2018-04-20.
ECHA WYDARZEŃ: Czy w sporcie, w którym rywali dzieli siatka, możliwe są faule? Pytanie natury trochę filozoficznej. Właściwie najbardziej stosowną reakcja byłoby zaniechanie pisania o tym wydarzeniu, ale nie da się. Po prostu sieć trzeszczy w szwach od komentarzy, krytyk i kpin, więc nie wolno sprawy ominąć. Facet „publiczny” o ksywie „Obatel” został wiceprezesem siatkarskiego związku – do tego w trybie nadzwyczajnym, jakby leciał do pożaru. Wiem, że w siatkówce, sporcie wspaniałym, porywającym grą i polskimi sukcesami ostatnimi czasy wiedzie się gorzej niż „przed”, ale żeby wybierać takie narzędzie do zażegnania kryzysu? Raczej widzę kolejny strzał siatkarskich działaczy w kolano tego sportu. Najpierw wprowadzili „Obatela” do PKOl, teraz jeszcze do władzy związkowej. Przyczynek zapowiadający– być może– starania o to, by kiedyś oddać w owe „złote ręce” ministerstwo sportu, robi się coraz szerszy. Chciał do PZPN – nie wyszło; chciał zostać prezesem PKOl – spasował przed wyborami, widząc, że może być klęska. Teraz świat siatkówki… Rzekomo politycznie apolityczny, a tu człowiek – trąba oraz werble polityki…
SZCZERZE? Źle to rokuje. Nie tylko dlatego, że ja nie szanuję „Obatela”. On mnie nie lubi, nie mam i ja powodu do rewanżu w formie adoracji. Nie przepadam za nim, bo publicznie monologując na wszelkie „zadane tematy” nie daje poza słowami nic dobrego „z siebie”. Wyczuwam fałsz…
Każdy z nas jest, jaki jest. Tylko – nie każdy się pcha na świecznik. A „Obatel” – tak. Nie idzie w UE – bo się w końcu poznali i reagują; nie szło wcześniej na drodze sportowej, ale gra „ na wytrzymałkę” trwa. I furda, że nawet doba za krótka, by działać prawdziwie.
Europosłowanie – to chyba godziny pracy i jeszcze podróże – nie tylko do kas; bieganie po studiach by pomonologować na każdy polityczny oraz społeczny temat (zawsze prezentując stanowisko racji jedynie słusznej) – to godziny; w pracach zarządu PKOl też wypadałoby czynnie pouczestniczyć, w jakiejś komisji olimpijskiej nie tylko obecnością zaświecić, a tu jeszcze władza sportowo – związkowa… Jaki na nią pomysł? Pewnie – jak zazwyczaj: BYĆ, pokazywać się, słowem błyszczeć; może coś tam obiecać innym zostawiając wykonanie. Poznają się – nic wielkiego, są przecież „w sporcie” jeszcze inne drogi – do wydeptania.
A siatkówki mi po prostu żal. Że sama się wpuściła w maliny. Taka miła sercu oraz oku, wdzięczna, a postanowiła ze sportowej stać się sprawą, no półpolityczną… Wcześniej był organizacyjny kryzys z niesmakiem prawnym, teraz TO… A na boiskach – jak będzie? Może lepiej – w końcu grają „nieobatele”…
VAR – to skrót procesu zbliżenia techniki z piłką nożną.
„System pomocniczy… mający na celu zapobieganie błędom popełnianym przez sędziów boiskowych. Podczas oficjalnego spotkania piłkarskiego zadebiutował w sierpniu 2016. System ma pomagać sędziom boiskowym, a obsługiwany jest przez specjalnie w tym celu przeszkolonych tzw. sędziów VAR, zwanych też asystentami wideo – AVAR (pożądanym jest, by zostawali nimi byli lub czynni arbitrzy boiskowi).
W trakcie meczu jeden lub kilku asystentów AVAR znajduje się w specjalnym multimedialnym pojeździe (VOR), oglądając tam sygnał telewizyjny z rozgrywanego spotkania i mając dostęp do powtórek (zapewniają go operatorzy powtórek – RO). Arbiter główny posiada stałą łączność z asystentami wideo za pośrednictwem zestawu słuchawkowego. W przypadku wystąpienia kontrowersyjnej sytuacji, sędziowie VAR sprawdzają ją i przekazują sędziemu informacje do podjęcia ostatecznej decyzji. Sędzia główny ma dwie możliwości: może zaakceptować sugestię asystentów wideo lub obejrzeć przygotowany przez nich materiał filmowy w punkcie usytuowanym obok boiska i podjąć własną decyzję…
Są cztery sytuacje dla zastosowania powtórek:
- Gol (uznanie, bądź nieuznanie strzelonej bramki);
- Rzut karny (podyktowanie lub niepodyktowanie);
- Czerwona kartka (druga żółta kartka nie podlega wideoweryfikacji);
- Ukaranie żółtą lub czerwona kartką niewłaściwego zawodnika.
„Jedynymi osobami, które mogą żądać odtworzenia powtórki, są sędzia i asystent wideo. Jeśli gracz lub trener próbuje wymusić ich użycie przez sędziów, może zostać ukarany”.
Na naszych boiskach już się TO stosuje – testowo, praktycznie, tu i tam. Ale w finałach mistrzostw świata VAR – z góry ma wciąż znaki zapytania. Dlaczego?
„Prezydent UEFA Aleksander Ceferin wyraził swoje wątpliwości. W wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” powiedział m.in., że technologia wciąż wymaga doskonalenia.
– Obawiam się przede wszystkim sytuacji, w których z VAR korzystać będą arbitrzy, którzy wcześniej nie sędziowali przy jego pomocy. Mam nadzieję, że nie będzie żadnego skandalu” – powiedział Ceferin.
W MŚ będzie 36 sędziów głównych, ale tylko dziesięciu z Europy. W tym gronie jest Szymon Marciniak.
I dalej:
„Prezydent UEFA już wcześniej zdecydował, że w kolejnym sezonie Ligi Mistrzów nadal nie będzie VAR.
Te rozgrywki są jak sportowe samochody. Nie można sobie nimi po prostu odjechać. Potrzeba treningów, testów, aby wszyscy zrozumieli, jak to działa. Nie twierdzę, że VAR w Lidze Mistrzów nigdy nie będzie obecny. Po prostu teraz jest na to za wcześnie”
No i – wciąż masz babo pasztet! Wciąż jest balast starych przyzwyczajeń i opór wobec techniki. A myślę, że też w tle… programy telewizyjne z tzw. ramówkami. Analizy VAR mogą przedłużać transmisje, więc… Ale przecież i trzeba wkalkulować czasem dogrywki, „jedenastki”, przerwy w grze…
Z przyzwyczajeniami wiążą się też… pieniądze. Futbol wciąż napędza ogromne, a to powoduje, iż FIFA, więc UEFA też, kombinują jak więcej zarobić.. Sponsorzy się pchają drzwiami i oknami, pomysły nowych rozgrywek – też, a rozbudowa już istniejących –oczywiście. Ale pojawia się też głos rozsądku.
„Lars – Christer Olsson, prezydent Europejskich Zawodowych Lig Piłkarskich (EPFL), ogłosił, że ligi są przeciwne pomysłom Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) na powiększenie mistrzostw świata w 2022 roku oraz rozszerzenie Klubowych Mistrzostw Świata.
– Nie jesteśmy przygotowani na dokonywanie jakichkolwiek zmian w kalendarzu – powiedział Lars-Christer Olsson, który przewodniczy organizacji skupiającej 32 profesjonalne europejskie ligi”. Dalej –
FIFA wydaje się być na kursie powiększającym. Czas, żeby ludzie pomyśleli o piłkarzach. Oni też muszą odpocząć. Pieniądze nie mogą wyłącznie decydować o tym, jak wygląda futbol
Ile waży owo ostatnie zdanie! Prawda – sport zawodowy to biznes, ale dostarczycielami pieniędzy wciąż są ludzie. Nie ci, którzy decydują o kształcie rozgrywek, lecz ci, którzy SOBĄ owe ramy wypełniają. Treningiem, podróżami, coraz bardziej fizycznie i psychicznie wyczerpującymi „obowiązkami startowymi”.
Nie za darmo – PRAWDA, ale czasem także w warunkach coraz większego zagrożenia dla własnego zdrowia. Ba, życia – bo coraz dłuższa jest też lista młodych ludzi, którzy – poddani wysiłkowi ponad zdrowy rozsądek – płacą życiem. W piłce – ile minut w tygodniu można oddać atletycznej grze? Ile serc ostatnimi czasy przestało bić? W kolarstwie, które tak ukochało selekcję przez mnożenie trudności ( dystans, coraz trudniejsze podjazdy itp.), że ryzyko za często przekształca się w groźbę; i nawet w ofiarę…
Andrzej Lewandowski
Pierwsze reakcje na to wydarzenie na Facebooku:
- Wojciech Weiss „Obatel” i Orlen, albo nie ma „Obatela” i nie ma też Orlenu. Wybór należał do siatkarzy.
- Andrzej Lewandowski Dzięki za podpowiedź! Handel wymienny?
- Wojciech Weiss Myślę, że takich ciekawostek pojawi się niebawem więcej.
- Andrzej Lewandowski Fajne „Obatel” w cenie paliwa..

Uśmiechnięte kłamstwo : ten nos Pinokia nie jest częsty. Znacznie częstsze są zaondulowane w uśmiech usta szarlatana i oszusta. Pierwszy raz zetknąłem się z tym w 1972, kiedy Jednemu rozwaliłem projekt, moim koreferatem. On tylko właśnie z „obatelskim” uśmieszkiem gadał bzdury, natomiast jego „naukowy” konsultant mi nawymyślał i bałem się że dostanie zawału. Przegrali, bo Rada Naukowa była rzeczywiście naukowa. OU sont les neiges d’antant !