2018–06–18.
ECHA WYDARZEŃ: W Rosji trwa wielkie granie piłkarzy o mistrzostwo świata. My jeszcze czekamy, debiut blisko. Nadzieje – wraz z nim…
Jak jest? Ciekawie. Nawet ciekawiej niż się spodziewałem. Wprawdzie niespodzianki fazy startowej mogą nie mieć decydującego znaczenia dla końcowego układu, bo tzw. tradycyjni i teoretycznie pewni faworyci odrobią straty, ale… Co się już stało ma odbicie w tabelach grup, a od tego, z którego miejsca się awansuje bardzo zależy układ kolejnej fazy rozgrywek, czyli – kto, przeciw komu…
Kto ogląda – ma własne zdanie. Swojego nie narzucam, tylko się nim dzielę.
Styl grania świetny. Technika indywidualna u większości zawodników na poziomie żonglerki artystycznej. Minęły czasy, gdy każdy Brazylijczyk był koncertmistrzem, swoimi kiwkami denerwujący i czasem ośmieszającym rywali. Jak jest teraz – remisem pokazali Szwajcarzy; umieli być jakby twardsi w graniu i bardziej zdyscyplinowani. Nawet, gdy się pod koniec bardzo bronili – robili to sprawniej niż faworyt goniący zwiewającą szansę trzech punktów…
A Meksykanie, którzy swoim 1:0 pogonili Niemców? A popisy w „mistrzostwach Półwyspu Iberyjskiego” – 3: 3 Hiszpanów i Portugalczyków. Jakże oni grali. Z Ronaldo włącznie i na czele. Fakt, kocha zabawę w teatr i umie tym zdenerwować, ale gdy przymierzy i strzeli… Ten wolny pod koniec. Z daleka, mur, bramkarz i…
A taka Islandia? „Miała prawo” podjąć rękawicę rzuconą przez Argentyńczyków? Toż w naszym mniemaniu wciąż jeszcze „kelnerzy”… A oni kończą z 1:1…
Oczywiście, pod koniec turnieju o sensacje będzie trudniej, doświadczenie faworytów może zacząć brać górę, a siła entuzjazmu „znaków zapytania”– zmaleje, ale niespodzianki z pierwszej fazy już określiły prawdę, że te mistrzostwa okażą się sportowo nadzwyczajne.
I jeszcze jedno, co mi się podoba. Stawka na granie zespołowe oraz zbiorowe myślenie o konstruowaniu akcji zaczepnych. Nie – jakby bywało latami np. we włoskim wykonaniu – po pierwsze nie dać sobie strzelić gola, teraz jakby wyraźniejsza jest idea – SAM STRZEL, to najważniejsze!
W tym nastroju czekam na wtorek. Z wiarą, że nasza drużyna wpisze się w tu opisany styl rywalizacji, i z pewną dozą pokory, bo… Komplet punktów nie jest – jak widać – przypisany z góry wielkim nawet faworytom… Ale pozostaję w nadziei, że nasza reprezentacja zostanie stylem zapisana do grona atakujących. Nie starających się – po najważniejsze– odeprzeć ataki…

Póki co te mistrzostwa pokazują, jak ważna jest drużyna. Jak istotne jest to, żeby tworzyła zgrany kolektyw. Zbiór indywidualności to nie to samo co zespół. Najlepiej pokazuje to rzecz jasna przykład Argentyny.
Ale Argentyńczycy mimo wielu doskonałych piłkarzy z geniuszem Messim na czele nie potrafili stworzyć drużyny.
Trzeba pamiętać, że Argentyna ledwo awansowała na te mistrzostwa. Z Messim słabo. Bez niego tragicznie.
Anglia Tunezja – barwy narodowe Tunezji są czerwone, Anglica wychodzą często ubrani na biało. Spotkanie oglądałem od 18 minuty. „Radzą sobie Tunezyjczycy” – pomyślałem, widząc jak wysoki rudzielec w białym stroju szarżuje na bramkę czerownych. „Trochę chaosu, sporo niedokładności, piłka odskakuje jak w polskiej lidze, ale radzą sobie”.
Parę minut później usiadłem w fotelu, założyłem okulary i okazało się, że ci w czerwonym to jednak Anglicy, którzy chwilę później stracili bramkę z rzutu karnego.
Faworyci typu Anglia czy Argentyna sa nimi bardziej z nazwy i przyzwyczajenia niż z jakości prezentowanej przez te zespoły.
Co innego Niemcy. Ostatni raz tak grających Niemców widziałem w meczu eliminajcji ME prawie 4 lata temu. Tak samo grali ładną kombinacyjną piłkę, tak samo przedostawali sie pod pole karne rywali i tak samo byli nieskuteczni.
.
Teraz Polska. Wydaje się, że atutem Polski jest fakt, że Polacy tworzą drużynę. Ineczej to wyglądało 6 lat temu. Wtedy też grali Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski. Ale zespołu nie było.
Od paru lat zespół jest. Jeden za drugiego walczy. Jest zaufanie. Pewność siebie demonstrują też gracze drugiego szeregu, tacy jak Górlaski, Rybus, Kownacki czy Bereszyński. Pod tym względem Polska przypomina Portugalię – z jedną wielką gwiazdą i mocnym groźnym zespołem.