ECHA WYDARZEŃ: Dni mają jednego jedynego bohatera sportu – Kamila Stocha. Z podzakopiańskiego Zębu, który zapamiętałem z Wyścigów Pokoju jako punkt docelowy trudnej dla szosowców jazdy
Nasz skoczek numer jeden wygrał dwa kolejne konkursy i umocnił prowadzenie w klasyfikacji Pucharu Świata. W Wiśle (skocznia im. Małysza – dziś dyrektora skoków w PZN – rzadki wypadek pomnika za życia). latał kapitalnie. Za każdym razem w świetnym stylu. Rywale to poczuli, a sędziowie notami tak ocenili.
Kolano pobolewa, trener podpowiada, że wprawdzie skakać trzeba – bo taki to zawód – ale czasem dyktuje próbę z niższego rozbiegu. By szybkość na rozbiegu zmniejszyć i lądowanie uczynić mniej ryzykownym.
Miłe to były zawody, a głównemu aktorowi należy się ogromne uznanie. Był świetny sezon igrzysk olimpijskich, potem był okres gorszy – nie tylko z racji zasłużonego wypoczynku – raczej coś się w karierze zacięło. Teraz znów mistrz lata jak arcymistrz, wątpliwości przeminęły, sława znów zaczęła się mnożyć.
Lubię pana Kamila, gdy skacze, lubię, gdy o tym opowiada. Potrafi – nie jak każdy as sportu – dzielić się wrażeniami oraz przeżyciami. Składnie, zgrabnie, wdzięcznie, płynnie… I jak takiego nie oklaskiwać?!
… Ustawą i panaprezydenckim (pomoc ponoć dyskusji domowej i po namyśle) znów zreformowano system edukacji. Biedne dzieci, biedni rodzice – bo ile razy i jak często można zmieniać zasady gry?
Analizy nie dokonuję, bo nie dziennikarz jest od tego, podobno fachowcy analizowali i rekomendowali. Właśnie – podobno! Ministerstwa sportu jakby nikt w ramach tzw. konsultacji nie pytał. Jeśli teraz resort publikuje krytyczne opinie, to…
– Zwrócono uwagę m.in. na zapis brzmiący: „Edukacja w klasach I – III realizowana jest w postaci kształcenia zintegrowanego, które w całości przeprowadza nauczyciel nauczania początkowego”. Resort sportu przypomina, że „dotychczasowe przepisy w tym zakresie również powierzały edukację dzieci w klasach I – III szkoły podstawowej jednemu nauczycielowi. Jednocześnie podstawa programowa umożliwiała włączenie w ten proces innych nauczycieli, tak było m.in. w przypadku zajęć wychowania fizycznego. W efekcie obecnie w ok. 12 proc. szkół podstawowych zajęcia z WF w klasach I – III prowadzą nauczyciele wychowania fizycznego. Resort sportu chce pozostawienia szkołom takiej możliwości.”…
Ministerstwo sportu proponuje także, by w klasach I – III przeprowadzać obowiązkowe testy sprawności fizycznej…”
Dalej:
„…Resort sportu zgłosił też uwagi dotyczące konkretnych treści kształcenia na lekcjach WF. Zwrócono uwagę na zapis dotyczący klasy IV brzmiący: „Uczeń wykonuje przewrót w przód z różnych pozycji wyjściowych”. Tymczasem – jak zaznaczono w opinii – wymagania w tym zakresie powinny obejmować również przewrót w tył i powinny dotyczyć klas młodszych, czyli I – III. …Umiejętności gimnastyczne należą do wczesnorozwojowych, w związku z tym, na I etapie edukacyjnym wykonanie tych ćwiczeń nie powinno stanowić problemu. Natomiast z punktu widzenia metodyki, nauczanie ucznia w klasach starszych przewrotu w tył jest zadaniem trudnym” – napisano.”
To, jak to było i jest – przepraszam – z tymi analizami i konsultacjami przed zgłoszeniem Sejmowi? Przed głosowaniem i podpisywaniem? Gdzie fachowcy wtedy byli? Teraz taki już gołosłowny „przewrót z różnych pozycji wyjściowych”? Na poziomie rządowym?
… Dwaj nasi bokserzy zawodowi, o stanie sportowego zaawansowanie jeszcze nie takim, by każdy kibic sportowy o ich istnieniu wiedział jest pod zarzutem zastosowania dopingu farmakologicznego.
„U Cieślaka i Jeżewskiego wykryto po dwie substancje. Jedną zbieżną, czyli oxandrolon, a ponadto w przypadku Cieślaka – mesterolon, zaś u Jeżewskiego osławione meldonium.”.
Kolejna porcja wiedzy, że dopingowa plaga miewa wprawdzie różne natężenie, ale nie jest jedynie sprawą poza nami. Gdzieś „w innym świecie…”A my – sama czystość.
Powiedział dziennikarzowi nasz „dyrektor od antydopingu: „ – Ogółem, w zeszłym roku pobraliśmy niemalże 3300 próbek i na tej podstawie wszczęliśmy ponad 60 postępowań o naruszenie przepisów antydopingowych.”
Nie komentuję detali, informuję. Dodając tylko nieśmiało, że ponieważ takie badania muszą dużo kosztować, tyle kasy mniej można było przeznaczyć na np. szkolenie sportowe dzieci, sportową pomoc seniorom w zachowaniu sprawności. Uwaga nieco demagogiczna – wiem, ale pieniądze realne. I trzeba takowe wydawać, by sport jakie takie zdrowie moralne zachował…
Andrzej Lewandowski

