Andrzej Lewandowski: Człowiek–orkiestra

2017-01-11.

ECHA WYDARZEŃ: Niestety, znów trzeba zacząć kartą żałobną. Odszedł Ryszard Parulski.

Szermierz, wielokrotny olimpijczyk, działacz sportowy– z honorową prezesurą Polskiego Związku Szermierczego włącznie, prawnik, organizator, wizjoner. Kiedyś chyba krótko razem byliśmy wśród członków prezydium PKOl. ON – słusznie– przez wiele kadencji; jako wiceprezes… Pokonała Go choroba. Miał 78 lat.

Osoba jakże kolorowa.

Jako szermierz, a było to w czasach, gdy współtworzyliśmy elitę czołówki światowej – postać niebywała. W każdej broni, a brał się za wszystkie, był mistrzem. Arcymistrzem. Stąd opinia, że w sumie dokonań rodzimych kronik najlepszy polski szermierz.

Jako prawnik– wzięty adwokat.

Jako organizator – twórca, kreator i przywódca fundacji Gloria Victis oraz Towarzystwa Olimpijczyków Polskich. „Gloria” – wspomagała ludzi sportu będących w potrzebie, nie słowem i apelem, lecz faktycznie. TOP dał m.in. środowisku autentycznych olimpijczyków gwarancję uczestnictwa w zarządzaniu PKOl-em.

Stworzony w ten sposób klucz ograniczył wprawdzie praktykę wyborczą w PKOl, bo pewna liczba członków zarządu pochodziła nie z głosowania, lecz z nominacji TOP, ale… Ale za to było wiadomo, że reprezentacja olimpijczyków jest obowiązkowa, i w elekcji nie będzie miała konkurencji innych środowisk. Z modami politycznymi, sponsorskimi itp. włącznie.

Związkowi prezesował– najpierw faktycznie, potem honorowo…

Gdy dawno temu wpadałem z jakąś sprawą na Mokotowską (wtedy miał tam kancelarię i siedzibę gdzie kiedyś „Sportowiec”, a chyba przejściowo i „Przegląd Sportowy”) – widziałem, że zawsze życie tętni. Nawet magazyn ilustrowany wydawał…

Miał ambicję kariery politycznej, próbował.

Wespół z Wojciechem Zabłockim, architektem, arcyszablistą i też aktywnym działaczem olimpijskim umyślili, że dobrze by było dać kiedyś Warszawie prawo gospodarza igrzysk olimpijskich. Była idea, były plany obiektów, było głośno… Jako ślad została książka Macieja Kuczyńskiego „Zwycięzca” – opowieść o „ Amaru, potomku Inków z Peru, który wygrał bieg na 5 km. na Igrzyskach Olimpijskich w Warszawie w 2012 roku” – ściągam z okładki opis pióra Wojtka Zabłockiego…

Reagował zdecydowanie i szybko. Ileś lat temu zauważyłem, że na starych fortach Sadyby jest tablica, z mało już czytelną informacją, że tu właśnie, we Wrześniu 1939 został ranny Janusz Kusociński. Powiedziałem Ryszardowi, czytelność napisu została prawie natychmiast przywrócona…

Człowiek – orkiestra, jak to mówią… Chętnie i zdecydowanie zabierający głos, czasem też dając ochoczo powód do polemiki. Niezmiennie „chory” na osobistą aktywność. Żal!

…Piłka się toczy w stronę… kasy. Cytat: „ Obradujący w Zurychu działacze FIFA podjęli we wtorek decyzję o powiększeniu liczby uczestników mistrzostw świata. Zmiany mają zostać wprowadzone w 2026 roku. Zwolennikiem pomysłu był od dawna prezydent federacji Szwajcar Gianni Infantino. W ostatnich latach na mundialach rywalizowały 32 drużyny. Od 2026 roku w turnieju ma zagrać 48 zespołów podzielonych na 16 grup po trzy. Z każdej z nich po dwie awansowałyby do dalszej fazy. Liczba spotkań zostanie zwiększona z 64 do 80. Zwycięzca wciąż będzie musiał rozegrać siedem meczów. Turniej będzie trwać 32 dni. Decyzja zapadła jednomyślnie.”

Podkreślam jednomyślność w głosowaniu, żeby… postawić swój znak zapytania.

Rozumiem – potrzebne są zmiany, wiem, że każdy mecz to nowe reklamy, transmisje, zarobek dla federacji itp. Mam też jednak wrażenie, że ów nieopanowany wyścig do kasy zaczyna szkodzić piłce. Ile razy w tygodniu dziś występuje klasowy piłkarz? 2-3? W klubie, w reprezentacji. Mecze coraz bardziej atletyczne, wyczerpujące fizycznie i mentalnie. Ból, kontuzje, pospieszne „leczenie”…

Rozumiem – zawód i zawodowe ryzyko, ale czy już nie ma jakiejś linii granicznej? Między troską o kasę a dbałością o zdrowie? I czy podobna tendencja – przepraszam, ale pytam – nie jest zachętą dla „rozwoju farmakologicznego wspomagania sportu” (cudzysłów, żeby ominąć słowo „doping”)? Bo przecież naturalna wydolność nawet najlepiej wytrenowanego człowieka musi podlegać naturalnym ograniczeniom…

Kolejny cytat: „Środowisko kibiców znajduje się wśród wykluczonych przez establishment, nie za chuligaństwo, ale za niezależne myślenie, patriotyczne inicjatywy, manifestowanie przeciw arogancji administracyjnej” – tak mówił w sobotę na Jasnej Górze ks. Jarosław Wąsowicz, organizator Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców”

Komentarza nie dam, niech sobie uczyni to Czytelnik. Zostanę przy znakach zapytania. W liczbie mnogiej, Bardzo mnogiej…

Z życia sportowo-towarzyskiego:

  1. A) Rodzina Olimpijska spotkała się w PKOl. Dostojny „pierwszy rząd”, bramki z wykrywaczami czegoś tam, brzęk medali już zdobytych oraz głos zapewnień, że będzie kontynuacja. Miło, smacznie. Mnie znów najbardziej przypadła do gustu niejako kuluarowa szansa spotkania się ze znajomymi, podziwianymi – za przedwczoraj, wczoraj i dziś. Wciąż mamy o czym gadać! I żal, że znów paru z pięknej przeszłości okołoolimpijskiej zbrakło!
  2. B) Był Bal, a pani Anita Włodarczyk dowiedziała się, że uznano ją za pierwszą sportową personę roku, który odszedł. A czyż może być inaczej, jeśli się wyłącznie wygrywa, zaś młot leci dalej niż linia wyznaczająca 80 metrów? Listy w całości nie komentuję. W myśl zasady, że ponieważ nie da się porównać nieporównywalnego, każdy plebiscyt biorę za dzielenie kibicowskich sympatii, nie bez reszty obiektywnych ocen…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com