2018-04-07.
[
dropcap]W Gdańsku, jak w wielu innych miastach, wojewoda nakazał zmianę nazw ulic, m.in. ulicę Dąbrowszczaków przemianowano na Lecha Kaczyńskiego. Sąd Administracyjny, do którego zaskarżono decyzję, uchylił zarządzenie wojewody.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz:–
– Organem uprawnionym do nadawania nazw ulic, placów i skwerów – jest rada gminy. – Nikt nie może wyręczyć, zastąpić rady gminy w nazywaniu placów czy ulic. Ani wojewoda, ani Premier, ani Prezydent RP. Ani tym bardziej ustawodawca.
Jeżeli orzecznictwo sądów administracyjnych będzie spójne, to możemy oczekiwać podobnych decyzji w innych miastach, gdzie wojewodowie pozmieniali nazwy ulic.
* * *
W opowiadaniu Marka Twaina „Wizyta kapitana Stormfielda w niebie” bohater dostaje się do nieba, a kiedy poszukuje kontaktu z duszami największych dowódców wojskowych wszech czasów, dowiaduje się, że największym geniuszem w tej dziedzinie był pewien szewc, tyle że nie miał warunków aby ujawnić swój talent.U nas takie talenty nie giną w zapomnieniu – PiS wynajduje zdolnych ludzi i awansuje. Misiewicz, który z pomocnika w aptece awansował na rzecznika MON i szefa gabinetu politycznego ministra, nie jest wyjątkiem. Patryk Jaki został wiceministrem sprawiedliwości, ale czy można stawiać mu zarzut, że nie ma prawniczego wykształcenia? Nie miał takiego wykształcenia także Jarosław Gowin mianowany na to stanowisko przez Tuska.

Nie warto wymieniać wszystkich którzy awansowali z niebytu dzięki znajomościom partyjnym. W PRL wyśmiewano „towarzysza Szmaciaka” – człowieka z „awansu społecznego”, dyletanta stawianego przez partię na jakimś stanowisku. Wtedy ówczesna opozycja protestowała i głosiła, że na odpowiedzialne stanowiska powinni być mianowani fachowcy.
Towarzysz Szmaciak przeżył zmianę ustroju; i po 1989 roku pojawia się w najwyższych władzach. Różnica jest taka, że w czasach PRL nie było tak oszałamiających karier z kierowcy na generała czy z nocnego stróża na ministra. Kandydat do awansu piął się po szczeblach kariery, zwykle „podczepiony” pod protektora i nie było tak, że człowiek bez wykształcenia zostawał prezydentem, wicepremierem czy ministrem – to już zdobycze nowego ustroju. Tu przeskakuje się wszystkie szczeble i od razu ląduje na wysokich stanowiskach. Kierowca autobusu musi ukończyć kurs i zdać egzamin, żeby móc prowadzić autobus. Lekarz musi ukończyć studia i odbyć praktykę, żeby mógł leczyć ludzi. Żeby opiniować wypadki samolotów, trzeba być wysokiej klasy fachowcem o dużym doświadczeniu. A tu pojawia się Macierewicz – historyk z wykształcenia i może rozpieprzyć cały resort, niszczyć wywiad i kontrwywiad, pleść co mu ślina na język przyniesie i nie ma procedur, które zapobiegłyby takim przypadkom. A jeśli są i są łamane, to nie ma ludzi którzy by dostatecznie silnie zaprotestowali.
* * *
Jak wypromować Polskę i uczcić 100-lecie odzyskania niepodległości? To jest właśnie cel projektu Polskiej Fundacji Narodowej – Polska 100. Zakupiono za ponad milion euro stary jacht regatowy i polska załoga po dowództwem Mateusza Kusznierewicza ma wyruszyć w dwuletni rejs. Przepłyną 40 tys. mil morskich, odwiedzą pięć kontynentów i 100 portów oraz wystartują w regatach Wielkiego Szlema. W odwiedzanych miejscach będą organizowane wydarzenia promujące polską kulturę, osiągnięcia, przedsiębiorczość i innowacje. Będzie to kosztować, jak się wstępnie ocenia, 20 ml zł. Ale warto wydać dużo więcej żeby świat dowiedział się że już 100 lat temu… a teraz tym bardziej…Pomysł nie spodobał się m.in. pani Krystynie Pawłowicz, która napisała:–„To ryby i ptaki mają poznawać Polskę w czasie tego rejsu? Niech pryw. sponsorzy 'przytulą’ żeglarza”.

Napisała też:
Panie Kusznierewicz, miej Pan honor, wycofaj się! Wiemy, że kasa non olet, ale Pan już na zawsze zostanie „twarzą” Kulczyka, Kwaśniewskiego, Tuska, Adamczyka, Komorowskiego, a żona ciągle przeciw nam.
Brać kasę od „ciemnogrodu”, od PiS-u –„dramatu dla Polski”? Wstyd!
Kusznierewiczowi zarzuca się, że siedem lat temu promował PO, ale on uznaje to obecnie za błąd, a władze wyrażają zrozumienie.
Pomysł nie jest zły, ale niedopracowany. Ja bym w taki rejs wysłał całą wierchuszkę PiS i akolitów z Ziobrą i Gowinem na czele. Kto lepiej niż oni rozsławi działania „dobrej zmiany”, jej osiągnięcia w kulturze itd. i wykaże się większym patriotyzmem?
* * *
Różni ludzie i instytucje dawały na licytację dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy fanty, pamiątki, możliwość zwiedzenia czegoś, zrobienia czegoś, spędzenia dnia ze znaną osobą itd. TVN 24 zaoferował zwycięzcy licytacji: Udział w programie „Szkło Kontaktowe” w roli komentatora politycznego. Zwycięzca aukcji poprowadzi „Szkło Kontaktowe” na żywo wraz z gospodarzem programu, którego będzie mógł wskazać – Tomaszem Sianeckim, Wojciechem Zimińskim lub Grzegorzem Markowskim.Z wynikiem 30.800 zł wygrała Małgorzata Daniszewska – żona Jerzego Urbana. I okazało się, że TVN 24 narobił w portki i zaczął kręcić.
Najpierw stacja zaproponowała, żeby to jednak nie było na żywo. Potem, żeby to nie było 8 marca (tak miało być pierwotnie). Potem przysłali pismo, jakie ograniczenia wypowiedzi obowiązują osobę biorącą udział w programie, i że zgodnie z przepisami TVN 24 może zawsze nie dopuścić do nadania audycji z najróżniejszych powodów.
Pani Daniszewska gotowa była podpisać zobowiązanie dotyczące wypowiedzi, ale uściśliła, że np. krytyka zakazu aborcji nie jest sprzeczna z moralnością, a powoływanie się na artykuł prasowy lub książkę nie stanowi promocji ani kryptoreklamy.
TVN 24 zdecydowało, że na trzeciego uczestnikiem audycji będzie Jerzy Owsiak.
Było to wszystko sprzeczne z tym co TVN 24 napisała w ofercie dla licytujących, co pani Daniszewska stwierdziła. Teraz stacja uznała, że pani Daniszewska odstępuje od umowy i zwróciła jej pieniądze wpłacone na WOŚP.
To jest ta lepsza stacja telewizyjna, oparcie dla opozycji. Nie ma żadnych oporów w dalszym ciągu zapraszając do wypowiadania się np. Ryszarda Czarneckiego.– Mało, że się skompromitował to jest potwornym nudziarzem.

„Sztuczne fiołki”
Zaprasza polityków, którzy wygadują czasem koszmarne bzdury, zachowują się po chamsku, ale to są politycy. Pani Pawłowicz może wywrzaskiwać w stacji co chce i obrażać ludzi. A gdyby tak pani Daniszewska powiedziała coś przeciw aborcji albo wymieniła jakiś artykuł w NIE… Obiektywność też ma pewne granice.
* * *
Media mają teraz nowy „serial” – 42-letniego mężczyznę, którego 18 lat temu skazano za gwałt i zabójstwo na 25 lat, a teraz prokuratura odkryła, że jest niewinny i wie (prokuratura) kto to zrobił. W dodatku 8 lat temu inny prokurator przejrzał papiery i stwierdził, że człowiek skazany jest niewinny, ale wtedy nic to nie dało.Człowieka wypuszczono i codziennie tłumy dziennikarzy dopytują go jak się czuje, jakie ma plany, jak to jest znaleźć się na wolności (chciałoby się ich zamknąć na parę miesięcy, żeby sami zobaczyli) itp. Zwykła działalność „dziennikarska” – nie umie się znaleźć ciekawych tematów, więc każdy wałkuje się – aż do wyrzygania.
Przy okazji sprawy konserwatora zabytków, pana Brody, którego przymknięto parę lat temu pod zarzutem przekroczenia uprawnień i zwolniono po roku odsiadki, bo oskarżenie okazało się naciągane, przypomniano, że w okręgu katowickim 70% błędnych wyroków opiera się na źle sporządzonych wnioskach prokuratury. Oczywiście prokurator, który wsadził pana Brodę – awansował i nie spotkała go żadna kara.
* * *
Gdyby Ukraina leżała na drugiej półkuli, czy powiedzmy w Afryce… Kraj skorumpowany, gdzie cała elita polityczna dorobiła się na machlojkach. Rządy oligarchów, którzy dysponują dużą częścią majątku narodowego. Silne ruchy nacjonalistyczne i faszyzujące. Pijaństwo. Trudność załatwienia najprostszych spraw bez łapówki.Nie jest możliwe, żeby nasi politycy nie widzieli tego wszystkiego, ale ponieważ Ukraina nie leży w Afryce, lecz stanowi bufor między Polską i Rosją, to najważniejsze jest utrzymanie tego bufora, który może po latach – także dzięki pomocy Polski i Unii – wyewoluuje w coś bardziej demokratycznego i cywilizowanego.
Zapominamy o tym, że podobnie jak nasi politycy patrzą na Ukrainę, tak i politycy niemieccy patrzą na Polskę. Na pewno mają wiele zastrzeżeń, szczególnie do działań naszych obecnych władz, ale wolą mieć już taki bufor między sobą a Rosją, niż żaden. Mają nadzieję, że z czasem może to wyewoluuje… Stąd w czasie ostatniej wizyty Angeli Merkel usłyszeliśmy, że Polska w zasadzie jest cacy, że ma swoich uchodźców, i że Niemcom na niej zależy. Ale gdybyśmy znajdowali się w Afryce…
* * *
Niedawno przytoczyłem sondę uliczną, gdzie pytano ludzi na ulicach, co by zrobili, gdyby urodziło się im dziecko homo sapiens. Większość była za tym żeby takiego dziecka nie usuwać (gdyby się wcześniej dowiedzieli, co ma się urodzić), a jak się już urodzi – wychować, bo to własne dziecko.Ciekaw jestem, jak by ludzie zareagowali, gdyby przy nazwiskach kandydatów na posłów czy radnych umieszczać informację, że są to heteroseksualiści.
* * *
Co by się stało gdyby w Izraelu pojawił się jakiś nauczyciel, którego wypowiedzi wyznawcy uznaliby za wypowiedzi proroka? W samym Izraelu może zyskałby grupkę wyznawców, ale specjalnie nie wyróżniałby się, bo odłamów judaizmu jest sporo. Co najwyżej ortodoksi by go skrytykowali.Mógłby sobie leczyć chorych i czynić podobne cuda, ale takich uzdrowicieli jest wielu, a biskup Bashobora podobno nawet wskrzesza zmarłych.
Nie przebiłby się także na Zachodzie (zakładając że chciałby tego, inaczej niż Jezus, który stwierdził, że został posłany tylko do dzieci narodu wybranego). Izrael nie ma ropy, jest zwalczany przez kraje muzułmańskie, więc taki człowiek nie byłby przyjmowany w innych krajach, a przynajmniej nie oficjalnie. Miałby status podobny do Dalajlamy, którego też od dawna nie przyjmują politycy na świecie, bo Chiny uważają go za wroga.
* * *
Jesteśmy sfrustrowani tym co się dzieje, szczególnie w Polsce. Mamy wrażenie jakiejś zapaści – wszystko szło ku dobremu i nagle nie wiadomo dlaczego taki obsuw. To podobne złudzenie jak to, że ludzkość stale staje się szlachetniejsza, mądrzejsza i postęp duchowy pozwala ze zdziwieniem patrzeć na barbarzyństwa przeszłości. Czasem w przypadku tej samej szklanki dostrzegamy, że jest ona do połowy pełna, a czasem, że do połowy pusta.Łudzi nas postęp techniczny i technologiczny, ale warstewka cywilizacyjna u człowieka jest bardzo cienka i wystarczy, że zmieniają się nieco okoliczności, a wyłazi z nas ludzka kreatura. Mordowanie i gnębienie ludzi nie zniknęło. W wielu miejscach świata tylko okoliczności ograniczają bestialstwo ludzi. Rozwój wiedzy nie zakorzenił się w umysłach większości ludzi, a kiedy ta większość ma okazję, to działa według tego, co jej dyktują emocje i ciemnota. I bardzo łatwo skłonić ludzi, aby poszli tą ciemną drogą.
Wydaje nam się (przynajmniej mnie się tak wydawało), że wystarczy ludziom logicznie pokazać błędy i sposoby ich uniknięcia, a już nastąpi postęp. Ktoś z Państwa miał taki przypadek, że mu podziękowano za zwrócenie uwagi i wyciągnięto wnioski? Jeśli idzie o politykę, to czytaliśmy świetne analizy i propozycje Stefana Bratkowskiego, prof. Hausnera, projekty „Polska 2000 czy 2030” itd., gdzie grupy fachowców analizowały sytuację i proponowały kolejne zmiany. Nigdy nic z tych rad nie zostało wdrożone. Mamy marnych polityków i nic nie zapowiada zmian na lepsze. Kto chce i może niech działa i ulepsza co się da, ale bez nadmiernych oczekiwań, że jego działania zakończą się sukcesem.–
Żyjemy w określonym miejscu i czasie. Trzeźwe spojrzenie pomaga w przetrwaniu tego nawału złych wiadomości. Spodziewając się tego co zwykle, będziemy mieć tylko przyjemne rozczarowania.
* * *
Obejrzeliśmy w TV wypowiedź księdza, który uzasadniał dlaczego w podstawówce będą tylko 2 godziny tygodniowo matematyki a pięć godzin religii. Ksiądz stwierdził, że ważne jest zbawienie, a w takim przypadku nie jest ważna tabliczka mnożenia, tylko lekcje religii. No i kto jest najbezczelniejszy w Polsce?Należy się domyślać, że uczniowie nie-katolicy, którzy będą mieli mniej godzin z matematyki i innych przedmiotów (kosztem lekcji religii) także nie muszą znać matematyki, bo niechybnie czeka ich piekło, a tam matematyka się nie przyda.
Gdyby to się działo gdzieś w Afryce, co by Państwo powiedzieli o obywatelach takiego kraju?
PIRS

Kompromitujące potraktowanie przez tvn24 wygranej licytacji na WOŚP dobrze wpisuje się w linię „dziennikarską” stacji. Wczoraj w FpF red. Kolenda-Zalewska pozwalała tradycyjnie zakrzykiwać spadłej gwieździe pisu-niepisu Jakubiakowej swoją interlokutorkę, która – bez nadziei w oczach – oczekiwała na odrobinę zawodowstwa ze strony prowadzącej.
Ostatni akapit, o księdzu dowodzącym o wyższości lekcji religii nad matematyką, zdementowała w piątek red. Eliza Michalik (Gilotyna, superstacja) – to fake-news niby-księdza na YT – sama się sobie dziwiąc, że obecny klimat w Polsce nie czyni takich wieści nieprawdopodobnymi.
Widać że uchylona kara 1,5 mln PLN nałożona przez KRRiT na TVN odniosła skutek. Szkoda gadać.
Chcę zwrócić Państwa uwagę na to, co od dłuższego czasu przeraża mnie na paskach w telewizjach informacyjnych. Prawie nie ma dnia, by nie pojawiała się nowa wiadomość o maltretowaniu lub wręcz zabójstwach niemowląt czy kilkuletnich, małych dzieci! I nic! Żadnej reakcji poza prokuraturą i policją! Ilość takich przypadków staje się problemem społecznym! Skąd to zbydlęcenie w podobno chrześcijańskim narodzie?!
Nie dostrzegłem żadnej (re)akcji rzecznika praw dziecka. Wyraźnie widać, że dzieci miewają teraz nie ci, co powinni. Niestety, kojarzy mi się to z „polityką prorodzinną” pIs-u: stop in vitro, stop wszelkiej aborcji, niech żyje się za 500+!
Tez zadaje sobie to pytanie….Nie ma tygodnia w tym ” katolickim ” kraju bez informacji o zmaltretowanym lub zamordowanym dziecku niemowlaku….
PIRS : Gowin nie był wice on był zupełnym mini…
.
Nasza przyjaciółka Ania Pietraszek (która zebrałaby w naszym towarzystwie masę minusów za występy w bardzo klerykalnych forach, ale ja ją uważam za dziennikarskiego Johna Wayne, bo jest zwyczajnie nieustraszona, mimo że przyznaje się otwarcie do lęków, podobnie jej astma nie przeszkadzała jej filmować wyprawy himalajskie, zatrudniała latami Wierę Ukrainkę, do opieki nad starą matką i ciotką. W przeciwieństwie do wielu znanych mi Polek-Katoliczek robiła to zgodnie z przepisami. Płaciła więc cały czas na ZUS i jej Pani Wiera ma dziś polską rentę, ileś razy większą od ukraińskiej. Ale Wiera nie mogła w to długo uwierzyć, jak również w to, że Ania nie będzie się od niej za to domagać jakichś „odsetków”. Za zaświadczenia dla naszego ZUSu musiała oczywiście w ojczyźnie zapłacić parotysięczną łapówę. Nie mieściło jej się w głowie, że w naszym ZUSie – nie. Córki Wiery są od dawna w Polsce. Pracują, wyszły za Ukraińców i Polaków. Mówią po polsku jak my, choć z rozpoznawalną intonacją. Ta „mniejszość” będzie rosła. Ciekawe, na kogo zagłosuje ?
.
Przekonanie, że inni ludzie (a przynajmniej większość) rozumuje podobnie do nas i wystarczy ich po prostu zwyczajnie poinformować… Już w początku lat 90-tych rzucił mi się w oczy ten błąd, reprezentowany przez kierownictwo Unii Wolności. Nazwałem to wtedy „błąd Mazowiecki”,
.
Gdybyśmy byli w Afryce, to pojutrze, albo nawet jutro : Tutsi i Hutu ?