2018-08-02.
ECHA WYDARZEŃ: Upał i nadwątlony organizm trochę niech usprawiedliwią długą przerwę w pisaniu. Teraz – jak w kolarstwie, poszła ucieczka, trzeba starać się gonić… Choćby w skrótowej formie…
PIŁKA, faktyczny władca sportu:
– Słowacy z Trnavy tak bardzo na zielono pomalowali trawę (słońcem wypaloną), że i piłkarze byli „ na zielono”. Legii znów nie wyszła wyprawa do Ligi Mistrzów Przegrali fazę wstępną z przeciwnikiem, który „nie mając prawa”, okazał się lepszy. Kolejny strumień zimnej wody z prysznica życia. Dobre na upał, może niezłe, jeśli urealni temperaturę aspiracji mocarstwowych i stanie się nauką. Ale czy z lekcji będzie inny wniosek niż narzekanie, że fortuna nie sprzyjała?
À propos fortuny. Raczej zanosi się na wydatek niż zysk. Kibole znów coś wykombinowali, a UEFA w karaniu bywa konsekwentna…
– Formy przywiązania do barw klubowych bywają różne. Kiedyś – jak Irena Szewińska i Waldemar Marszałek – cała kariera w jednym klubie, ONI – w Polonii, teraz… Piłkarz Jakub Błaszczykowski odwdzięcza się Wiśle za opiekę w poprzednim etapie kariery… ponad milionową pożyczką. Ma, więc jeśli chce – może, a gest oceniam w kategorii CHCE! Wisła jest kasowo w katastrofalnej sytuacji, może pożyczka zaciągnięta u Pana Kuby coś poprawi…
– Zadzwonił Stefan, kiedyś naczelny „Piłki Nożnej”: „Widziałeś Bońka w reklamach piwa? Na stadionach nie wolno, a prezes daje przykład…!”. Widziałem, widuję, ale jakby nie zauważyłem. W czasach, gdy słowa tak często i łatwo rozbiegają się z czynami, obrazek przemknął mi bezrefleksyjnie. Jest interes do zrobienia, więc – o co chodzi? Właśnie – o co?
Stefan drąży dalej – co myślisz o reprezentacji dowodzonej „po nowemu”? Znów się wykpiwam – nic nie myślę. Czytam jakieś analizy, że były ukłony w stronę „szkoły włoskiej”, teraz będą raczej ku niemieckiej… A ja – poczekam na mecze – jaką one ukształtują „twarz trenera”, nie pogaduchy – znów z głową w chmurach. A… trawa malowana na zielono…
– Mokro się mogło zrobić pod powiekami, gdy Lechia pięknym wykonaniem utworu na trąbce przywoływała pamięć o Romanie Koryncie. Grał, trenował, odszedł, a w pamięci został…
Można dużo sportowi zarzucić, lecz – w odróżnieniu od świata polityki (zwłaszcza naszej, i zwłaszcza współczesnej) czas pochwalić, że zasadę dobrej pamięci stosuje. Wzorowo, dla sprawiedliwości oraz przykładu.
Kusociński – pomnik w formie memoriału; Stamm – turniej Jego imienia i ślad w nazwie sławnego ośrodka; Łasak, Wagner – tradycyjne imprezy pamięć przywołujące; Górski – patrzy na nas z „Narodowego”; zawody, pomniki, ulice, patronowanie szkołom… Teraz znów widzę w sieci serial fotek Marysi Kwaśniewskiej, która po zdobyciu medalu nie „hajlowała”, a zdjęcie z dyktatorem wykorzystywała za okupacji, jako coś w rodzaju bezpiecznika.
Nawet Tomek Hopfer, wspaniały człowiek i dziennikarz sportowy jest upamiętniony ulicą. Aleja na Agrykoli, gdzie bieganie było kiedyś powszechną normą… Tak, SPORT wciąż widzę sprawiedliwszy niż…
– WYCZYNY:
- A) „28-letni elbląski triathlonista Robert Karaś został mistrzem świata na dystansie potrójnego ironmana – pływanie 11,4 km, jazda na rowerze 540 km, bieg 126,6 km (trzy maratony). W niemieckim Lensahn ustanowił też wynikiem 30 godzin 48 minut i 57 sekund rekord globu…. Przed startem Karaś na swoim Facebooku zacytował katalońskiego długodystansowca, narciarza wysokogórskiego (skialpinista), kolarza górskiego, duathlonistę Kiliana Jornet Burgadę: „Nadszedł czas, by cierpieć, nadszedł czas by walczyć, nadszedł czas, by wygrywać”.
- B) „Andrzej Bargiel dotarł na lodowiec pod K2! Polak dokonał historycznego wyczynu. Jako pierwszy człowiek zjechał na nartach z wierzchołka K2 (8611 m), drugiej co do wysokości góry Ziemi…. To czwarty ośmiotysięcznik, z którego zjechał Bargiel. Wcześniej takiego wyczynu dokonał w 2013 roku przemierzając trasę w dół z Sziszapangmy (8013 m), w kolejnym roku z Manaslu (8156 m), a w 2015 z Broad Peak (8051 m). Do K2 podchodził już w ubiegłym roku. ”
Odnotowuję, podziwiam, gratuluję. Może nie zawsze wszystko dobrze rozumiem i czasem myślę, że podobna rywalizacja to jednak cos ponad logiczne ryzyko, ale… Gdyby nie TACY, lecz jedynie „ z logiką zgodni” świat by się nie rozwijał w taki, jak jest… Oni swym trochę szaleństwem motor rozwoju – napędzają…
A, że do mnie bardziej przemawia dalej cytowana wieść:
„25. raz startowałam w Lednogórze w zawodach długodystansowych 1500 m, o „Błękitną Wstęgę Jeziora Lednickiego”. Wygrałam.”
KTO? Teresa Zarzeczańska – Różańska. Ta sama, która w sierpniu 1975 jako pierwsza zawodniczka z Polski (zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn) oraz czwarta kobieta w historii przepłynęła kanał La Manche – z Dover do Wissant w czasie 11 godzin 10 minut. DZIŚ wygrywa w kategorii 70 – latków…
– Tour de France dziś odpuszczę, bo to temat na odrębny wpis. Podobnie jak sposób relacjonowania ukształtowany i rozwijany prze Eurosport. Jakby w pozycji do TVP i tvp – podobnych, Mnie odpowiada…
– 86-osobowa ekipa lekkoatletyczna staje do mistrzostw Europy. Liczna, silna, z medalowymi aspiracjami. I z nadziejami moimi, w końcu od królowej się wymaga. Szkoda tylko, że zdarzył się przedstartowy zgrzyt – o echach ponadśrodowiskowych, z dysputą w sieci włącznie. PZLA nie wziął do ekipy młodziutkiej i już świetnej oszczepniczki Marceliny, mimo że wypełniła normy kwalifikacyjne. Argumentem jest troska o zdrowie, a teraz wciąż podobno widać ślady kontuzji.
Zawodniczka ma za złe, tata – trener także, jest oficjalne oświadczenie i dyskusja w sieci.
Głosu nie zabieram, bom nie lekarz, a jego słowo byłoby najważniejsze. Jedyne, co nieśmiało dodam, to, że gdyby ode mnie zależało, to nawet, gdyby start wiązał się z ryzykiem ponad miarę, włączyłbym wschodzącą gwiazdkę do ekipy – nawet, jako kogoś w rodzaju kibica… Przy 86 osobach i 87 się „pożywi”, a dyskursy z tyloma znakami zapytania i wzajemnymi zarzutami nie będzie…
Andrzej Lewandowski
