Kara jest jednym z najważniejszych motywów działania wyznawcy. Żadne tam nadstawianie drugiego policzka, miłość bliźniego czy cicha modlitwa, raczej „oko za oko, ząb za ząb”. Bóg potrzebuje obrońców, bo można go łatwo obrazić i choć jest Jedynym Bogiem to bardzo nie lubi wyznawców innych bogów („Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”), a nawet tych co czczą Jedynego Boga, ale inaczej niż w Biblii.
Wielu hierarchów i księży wręcz może stanowić ilustrację starotestamentowego podejścia do wiary, tyle że trudno im przełknąć fakt, iż to Żydzi zostali narodem wybranym przez Boga. Ale skoro Pan Bóg nie był zadowolony z ludzi, których stworzył, to może rozczarował się też do narodu wybranego?
Działania polityków prawicy zmierzają do wdrożenia nakazów Pisma i obwarowania ich prawem, tak aby każde naruszenie praw narzuconych przez Boga było karane. Pan nakazał aby dzień siódmy święcić, stąd władze chcą wprowadzić przepis, aby sklepy nie były czynne w niedziele, a ten czas został poświęcony sprawom duchowym i rodzinie. Ci, którzy naruszą zakaz, będą karani.
Prawicowym ustawodawcom brak rozmachu. @Kolarz kiedyś zaproponował:
Zanim to uruchomimy proponuję od razu zacząć od wolnych sobót i niedziel w pogotowiu, szpitalach, hospicjach, sanatoriach i ambulatoriach oraz oczywiście w straży pożarnej. Do kompletu proponuję zrobić wolne dla transportu: (lotniska, koleje, tramwaje, autobusy, metro, schody ruchome, windy, wyciągi narciarskie itp.) No i oczywiście w elektrowniach, gazowniach i wodociągach. Wszyscy pracownicy tych instytucji powinni mieć prawo do rozwijania swojej duchowości i praktyk religijnych w wolne od pracy dni.
To propozycja bardzo zbliżona do tej z Biblii. W Izraelu, gdzie obowiązuje prawo biblijne, w soboty prawie nic nie działa. Ortodoksyjni Żydzi omijają niewygody z tym związane i np. mają tak ustawione windy żeby same stale jechały i zatrzymywały się na każdym piętrze – w ten sposób można z nich korzystać nie popełniając grzechu wciskania guzika.
Katolicyzm jakoś ominął też nakazy Boga. Powiedziane jest w Biblii:
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.
Ale to akurat przykazanie zniknęło z wersji katolickiej, bo jak tu nie pozwolić na umieszczanie figur Jezusa, świętych, portretów papieży itp. Rozbito więc ostatnie przykazanie na dwa i ilość się zgadza.
Politykom-katolikom jakoś udaje się omijać także siódme przykazanie – Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu. Ciekawe, jak to załatwiają ze swymi spowiednikami (a może nie widzą w tym grzechu?).
Powoli zbliżamy się do wdrożenia Pisma Świętego w kraju. Ustawodawcy hamują się jeszcze z wprowadzeniem odpowiednich kar, ale krok po kroku….
* * *
Jerzy Urban (NIE, „Bum-bum”) przewiduje, że przed wyborami parlamentarnymi zdarzy się u nas zamach terrorystyczny, najlepiej kiedy wykonany przez muzułmanina, i przestraszony naród zagłosuje na PiS (osobiście sądzę, że to raczej byłby powód aby wprowadzić stan wyjątkowy i odwołać wybory).
Urban przypomina zdarzenia z przeszłości:
Zostawszy kanclerzem, Hitler nie miał większości w swoim rządzie, w parlamencie ani zwierzchnictwa nad wojskiem. Dyktaturę zapewnił mu jeden półgłówek z zagranicy, który zamiast kubła ze śmieciami podpalił Reichstag. Wzięcie stopniowo całej władzy umożliwił Putinowi strach. Wyleciały w powietrze bloki mieszkalne. Zachód przypisywał sprawstwo najemnikom prezydenta Rosji.
Dalej pisze:
Czy tutejsze wybory parlamentarne w 2019 r. będą niezmanipulowane, wolne? Na pewno nie będą wolne od haków. Poprzedzi je codzienna demaskacja strasznych czynów ludzi z politycznej konkurencji. PiS przygotuje obfitą kolekcję personalnych haków. Pedofilia Tuska i szpiegostwo Schetyny to niezbędne minimum. A czyż Ewa Kopacz nie rabowała banków?
* * *
Już nie odnotowuję chamstwa polityków PiS, bo trzeba by prowadzić stałą rubrykę z ich wypowiedziami. Przypominam swój tekst sprzed roku:
Szybko przyzwyczajamy się do chamstwa w polityce, uważając je za coś normalnego. Mało kto się oburza i reaguje, ot najwyżej nieco zgorszenia – no jak ci politycy czasem się zachowują. A pewne postępki władz przechodzą bez echa. Trzeba by dopiero wyobrazić sobie, że taka sytuacja przydarza się w innym, cywilizowanym kraju, żeby zauważyć dokąd doszliśmy.
Wyobrażają sobie Państwo premiera Camerona jak mówi o labourzystach, że są to ludzie gorszego sortu, a o manifestujących przeciw polityce rządu że to ludzie oderwani od koryta i dlatego protestują? Albo wysokiego rangą polityka niemieckiego, który o protestujących takich jak KOD mówi, że mają za sobą przeszłość nazistowską? Czy prezydenta Hollanda, który z kolegami wygłasza na wiecu słowa o protestujących: – Cała Francja z was się śmieje komuniści i złodzieje.
Albo taka sytuacja: miała miejsce katastrofa lotnicza np. w Szwecji, państwowa komisja opracowała raport. Potem zmienia się władza i nagle do ekspertów komisji wkracza do domu policja, konfiskuje im sprzęt i przesłuchuje ich zadając pytanie, kto z nich usłyszał określone słowa zapisane w czarnej skrzynce.
Daleko już odeszliśmy od standardów państwa prawa i dość łatwo się z tym godzimy. Spory dotyczą głównie nazewnictwa i prawie wszyscy politycy i komentatorzy twierdzą że jeszcze nie odeszliśmy od tych standardów, bo są kraje gdzie jest znacznie gorzej. Co jeszcze musi się zdarzyć żebyśmy sobie wszyscy uświadomili co się dzieje?
Warto dodać, że większość działań PiS przeprowadza pod hasłem „Przywracamy normalność”. No tak normalnie to chyba jeszcze nigdy nie było.
* * *
Władysław Frasyniuk włączył się do kontrmanifestacji przeciw „miesięcznicy smoleńskiej”, został zatrzymany przez policję „za stawianie oporu”, z nim także parę osób – „zakłócili uroczystość religijną” (?!). Wałęsa, wzburzony zatrzymaniem Frasyniuka, ogłosił, że włączy się aktywnie w protesty, oczywiście jeśli to nie będzie kolidowało z jego innymi obowiązkami.
„Miesięcznice” są wkurzające, także blokowanie kontrdemonstracji, jednak jakoś mi to zgrzyta w umyśle. Jak już pisałem, „miesięcznice” można by zdyskredytować urządzając podobne przed miejscami pracy naszych drogich zmarłych. Wykazałoby to absurd urządzania politycznych mitingów przed pałacem prezydenckim. Także Wałęsa jako stojący na czele tych co walczą o demokrację nie wydaje mi się wiarygodny. W swojej działalności jako prezydent wykazał się licznymi próbami zwalczania demokracji.
Agnieszka Wołk-Łaniewska pisze w NIE („O bestialskim wyniesieniu Frasyniuka”):
Dla ludzi, którzy nie należą dziś do obozu smoleńskiego, ani do antysmoleńskiego, „miesięcznice” są prywatną imprezą działaczy Prawa i Sprawiedliwości i związanych z PiS-em rodzin ofiar katastrofy. Jeśli nie obchodzi ich istota smoleńskiego sporu, to tym bardziej nie obchodzi ich fakt, iż raz na miesiąc jakaś grupka przejdzie się jedną z warszawskich ulic, wznosząc emocjonalne okrzyki. Ludzie, którzy nie podniecają się ani Smoleńskiem, ani PiS-em, reagują na ten spór w kategoriach „niech se chodzą, komu to przeszkadza”. A dodatkowo teraz, po histerii wokół niedbałego umieszczenia szczątków w trumnach są bardziej niż zwykle skłonni okazywać zrozumienie wobec ekscytacji rodzin niektórych ofiar. Gwoli ścisłości – uważam tę histerię za absurdalną, ale obiektywnie rzecz biorąc Polacy mają skłonność do pełnego emocji stosunku do ludzkich pozostałości i narracja o „szacunku dla zmarłych” oraz „bezczeszczeniu zwłok” trafia na podatny grunt. Tym bardziej zatem blokowanie trasy miesięcznicowego przemarszu jest politycznie bezsensowne. I kompletnie nie zmieniają tego opowieści o walce z niekonstytucyjną nowelizacją ustawy o zgromadzeniach publicznych, całkiem atrakcyjne dla obywateli, którzy nie mają zwyczaju się gromadzić – czyli większości Polaków. (…)
Największym problemem antypisowskiej opozycji jest fakt, iż od półtora roku wygłasza kazanie do chóru. I tak dobrze się z tym czuje, że w ogóle nie ma pomysłu, żeby zacząć rozmawiać z kimkolwiek innym. Rozumiem że to jest przyjemne. Zwłaszcza dla ludzi takich jak Wałęsa, który po latach marginalizacji i lekceważenia znów stał się ikoną antysystemowego oporu, czy Frasyniuk, który znów może poczuć satysfakcję i ekscytację walki z władzą, bez ryzyka związanego z tą walką.
Dziennikarka „Polityki” Ewa Siedlecka, w pełnym podniecenia reportażu uczestniczącym („Byłam jedną z pierwszych Obywateli RP wyniesionych przez policję”) zauważa z wyraźnym wzruszeniem, że walczyła ramię w ramię „z Władysławem Frasyniukiem, odmłodniałym o jakieś 40 lat”. To musiało być fajne uczucie. Rzecz wszakże w tym, że celem opozycji powinno być przekonanie wyborców do wymiany rządu, a nie poprawianie sobie samopoczucia.
Ikonowicz z upodobaniem opowiada dykteryjkę o przedstawicielach warszawskich elit z 1990 r., którzy chadzali w górę i w dół po Krakowskim Przedmieściu i wzajemnie się pokrzepiali zapewnieniami, że „osobiście nie znają nikogo, kto nie będzie głosował na Mazowieckiego”. Mazowiecki dostał 18 proc. głosów i nie wszedł nawet do drugiej tury. Nie wątpię, że liderzy antypisowskiej opinii osobiście nie znają nikogo, kto nie byłby oburzony wyniesieniem Frasyniuka z trasy przemarszu Kaczyńskiego. Kłopot w tym, że lud ma to w dupie. A bez ludu – przepraszam, suwerena – gówno wygracie a nie wybory, Czcigodni Obrońcy demokracji.

„Sztuczne fiołki”
* * *
Trzy lata temu głośna w mediach stała się sprawa pana Brolla. Pisałem o tym:Wiele lat temu jakiś sąsiad poskarżył się na pana Krystiana Brolla, że ten mu miał rzekomo grozić śmiercią. Nie było żadnych świadków takiego zdarzenia ani żadnych przesłanek do posądzenia pana Brolla o takie zamiary. Mimo to sprawa trafiła do sądu, a sąd przez dwa lata nią się zajmował. Po dwóch latach bywania w sądzie pan Broll wyraził opinię, że chyba prokuratorzy i sędziowie sprzysięgli się przeciw niemu. To podsunęło sądowi myśl, że pan Broll musi być wariatem i skierował go na badania psychiatryczne. Biegły uznał, że pan Broll ma chyba urojenia (faktycznie, o co mu chodzi? jakie prześladowania?) i zalecił obserwację i ewentualne leczenie w przychodni. Sąd kazał jednak zamknąć pana Brolla w szpitalu psychiatrycznym. Przesiedział tam 8 lat i nie pomogły żadne interwencje, nawet rzecznika praw pacjenta. Dopiero publikacja w tygodniku NIE spowodowała, że pana Brolla zwolniono i wszczęto postępowanie w sprawie sędziny która go skazała.
Inżynier Krystian Broll dzięki interwencji Rzecznika Praw Pacjenta po ośmiu latach odzyskał wolność, ale pobyt w szpitalu zrujnował mu zdrowie. „Jeśli osiem lat i dwa miesiące szpikują chemią tak wstrętną, że ludzie odpływają, to jak to może działać na system krwiotwórczy?” – zastanawiał się. Zmarł na białaczkę dwa lata po wyjściu ze szpitala.
Takich ludzi zamkniętych w szpitalach psychiatrycznych jest więcej. Onet opisuje takie przypadki przedstawione niedawno w programie TVN „Uwaga”:
Pan Ryszard jako 19-latek został zatrzymany w autobusie, bo jechał bez biletu. Wezwano milicję, a ta znalazła w jego torbie słoik dżemu. Ryszard przyznał się, że kilka razy włamał się do piwnic w blokach. I mówił też, że zdarza mu się wędrować bez celu po ulicach. Został skierowany na badania psychiatryczne, podejrzewano u niego schizofrenię i trafił do szpitala na przymusowe leczenie. Przebywa tam od 34 lat.
Lekarze nie próbowali znaleźć mu miejsca w Domu Opieki Społecznej, gdzie mógłby się dalej leczyć na wolności. Co pół roku stwierdzali, że pacjent musi dalej się u nich leczyć, a sąd na tej podstawie orzekał, że jego przebywanie na wolności będzie się wiązało z zagrożeniem dla porządku prawnego. Nigdy nie badali go lekarze z innego ośrodka, jego obrońca z urzędu nigdy się z nim nie spotkał. Takich pacjentów, którzy trafili do tego zamkniętego szpitala z powodu błahych przestępstw, jest jeszcze dwóch – przebywają tam od siedemnastu lat.
Inne opisane przypadki:
Feliks Meszka za rzekome groźby wobec sąsiadów spędził w szpitalu 12 lat, zmarł rok po wyjściu. Jan Kossakowski za zaprószenie ognia we własnej stodole trafił tam na 23 lata. Wolnością cieszył się kilka miesięcy: choć psychiatrzy twierdzili, że fizycznie jest zdrowy, na wolności okazało się, że cierpi na przewlekłą chorobę płuc. Na ratunek było za późno.
Pan Ryszard ma szanse wyjść ze szpitala, bo jego przypadek poruszono w mediach.
* * *
Szkło Kontaktowe:Czy nasza konstytucja jest zgodna z konstytucją?
* * *
Kościół ma problem. W Kościele działają setki egzorcystów, którzy wypędzają diabła z opętanych. Niedawno jeden z nich zwierzał się, jak szatan go kusi albo atakuje – łapie za nogę, przysyła sprośne SMS-y itp. Egzorcyści wypędzili z opętanych setki diabłów. A tu generał jezuitów ogłosił, że diabeł jest jedynie „symboliczną figurą, która symbolizuje zło”. Jeżeli papież podtrzyma ten pogląd, to może być wstrząs większy niż kiedy zlikwidowano kult dziesiątków świętych, którzy – jak się okazało – nigdy nie istnieli, a ich świątobliwe żywoty wymyślono dla podbudowania wiernych. To z kim się zakładał Bóg o to jak wiernym okaże się Hiob? I kto wykończył Hiobowi rodzinę?PIRS


Uwagi autora na temat Starego Testamentu i jego stosowania w naszym państwie, to strzał nie w dziesiątkę, ale w dziesiątkę do Giga potęgi !
A co się tyczy procesu pana Kristiana Brolla, to zachodzę w głowę dlaczego nikomu z mieszkańców Żoliborza nie przyszło do głowy by zawiadomić policje i prokuraturę że mieszkaniec z tej samej ulicy, od dłuższego czasu cyklicznie grozi sąsiadom ujawnieniem straszliwych tajemnic, śmiercią i oskarża ich o udział we wrogich agenturach. Dowody są powszechnie dostępne w postaci nagrań, zdjęć i filmów. Mam nadzieję ze wystarczyłoby zgłosić się do tego samego sądu, który wydał wyrok w sprawie KB i mielibyśmy wreszcie z głowy naprawdę ważną i dobrą zmianę.
Urban:”PiS przygotuje obfitą kolekcję personalnych haków. Pedofilia Tuska i szpiegostwo Schetyny to niezbędne minimum. A czyż Ewa Kopacz nie rabowała banków?”
.
Urban się zna. W wikipedii pod hasłem „Sylwester Zych” można przeczytać:
.
„W nocy 11 lipca 1989 jego zwłoki zostały znalezione przy dworcu PKS w Krynicy Morskiej[3]. Zwłoki były ubrane inaczej niż ksiądz przed zaginięciem. W trakcie autopsji na ciele zostały zidentyfikowane liczne obrażenia, w tym pręgi z tyłu głowy, być może spowodowane uderzeniami pałki[1].
Po rozpoznaniu zwłok, pracownik TVP w Gdańsku, Witold Gołębiowski, dostał osobiste polecenie JERZEGO URBANA, aby udać się do Krynicy Morskiej i nakręcić reportaż „o księdzu, który się zapił na śmierć” oraz nagrać wypowiedzi świadków[4].”
I pomyśleć że psychuszki miały być sowieckim wynalazkiem.
Homo sapiens to takie bydlę które wcześniej czy później zastosuje to, co gdzieś ktoś na świecie wymyślił, niezależnie od miejsca zamieszkania, wiary, i koloru skóry.
Ot, rasa drapieżców.
Bardzo dziękuję Szanownemu Autorowi za „miesięcznicę”. Ostatnio też Tomasz Lis poprzedził ten pisowski nacechowany neologizm „takzwanym”. Media bezkrytycznie używając pisowsko-katolickiej nowomowy bardzo szkodzą naszemu językowi i w konsekwencji obrazowi naszego świata.
I jeszcze śmiesznostka redakcyjna: „W Kościele działają setki egzorcystów, którzy wypędzają diabła z opętanych. Niedawno jeden z nich zwierzał się, jak szatan go kusi albo atakuje – łapie za nogę, przysyła sprośne SMS-y itp. Egzorcyści wypędzili…”
Zapewne, nie to Autor miał na myśli, ale zrozumiałem, że to egzorcystę chycił Zły za nogę. Więc WYSZŁO BARDZO DOBRZE.