Andrzej Lewandowski: Idzie nowe… dojdzie?

 

2018-06-29.

ECHA WYDARZEŃ: Piłkarskie emocje i narzekania niech przez kilka zdań zostaną na aucie. Na plan pierwszy – plan pozornie odległy…

Pan Ryszard Czarnecki osobiście i efektownie (z autoportretem) zawiadomił, że wybrano go członkiem prezydium PKOl. Kiedyś byłem, więc wiem, że zaszczyt to ogromny, choć dla solówek możliwości niewielkie. Ale w grze zespołowej! Byłem w Komisji Sportowej, zawiadowałem komisją „Atlanta”… Skróconą kadencję zwieńczyły Igrzyska w Barcelonie. 19 medali, w tym 3 złote, 6 srebrnych, 10 brązowych – chyba nieźle… Stefan Paszczyk, który wcześniej opuścił prezydium PKOl i objął pieczę nad przygotowaniami olimpijczyków Hiszpanii współsprawił, że odnieśli historyczny sukces… To była udana gra indywidualna, nie to, co skromny wkład dziennikarza sportowego…

Z panem Cz. może być inaczej. Choć z sumą aktywności sportowej radzę się jednak nie porównywać; efekciarstwo – tak, praca organiczna – hm… Kilka wpisów temu formułowałem prognozę, że być może jesteśmy świadkami przygotowywania nowego ministra sportu. Tzw. dobrej zmiany. Potwierdza mi się ta prognoza. Obecny minister – Witold Bańka oficjalnie, bo podczas konferencji prasowej ogłosił, że będzie kandydował do posady światowego szefa antydopingu. I jeśli – wygra, zda ministerstwo. Jeśli się coś takiego publicznie ogłasza, jest sugestia, że wybór pewny, kontrkandydaci bez szans, to…

To wtedy może właśnie i Pan Ryszard „Obatelem” zwany w swej roli finałowej… Prezydium PKOl to już rekomendacja… A od ministra to już SPORT bardzo zależy!

Nie wchodzę w detale i motywy decyzji, nie skaczę z radości – „Sam chciałeś Grzegorzu Dyndało…” Chciałeś, musiałeś, wolałeś…

Piłkarze wrócili z mistrzostw świata. Wcześnie – przedwcześnie. Nie męczę już tezą o nadto rozdętym balonie, który pękł z hukiem. Fakt, nadymano go zgodnie, i jeszcze – uroczyście, ale nareszcie przekłucie spowodowało złość na siebie, a nie na splot okoliczności „poza nami”. Nareszcie słyszę: byliśmy gorsi; nie byliśmy dobrze przygotowani; nie ta półka … I tak dalej. Nie – sędziowie krzywdzili, lecz rywale. Nawet jedyne zwycięstwo – 1: 0 – nad Japonią w miarę zgodnie pozbawiamy głupiego określenia, że honor został uratowany.

Kto widział – wie, że styl grania i tu był marniutki. Przeciwnik nie za bardzo się starał, a od chwili, gdy się dowiedział, że ma awans – ochota na ewentualny remis przeszła. Zaproponował „grę w dziada” – czemu się nie dziwię, bo, po co ryzykować jakąś żółtą kartkę, jeśli się już ma awans właśnie „na kartki”. Ale, że wygrywający tę propozycję udawania walki przyjęli – tezę o słabości w tym turnieju ducha i ciała jedynie podkreśla.

Cytaty: „…Przez cały mecz przebiegli w sumie zaledwie 80 km. To wynik tak niski, że nie zdarza się nawet na meczach LOTTO Ekstraklasy… nasi rywali przebiegli w sumie tylko o 3 kilometrów więcej.”

„…Najwięcej na mundialu jak dotąd biegają Rosjanie. …piłkarze przebiegli aż 118 km w meczu otwarcia z Arabią Saudyjską (5:0). Równie dobry wynik osiągnęli Koreańczycy w wygranym 2:0 meczu z Niemcami”

Porównania raczej zbędne… A kartki, jako podkryterium określenia, kto awansował, kto zaś jedzie do domu – dla mnie śmieszne i mało zrozumiałe. Punkty i gole – rozumiem, dokonania, ale upomnienie kartkowe, to już nie dokonanie, lecz interpretacja i decyzja. FIFA przedobrzyła…

Turniej trwa, sympatie przychodzi od nowa lokować. Na swoim boisku – dociekania, analizy, dyskusja, Jest o czym. I jest po co. Co zarobili – zarobili, do tego pięć naszych klubów otrzyma gratyfikacje od FIFA – za to, że z nich wywiedli się byli i obecni reprezentanci. Sama Legia ma dostać ponad półtora miliona dolarów… Głowy może nie urywa, kasy nie rozsadza, jeśli tyle kar zachowanie widowni trzeba płacić, ale… jest. A „wyjścia z grupy” nie ma!

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Stary outsider 2018-06-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com