Marek Jastrząb: Przegląd absurdalnych nowinek IV, czyli Przekraczanie Rubikonów Cierpliwości

2018-01-30.

No i doczekałem się: tak długo Owsiak wodę nosił, aż mu się ucho urwało. Przewidywałem, że gdy da się wciągnąć w dyskursy z przeciwnikami, to przepadnie, poniosą go emocje, zapowietrzy się z oburzenia. Zacznie się odganiać od watahy szczwaczy, bronić przed napastnikami, a zamiast osiągnąć cel, czyli udowodnić niepojęte, zostanie zjedzony, przeżuty, opluty i zwymiotowany. W efekcie wywiesi białą flagę, gdyż jego przeciwnik odznacza się „upartym uporem”: tak długo potrafi dziobać, wiercić i jątrzyć, aż się dowierci do rezultatu.

W pewnym momencie nawet stalowe nerwy puszczają. Nic więc dziwnego, że któregoś dania nie wytrzymał, bo uświadomił sobie, ile stracił cennego czasu na kopanie się z koniem: poniosło go, dał plamę i pojechał po bandzie.

Zadarł z niewłaściwym napastnikiem. Wdał się w słowną utarczkę z wiceministrem Jakim, nazywającym działalność WOŚP propagowaniem „cywilizacji śmierci”. W polemikę niepotrzebną, bo jednostronną, w której nie ma interlokutora, rozmówcy, oponenta, jest natomiast zacietrzewiony, głuchy na jakiekolwiek argumenty fanatyk.

Pytanie, czy Owsiak miał prawo tak zareagować, stanowi klucz. Nie chodzi tu wyłącznie o kontrowersyjną postać odrażającego harcownika PiS-u. Chodzi o nieprzerwane nękanie Owsiaka i WOŚP, niszczenie go na wszelkie sposoby, posądzanie go o wszystkie zbrodnie tego świata, słowem, odsądzanie faceta od czci i wiary.

*

Pewien psycholog powiedział: „okazuj człowiekowi tyle szacunku, ile wynika z Twojego charakteru, a nie na ile zasługuje jego charakter”, a powiedział tak w kontekście emocjonalnego wybuchu Jurka Owsiaka skierowanego do Krystyny Pawłowicz. Stwierdził, że Pan Jurek powinien przeprosić ją za przesadnie obraźliwe słowa. I Pan Jurek przeprosił.

Kiedy przeczytałem ten koncyliacyjny tekst nawołujący do pójścia do Canossy, zacząłem medytować o współczesnym rozumieniu słowa przepraszam, o przyczynach powstawania wybuchów nienawiści, ale przede wszystkim o roli kultury podczas prowadzonych dyskusji.

Ten sam problem mam z szanowaniem ludzi. Wymaga się, by szanować wszystkich, jak leci. Ale do mnie ten wymóg nie trafia. Nie jestem w stanie zmusić się do szacunku w stosunku do kanalii obrabiającej mi tyłek. Jakoś też nie wyobrażam sobie, bym z własnej woli podał takiemu osobnikowi rękę. A co dopiero, bym przeprosił go za to, że mam rację!

*

Mówienie o kulturze rozmów jest bezprzedmiotowe. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak kultura w dziedzinie pyskówek. A po wtóre, rozmowy obecne, to strumień chaotycznych słów o podłym zabarwieniu. To zbiorowisko przewrzaskujących się dyskutantów. Chóralny jazgot rozmówców ubiegających się o przekonanie reszty, że jakkolwiek nie mają argumentów, to dysponują silniejszymi płucami.

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Humanozerca 2018-02-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com