Zbigniew Szczypiński: Niech na całym świecie wojna…

…byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna….

2017-06-23.

[dropcap]N[/dropcap]o to jak jest? Co tak naprawdę znaczyły protesty społeczne organizowane – a to przez Komitet Obrony Demokracji (wtedy gdy jeszcze coś ważył na politycznej scenie), a to przez wkurzone polskie kobiety z ich marszem czarnych parasolek, czy aktualnie przez Obywateli RP z ich spektakularną blokadą trasy przemarszu uczestników którejś już tam miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie?

Od ponad dwudziestu miesięcy walec „dobrej zmiany” przetacza się przez Polskę niszcząc fundamenty państwa prawa, zawłaszczając tak podstawowe instytucje jak Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, Sąd Najwyższy i cały wymiar sprawiedliwości.

Prawo i Sprawiedliwość, mające swój rząd, a w nim ministra sprawiedliwości będącego zarazem prokuratorem generalnym – na starcie zrobiło skok na media publiczne, na czele których postawiła postać wyjątkową, nawet jak na standardy „pisowskiego” środowiska politycznego – Jacka Kurskiego „bulteriera”, jak sam o sobie mówił w niedalekiej przeszłości.

Bulterier Kurski jako szef narodowych mediów – coś pięknego…

Falstart posła Jacka Sasina w przejęciu władzy w samorządzie warszawskim zamienił się w skuteczne narzędzie opanowania samorządów, jakim jest nowa ustawa o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Podporządkowanie ich rządowi oznacza jedno – na każdy, niepisowski samorząd, burmistrza czy prezydenta miasta znajdzie się kij i dymisja pod dobrze brzmiącym zarzutem niegospodarności.

Mamy wyjątkowego ministra kultury, profesora socjologii, który w poprzednim wcieleniu zajmował się społeczeństwem obywatelskim (pisząc naprawdę ciekawe i ważne publikacje) i ekologią – a teraz w obecnym wcieleniu jest komisarzem politycznym polskiej kultury, ingerującym w repertuar teatrów, w ekspozycję Muzeum II Wojny, poznański festiwal Malta…

I co? Czy coś się stało, czy cały kraj stanął w strajku powszechnym przeciw rządowi łamiącemu Konstytucję i prezydentowi, który sam zredukował się do postaci kabaretowego Adriana?

Nic takiego się nie stało. Ot, toczą się zwykłe partyjne gierki i słowne pyskówki w Sejmie i studiach telewizyjnych i radiowych – i tych reprezentujących media narodowe, i tych komercyjnych. Różny jest w nich dobór uczestników debat, całkowicie odmienne padają wnioski dotyczące tego, czy w Polsce jest dobrze, czy wręcz przeciwnie, czy wstajemy już z kolan i dajemy należny odpór tej zepsutej, lewackiej Europie czy też odwrotnie – marginalizujemy się i spadamy do czwartej, najniższej grupy europejskich graczy.

Dwa całkowicie różne światy, dwie całkowicie odmienne narracje o świecie i naszym w nim miejscu. Dwie Polski, dwa narody…

Zatrzymajmy się przez chwilę na tej frazie… dwie Polski, dwa narody.

Protesty, wszystkie jakie były, odbywały się w dużych miastach. Może przy „czarnym proteście” było trochę – ale tylko trochę – inaczej.

Chcę podzielić się refleksją nad treścią medialnego przekazu jaki dociera do mieszkańców polskiej wsi i małych miejscowości. To będą obserwacje własne: przez ponad tydzień zapadłem nad jeziorami wdzydzkimi, na moich Kaszubach i miałem dostęp tylko do tego, do czego mają mieszkańcy tych terenów. Do Telewizji Kurskiego z jej programami ogólnopolskimi, telewizji regionalnej Gdańsk, a ze stacji radiowych przede wszystkim do Radia Maryja (znakomity odbiór w dwóch miejscach na skali) słabego sygnału programu Jedynki PR, kilku lokalnych stacji komercyjnych w tym Radia Gdańsk, „Kaszebe”, radia „Weekend”, rozrywki.

Skazany na te media pojąłem jak przeżywać może polityczne problemy Polski i świata mieszkaniec polskiej prowincji; ktoś, kto tak jak ogromna większość Polaków nie uczestniczy aktywnie w działaniach żadnej partii politycznej czy organizacji społecznej, zajmuje się po prostu sobą i swoją rodziną.

Zacznijmy od przekazu radiowego (jestem człowiekiem radia, słucham go od przebudzenia do zaśnięcia). Tamte stacje (poza Jedynką) zamykały swój serwis wiadomości w średnio 40 sekundowym przekazie.

Na jego treść składały się trzy, cztery wiadomości o jakiś wydarzeniach, które działy a to w Bytowie, a to Brusach. Cała reszta programu – to przede wszystkim nachalna reklama. Poziom spotów reklamowych to rzecz na osobne studium, a muzyka, której poziom i, dobór były takie, że propagowany przez bulteriera Jacka Kurskiego festiwal muzyki discopolowa w TVP to wyżyny smaku i wyrafinowania…

O skali zjawiska niech świadczy to, że ja, będący na antypodach mediów Ojca Dyrektora, byłem słuchaczem jego Radia Maryja w tych momentach, w których nadawało one utwory muzyczne. Bo była to muzyka klasyczna w wykonaniu dobrych orkiestr…

Programy kształtujące wiedzę o Polsce i świecie – to przede wszystkim główne wydanie Wiadomości o 19.30 – jaki jest poziom obiektywizmu i pluralizmu prezentowanych tam treści wiemy aż nadto dobrze.

Program publicystyczny – to TVP Info. To tam miałem okazję wysłuchać Andrzeja Gwiazdy dowodzącego ze swadą, że Władysław Frasyniuk to agent UB, agent z legendą, legendą którą specjalnie budowała mu Służba Bezpieczeństwa w PRL-u, po to aby uruchomić go teraz, aby uczestniczył w proteście przeciwko marszom miesięcznicy smoleńskiej. To dla mnie cenne doświadczenie, gdybym nie był tam gdzie byłem nie obejrzałbym tak cennego materiału jaki serwuje TVP Info, wielkie dzięki…

Syntetyzując – przekazy medialne docierające do mieszkańców wsi i małych miasteczek budują trwały fundament władzy państwa pisowskiego. Żadne, nawet najbardziej skandaliczne wpadki prezesa Telewizji Polskiej nie spowodują u prezesa Polski chęci jego wymiany.

Jacek Kurski dobrze pracuje na swoją niemałą gażę i skutecznie odbudowuje swoją nadszarpniętą pozycję we władzach rządzącej partii.

Świat widziany przez pryzmat wiadomości, dostarczanych przez narodowe media, układa się w obraz czarno-biały. My jesteśmy po jego dobrej stronie –- a oni, inni, obcy to zagrożenie, to świat terrorystów, islamistów, lewaków nie szanujących naszego (innego przecież nie ma) Boga i rodziny, co to jest najważniejsza. Nasza pani Premier walczy w słusznej sprawie, a ta zła opozycja, składająca się głównie z komunistów i złodziei, rzuca jej kłody pod nogi

A tak w ogóle – to ta cała polityka, to same brudy, tak naprawdę to wszyscy kradną, tylko u nas, na naszej wsi jest dobrze i najważniejsze aby spokój był…

No to co możemy zrobić my, mieszkańcy dużych miast, słuchający różnych mediów, czytających różną prasę, z różnych krajów?

Wiedzieć jedno: nikt za nas tego co trzeba nie zrobi, żadne rozstrzygnięcia aktem wyborczym nie przyniosą zmiany (wystarczy tylko zmotywować do aktywności, do pójścia na wybory, 10 – 15 % tych, którzy nigdy nie chodzili aby obóz rządzący, rozdający stanowiska i inne frukta władzy, nie przegrał).

Ten system autorytarnych rządów, realizujący populistyczne cele, cele za które przyjdzie zapłacić w przyszłości, nie teraz, teraz trzeba uzyskać poparcie i zdobyć jeszcze więcej władzy niż się ma, może się spetryfikować, może zabetonować scenę polityczną w Polsce na długo, nawet na bardzo długo…

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. kolarz 2017-06-23
  2. Ernest Skalski 2017-06-23
  3. Magog 2017-06-24
  4. jureg 2017-06-24
  5. Mr E 2017-06-24
  6. andrzej Pokonos 2017-06-24
  7. Mr E 2017-06-24
    • andrzej Pokonos 2017-06-25
      • Magog 2017-06-25
 
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com