Jerzy Dzięciołowski: Ubój polityczny4 min czytania

()

2017-01-17.

Rodzina Piotra Żyły, który łączy rozczłonkowane społeczeństwo: polityków z odbitą szajbą i bez, panny na wydaniu i przedwcześnie skonsumowane, nawróconych niepokornych, niepokalanie poczęte zastępy ojca biznesmena, małolaty na haju, bojówki nadgenerała M., zapuszkowanych i tych, którzy dopiero będą siedzieć, mniejszości narodowe, które nie zdążyły się ewakuować, cowboys marszałka Kuchcińskiego, kościelny establishment po przejściach, jednostki pancerne USA Army plus pospolite ruszenie San Escobar, całe to multi-kulti, jak mawia klasyk rozpoznawalny pod nazwiskiem Błaszczak, który co powie, to gotowe do podręczników po reformie edukacji, otóż rodzinka pana Piotra ma zgrywy zapisane w „żyłach”. Córusia ojca rodziny na przykład zżarła w kiblu kostkę (do odkażania), tata musiał ją odwieźć do szpitala i dlatego, jak wyjaśnił dziennikarzom, spóźnił się na zawody. I na potwierdzenie dołączył uśmiech, hehe, który został (podobno) opatentowany.

Dla równowagi w tygodniku „Polityka” na okładce ukazał się grymas „zwykłego posła” w samochodzie, po nocnej ewakuacji  z Sejmu – połączenie ulgi (strachu?) i szyderstwa. Zabijamy ich śmiechem, napisał pikietujący Sejm Obywatel R.P. Śmiechu nigdy nie za dużo. Pracuje przepona i ogólnie idzie ku relaksowi. Na razie jest nie do śmiechu. Twarz „zwykłego posła” wyraża ulgę i szyderstwo, że zdążył zwiać do samochodu, sprawującego władzę nadaną przez 18% ogółu obywateli, który pozostałe 80% z okładem nazywa na smoleńskiej miesięcznicy zdrajcami – to zgroza. Ale taką właśnie rzeczywistość reszta narodu ma akceptować. Bo zwykły poseł, który nawet na korytarzach sejmowych otacza się własnymi ochraniarzami, który od lat ma najniższe wskaźniki zaufania społecznego, potrafi dokonać uboju politycznego, to on rozgrywa opozycję, jakby to była zabawa w piaskownicy starszaka z zaciągiem ze żłobka. Zwykły poseł wie, że będzie rządził tak długo, jak długo będzie rozdawał frukta. Te w złotówkach i te w formie posad i stanowisk, do czego wciągnięty został aparat państwa. Ta postać korupcji nie podlega kodeksowi karnemu (w odróżnieniu od przekroczenia prawa przez prostych obywateli). Nie bez powodu zwykły poseł straszy, że jak nie on będzie rządził, to nowa władza odbierze 500+. Na ile mieszek, z którego czerpie, zdoła tę „strategię” wytrzymać?

Budżet zbudowany został na zasadzie: ograniczonego zagrożenia czynnikami zewnętrznymi oraz, że wzrost PKB utrzymywać się będzie w granicach 3,4-3,6 proc. (prof. Stanisław Gomułka uważa, że będzie się kształtować między 2-3 proc.). Fakty są takie: na świecie się kotłuje bardziej niż kiedykolwiek, między innymi za sprawą wojny w cyberprzestrzeni, czego nie uwzględniono nie tylko nad Wisłą), a PKB zjechał nam pod koniec roku poniżej 3%. W maju 2016 roku minister rozwoju Mateusz Morawiecki napiętnował PO-PSL, że dopuściła do długu publicznego, który przekroczył 900 mld złotych. W grudniu ub. r. dług publiczny przekroczył symboliczną granicę biliona złotych (co oznacza wzrost kosztów obsługi) a jego przyrost był najszybszy w historii niepodległej Polski. Fakt ten żył w mediach raptem jeden dzień. Rząd też nie miał głowy do takich szczegółów. Ważne było kto da ciała w przepychankach związanych z przyjęciem przez PiS budżetu. Ale nie pochyleniem się nad jego meritum.  Na kontach przedsiębiorstw zapisana jest kwota rzędu 250 mld złotych. Przedsiębiorstwa uciekają na przewidywalne warunki do inwestowania. Jeżeli rozpoczną się dochodzenia związane z legalnością budżetu, okres wyczekiwania może się wydłużać. Na razie inwestycje w wymiarze rok do roku zmalały o 7% a samorządowe o ponad 14%. Z samego eksportu i niewielkiego wzrostu konsumpcji budżetu się nie domknie. Za kilka miesięcy przybędzie 300 tysięcy emerytów. Dziura w ZUSie powiększy się , nawet jeśli część emerytów będzie nadal chciała pracować. Można mnożyć te fakty. Osłabienie złotówki (co też nie jest osiągnięciem) może paradoksalnie wzbogacić budżet o około 10 mld zł z zysków NBP, (po przekroczeniu) oszczędności z aktywów na złote. To jednak przełomu we wpływach z budżetu nie uczyni. Rzeczywistość gospodarcza będzie daleka od stabilizacji, co oznacza prawdopodobieństwo nowelizacji budżetu, ze wszelkimi konsekwencjami. W tym podniesieniem podatków, nie po cichu jak to się już dzieje, ale bez udawania, że są to „porządkujące” korekty. Tymczasem polityka rozdawnictwa może mieć takie konsekwencje, że suweren nabierze przekonania, że płacić albo wynocha.

Jerzy Dzięciołowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • dzieciol: BM

One Response

  1. Mr E 19.01.2017