Sto smaków Aliny: Żarty ze słynnym likierem w tle

2012-11-19. Niedawna wizyta w Polsce prezydenta Francji nastroiła mnie do podjęcia tematu francuskiego. A że była to sobota, pozwólmy sobie na rozluźnienie. Kto może, niech sięgnie po alkohol. Najlepiej coś nowego, niebanalnego, a także – smacznego. My sięgamy po likier. Z Francji przywieźliśmy kilka likierów, w tym pomarańczowy – Cointreau . Rzecz jasna, że można go kupić i u nas.

Jest wytwarzany w Angers z wykorzystaniem gorzkich pomarańczy zwanych bigarade . Należy do grupy likierów o smaku pomarańczy, obok innych słynnych Grand Marnier i curaçao . Takie pomarańcze mają więcej charakteru niż zwykłe, słodkie, przeznaczone do jedzenia. Cointreau jest bezbarwny, ma 40 procent alkoholu. W dawnych czasach sprzedawano go pod nazwą Triple Sec Curaçao , ale ją zmieniono i zastrzeżono, ponieważ była podbierana przez mniej renomowanych wytwórców. Oprócz tego, że jest chętnie pijany, używa się go w kuchni do aromatyzowania deserów, a także do polewania, a następnie podpalania omletów i naleśników, a nawet lodów. Ma na to dość mocy.

Przy butelce likieru (nie jest tani!), producent zamieścił przepisy dwóch koktajli. Poleca je Dita Van Teese. Nie miałam pojęcia, kim jest, ale od czego internet. Okazała się słynną modelką, stylizującą swój wygląd na lata, w których zapewne żyła jej prababcia – czterdzieste. Ów współczesny wamp poleca nam dwa koktajle, pasujące do jej emploi . Na razie pierwszy z nich, dowcipnie nazwany i bardzo sympatycznie żartujący z alkoholowej propozycji pewnego damskiego czasopisma, którą już tu pokazywałam, z Cosmopolitana (słynnego Cosmo). Jest to

Cointreaupolitan

5 cl likieru Cointreau
3 cl soku z żurawin
2 cl soku z cytryny

lód

Przyrządza się w shakerze, mieszając składniki. Podaje w kieliszku koktajlowym.

Do likieru dołączony był śmieszny plastikowy shakerek w zabawnym różowym kolorze. Pokażę go następnym razem, przy okazji prezentacji drugiego koktajlu panny (?) Dity. A teraz muszę się do czegoś przyznać. Otóż przyrządziliśmy tego Cointreaupolitana po mojemu. Z braku soku żurawinowego (żurawin dostatek na bazarze, przymierzam się do zrobienia soku!), daliśmy sok z czarnej porzeczki. Kolor i smak koktajlu był bez zarzutu.

Pzepis na bardzo wesoły i – jako się rzekło – smaczny napitek dopełnię smętnym zdjęciem i utworem z przedwojennej prasy. Przestrzegam razem z jego autorami przed używaniem alkoholu w charakterze „pocieszacza”. Dziwić może jedno: obrazek wcale nie śmieszny pochodzi z przedwojennego pisemka satyrycznego o tytule  „Wolna Myśl, Wolne Żarty”.

Pismo nawiązywało do tradycji szacownych „Wolnych Żartów” z rodowodem dziewiętnastowiecznym, wychodzących od roku 1858. Ukazywało się w Łodzi od roku 1921 do początku roku 1939. Reklamowało się jako „Największy polski tygodnik humorystyczny”, a opisywało jako „czasopismo społeczne, polityczne, literackie, satyryczne”. Jak widać, wydawca (Edmund Kokorzycki) uważał, że od zbytku głowa nie zaboli!  Za 30 groszy można było się rozerwać przy lekturze i zdjęciach nie tylko humorystycznych, ale – frywolnych. Bo nie było to pismo wolnomyślicieli… Tematem żartów były mniej lub bardziej miłosne przygody pięknych pań, często dość rozebranych, oczywiście w granicach, na które wówczas cenzura pozwalała. Po śmierci męża pisemko wydawane w niebagatelnym jak na czasy przedwojenne (i na dziś!) nakładzie trzydziestu tysięcy egzemplarzy, wydawała wdowa po nim, Helena. Aż do czasu, gdy je zamknięto za… pornografię.

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com