, trener, działacz („od zawsze”), sekretarz generalny PKOl, człowiek obyty z bardzo wysokimi stanowiskami w sporcie. Ma wiedzę i zna drogi. Ciekawe, jaki jest udział Prezesa w wysokości ministerialnej dotacji dla związku – 10,3 miliona złociszów… PZLA dostaje – 15,8 za trzymedalowy dorobek olimpijski. „W sumie na dofinansowanie wszystkich dyscyplin przeznaczono kwotę 133 484 000 zł”. Cytuję, żeby podatnik też wiedział…
W pływaniu już wcześniej Paweł Słomiński (zmiana u steru), w lekkiej atletyce Henryk Olszewski (też zmiana), proces trwa…
Dorzucę tu uwagę byłego wiceministra sportu, pana Półgrabskiego: „Decyzja MSiT o zakazie łączenia funkcji trenera kadry narodowej z żadną funkcją w polskim związku sportowym spowoduje, że wielu wybitnych trenerów nie będzie mogło szkolić zawodników min. Paweł Słomiński, Henryk Olszewski czy złoty medalista IO Ryszard Wolny!…”
Coś w tym jest, skojarzenia: Słomiński – Jędrzejczak, Korzeniowski itp. Olszewski – Majewski… Wychowawcy i sportowi wychowankowie, na poziomie prawdziwej prezesury to niemożliwe… Fakt, prezesury bardzo mocne fachowością własnych i świeżych, ale równocześnie zubożające siły na tzw. warsztacie… Gdzie nadmiaru asów jakby nie było… Ale cóż – w sporcie, który w przewadze jest od dawna dla uprawiających (i kandydatów) zawodem, działalność u steru przestała być pasją pozaprofesjonalną, uprawianą w tzw. czasie wolnym…
„W związku ze związkami” w nieco innym ujęciu. Wkurzył mnie szef narciarstwa, pan Apoloniusz. Nie szczerością, lecz tym, że dopiero teraz widzi to, co miał obowiązek widzieć wcześniej. Gdy skoczkowie zespołem wychodzą z cienia (a mistrz Kamil wraca na olimpijską ścieżkę), prezes wyznaje, że coś wcześniej słyszał o kryzysie stosunków i układów w grupce, ale… jednak jakby przeoczył jądro sprawy.
Przepraszam, Panie Prezesie, to ma Pan nadmiar asów w swej sportowej elicie, że coś ma prawo umknąć uwadze, w natłoku problemów i sukcesów dnia?
Jeszcze coś. Dlatego, ze to powiedział światu pan Paweł Nastula, a za nazwiskiem stoją największe zaszczyty olimpijskie. Dżudo, i więcej niż dżudo…. „…Tak było choćby przed igrzyskami w Rio de Janeiro, gdy Związek robił wszystko, by Polka nie zdobyła medalu olimpijskiego! Miałem przyjemność wspierać przygotowania Katarzyny Kłys i na własnej skórze doświadczyłem niekompetencji, braku zaangażowania ludzi, którzy powinni pracować dla dobra judo. Zmuszanie zawodniczki do niepotrzebnych startów, publiczne linczowanie jej, uniemożliwianie pracy trenerom czy wreszcie dyskredytowanie polskiego judo na arenie międzynarodowej, to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką było widać przy okazji startu Katarzyny w Rio. Jakie relacje buduje związek w kraju, konfliktując ze sobą trenerów i zawodników?”
Gorycz osobista, czy coś więcej?
Piłkarze Legii pokonali – 1:0 – Sporting z Lizbony i dzięki temu zostali w ważnej odsłonie europejskiej elity. Oczko niżej, ale zostali… Na tegorocznych występach w LM zarobili aż 17,5 mln euro, co też się liczy. Jest z czego płacić „mandaty” wymierzane przez UEFA…
Po marnym początku – koniec sympatyczny, bo nareszcie zwycięski. Pierwsza Persona się przy okazji polansowała. Na zasadzie „swój chłop”, szatnia mu nie jest obca… Ja tam bym święta w szatni nie urządzał – tam się ubiera, rozbiera, pobiera wskazówki trenerskie w przerwie, ale żeby tam dostępować zaszczytu? Ale to margines. Podobnie jak wpis byłego kolegi po zawodzie na Facebooku: „Legia brawo!!!! Gdzie są ci malkontenci? Na kolana przed Legią!”
Prawda – grali bardzo dobrze. Twarz nowego trenera staje się przyjazną twarzą mentalnie odnowionej drużyny, ale, żeby już „na kolana”?
Imienniku, nasz zawód to także powinność obiektywizmu, a obiektywizm to również mądrość w radości… Ocena 0:6 to malkontenctwo? Mnie też Legia sprawiła frajdę, i za to jej dzięki!
Doping. Międzynarodowy pościg za odstępstwami trwa. WADA bada, goni, wiele medali zmienia właścicieli. Teoretycznie – bo kto wziął (razem z premią oraz czasem orderem) może nie oddać, a kto powinien dostać otrzyma niejako statystycznie – bez podium, zaszczytów, radości ze świeżego przeżycia itp. Będę szczery – nikogo za „hołd złożony farmakologicznej sztuczności” i naruszenia zasady rywalizacji na równych warunkach sławić ani tłumaczyć nie myślę, ale… Ale marzy się sytuacja, że czystość zostanie od „a” do „z” potwierdzona przed wejściem na podium, a nieczystość wtedy wykryta i ukarana jak należy… Po latach, to sobie można…
Stanowczo wolę sytuację jak ta, że nasz młody kulomiot jest oficjalnie przestrzeżony niż kiedyś miałby mu zostać postawiony poważniejszy zarzut.
„Komisja ds. Zwalczania Dopingu w Sporcie nie uznała mojej istotnej winy. Nie zostałem zawieszony, ale otrzymałem naganę” – poinformował kulomiot Konrad Bukowiecki. …W uzasadnieniu usłyszałem, że komisja jest świadoma, iż nie mogłem się ustrzec, aby podejrzana substancja znalazła się w moim organizmie, ale w przepisach Światowej Agencji Antydopingowej jest napisane, że sportowiec jest odpowiedzialny za to, co znajduje się w jego organizmie. Nieważne, czy zrobił to świadomie, czy nie… Nie popełniłem żadnego błędu. Kupiłem dobrą odżywkę, z dobrej renomowanej firmy. Sprawdziłem skład, nie było tam niczego niedozwolonego” – podkreślił 19 – letni lekkoatleta.
Uczenie się na błędach zbytniego zaufania, to też cnota… I przykład.
Andrzej Lewandowski


