2018-04-25.
Prof. Łukasz A. Turski, wybitny fizyk i organizator życia naukowego, a także świetny publicysta polityczny, nadesłał nam swój tekst, opublikowany w cenionym (ale docierającym do dość elitarnego środowiska uczonych) piśmie „Wiadomości Matematyczne”. Postanowiliśmy – uzyskawszy zgodę Autora i Redakcji – udostępnić artykuł Czytelnikom „Studia”. Oryginał ukazał się w numerze 52(1) z 2016 roku „Wiadomości Matematycznych”, str. 69-76.
BM
Collapse of science -Przekład. copy 2

Nie śmiem nie zgadzać się z całością tekstu, ale mam pytanie w związku z ostatnim zdaniem: co stoi na przeszkodzie by opracować podręcznik wg opisanych wskazówek? Tak, za darmo bo przecież MEN tego nie sfinansuje.
A po co? A choćby po to by był i kłuł w oczy, by był rzeczywistym przedmiotem dyskusji, a nie tylko wspomnieniem/westchnieniem. Argumentem w dialogu, który kiedyś musi się zacząć.
Za dużo wymagam? Pewnie dlatego, że jestem laikiem i to naiwnym.
P.S. Jestę humanistom (jak to się dziś mówi), ale matematykę lubiłem i ciekawi mnie ona w wielu aspektach do dziś.
Jestę niewiadomoczym, ale nie wiem dlaczego, aby zrozumieć okrzyk „mark twain!”, tych chłopaków, co sondowali głębokość rzeki Missisipi/Missouri, potrzebna była matematyka.
„Znacz dwa!” Ale co? Może do tego? 🙂 A potem przeliczanie cali i stóp na system dziesiętny?
Kiedyś zrobiłem wykład na temat miar i wag w dawnej Polsce, to był cyrk! Taki np. łokieć. Ile to jest? A – to już zależy czy krakowski czy gdański 🙂 Beczka. Ok,. ale czego? Bo mogła ważyć 180 kg, a mogła i 250. Mila? Jaka? Polska, pruska, morska …?
A jak dodasz do tego jeszcze najróżniejszą walutę krążącą po rynku to dochodzisz do wniosku, że dawny kupiec musiał mieć łeb jak komputer 🙂
kwantowy, więc nie martwiła go superpozycja stanów, jedynie wartość oczekiwana, jak to kupca – zysku
nie tak dawno miałem zastępstwo z matematyki zdaje się, że w klasie czwartej: co sprawia wam trudność ? pierwsze pytanie z ostatniej ławki: „co to jest matematyka ?” pozwoliło nam przyjrzeć się ogólnie strukturze przedmiotu: arytmetyka, podstawy rachunku zbiorów a więc i zasady odwzorowań i podstawy analizy funkcjonalnej – wzbudziły naturalne zainteresowanie i kiedy pod koniec lekcji ja zadałem pytanie – czy zrozumieliście ? padła odpowiedź oczywiście. Na lekcjach fizyki w klasie siódmej mamy problem – niektórzy z rodziców zarzucają, że wprowadzamy pojęcie różniczki i całki, intuicyjnie chwytam obawy lecz rzecz nie w praktyce rachunków lecz jedynie w koncepcji i logice konstrukcji, są naturalnie ciekawe i cholera.. przydatne. Poradzimy sobie.
Na średniowiecznych uniwersytetach quadrivium uważane było za przygotowanie do studiów filozofii i teologii. Obejmowało ono geometrię, arytmetykę, astronomię i muzykę[3]. Quadrivium można traktować jako naukę o liczbach: czystych (arytmetyka), rozważanych w przestrzeni (geometria), w czasie (muzyka), ruchu i przestrzeni (astronomia)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuki_wyzwolone
do PK
„Na lekcjach fizyki w klasie siódmej mamy problem – niektórzy z rodziców zarzucają, że wprowadzamy pojęcie różniczki i całki” to właśnie problem od lat nierozwiązywalny, lekcje fizyki często wyprzedzają materiał z matmy, czemu tego nie można zintegrować?
Program fizyki gimnazjalnej (tj. 7, 8, 9 klasa) nie zawiera takich pojęć, natomiast przedmiot umożliwia wcześnie proste wprowadzenie zasad konstrukcji pojęć – w swoim komentarzu chciałem zwrócić uwagę na to, że nie warto unikać pojawiających się możliwości nawet wobec młodszych dzieci. Myślą przewodnią konstrukcji programu w siódmej klasie wydają się opisy sytuacyjne i demonstracje fizyczne, sądzę, że to dobrze, nawet jeżeli czasem boleśnie rozbiją się o praktykę, np. wyposażenia pracowni lub chęci jeszcze zabawy wobec analizy. Wprowadzałbym jednak także takie elementy opisu, które później pozwolą znacznie przyspieszyć. Przedmioty ścisłe to tylko część programu i o tym także trzeba pamiętać – uczniowie nie mają wiele wolnego czasu, także ja bym jedynie wmontowywał tzw. przyspieszacze i może gdzieniegdzie prostował sformułowania. Pomysł Hazelharda – renesansowych lekcji integrujących przedmioty na pewno wyznacza ciekawy kierunek modyfikacji programowych (ja nie mam znacznej praktyki pedagogicznej, jestem stażystą).
Jest jeden facet i trzy facetki. Mają dwie prezerwatywy. Jak ma ten facet zaliczyć po kolei te trzy facetki bez narażenia się na zarażenie. Oczywiście, żadne mycie prezerwatyw nie wchodzi w rachubę.
Takie zadanie dostałem od mojego nauczyciela matematyki. Rozwiązałem je, a miłość do matematyki mam do dzisiaj.
Bez narażenia tylko SIĘ, czy bez narażania tych trzech facetek też?
Oczywiście bez narażania kogokolwiek.
pierwsza najładniejsza, druga najmądrzejsza, z pozdrowieniami dla trzeciej
http://mathworld.wolfram.com/GloveProblem.html
Autor kompletnego rozwiązania (Ilan Verdi) podaje tu zaś ciekawą anegdotę z reakcją na książkę, w której zamieścił rozwiązanie problemu:
https://mathoverflow.net/questions/10193/generalization-of-the-shakehands-condom-puzzle
Po „na zarażenie” powinien być znak zapytania.