
To, co się obecnie dzieje, jest początkiem wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej. Jeśli rząd i jego sługusy nie uznają wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, będzie to oznaczało w praktyce postawienie się poza Unią.
Formalne wyjście z UE będzie tylko kwestią czasu. Pytanie jest takie: czy i kiedy fakty dotrą do większej liczy obywateli, tak by nastąpiła poważna reakcja społeczeństwa i zatrzymanie coraz szybszego kursu na katastrofę i nawet utratę niepodległości.
I tu mam poważne obawy. Gdy czytam opracowania historyczne o dochodzeniu do władzy nazistów w Niemczech, mam wrażenie, że jedną z większych przyczyn ich sukcesu było milczenie. Milczenie tak zwanej „obojętnej większości”. To byli ludzie, którzy „nie interesowali się polityką”, nie widzieli narastającego niebezpieczeństwa także dla nich. Zajmowali się flirtami, uprawianiem ogródka, gotowaniem, słowem beztroskim życiem w bezmyślności. Ci ludzie zaczęli coś kumać (i to nie wszyscy) dopiero, gdy spadały im na łby alianckie bomby, gdy syn zginął na froncie wschodnim, gdy rosyjscy żołnierze zgwałcili im córkę i żonę. A wcześniej łykali bezmyślnie propagandę.
Niestety w Polsce też mamy milczącą większość, bezmyślnych zjadaczy coraz lepszego chleba. Bezmyślna większość jest zawsze najlepszym sojusznikiem reżimu. Każdego reżimu.
Oglądam w telewizji program „Ugotowani”. Nie interesuje mnie gotowanie, tylko to, jak młodzi (30-35 lat) i dobrze sytuowani ludzie żyją, jak mieszkają, czym się interesują. I tu smutek. Niezłe mieszkania, nawet z gustem urządzone (bo to najczęściej jest gust opłaconych projektantów), widać niezłą kasę, ale zainteresowania niezbyt górnolotne, raczej niskolotne. I co zwraca moją uwagę – w większości domów ani jednej książki. A jak już są książki, to raczej kucharskie.
Niestety nasz los może zależeć od tego, czy ta bezmyślna większość się w końcu obudzi. Co musi się stać, by wreszcie włączył się w ich głowach niemal nie używany procesor. By na cylindrycznej gładzi kory mózgowej (określenie Staszka Tyma) pojawił się pierwszy fałd?
Na razie władza proponuje im uproszczoną wersję Żeromskiego, z której usunięto trudniejsze słowa, lektury szkolne bez Gombrowicza i Witkacego, w telewizji filmy „komediowe”, programy o gotowaniu, tańczeniu, śpiewaniu, tylko nie o myśleniu. „Od myślenia są ludzie do tego powołani” – powiedział mi kiedyś SB-ek.
A co my w takim razie mamy robić?
- nie urządzać się w czarnej d…
- nie wyłączać procesora
- nie dołączać do obojętnej większości.
Wiem, że to trudne, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwe.

„Co musi się stać, by wreszcie włączył się w ich głowach niemal nie używany procesor?”
Wadza (sic!) musiała by wyłączyć internety. Nieużywany „procesor” w trakcie „procesu edukacyjnego” nie otarł się o pojęcia konieczne do rozumienia procesów społecznych. A tym bardziej obecnego procesu wprowadzania w Polsce nazizmu. Tym z cieniem fałdy wydaje się, że „w razie czego” zostaną gorąco przyjęci w innych krajach.
Cóż, jak na razie młodzi Polacy gotowi są do masowych protestów przeciw wyświetlaniu reklam w czasie ładowania kolejnego odcinka serialu w Netfliksie.
„…nie otarł się o pojęcia konieczne do rozumienia procesów społecznych”
A jak się miał otrzeć, skoro przez 30 lat wszystko „społeczne” było wyklęte, bo się kojarzyło z komuną. Miało liczyć się tylko prywatne, a jedynym procesem miało być skuteczne działanie niewidzialnej ręki rynku.
Sprywatyzowany został każdy element życia, a skoro wszystko prywatne, to skąd czerpać praktyczną wiedzę o „społecznym”?
Zawsze mnie, szarego zwykłego obywatela, interesowało dlaczego tak się dzieje, jak się dzieje. Studio Opinii czytam bardzo uważnie. Zachwycam się mądrością zapisanych tez, przemyśleń, wiedzy historycznej. Widać, że wokół Studia Opinii zgromadzili się mądrzy ludzie rozumiejący świat wokół nas i znający, chociaż w części, receptę na szczęśliwe życie. Podoba mi się sformułowanie o beztroskim życiu w bezmyślności. Jest kwintesencją dzisiejszego stanu. Ważne jest pytanie: „Co musi się stać, by wreszcie włączył się w ich głowach niemal nie używany procesor? „. Moje pytanie jest inne: Co musi się stać, aby to wszystko, co pisane jest w Studiu Opinii dotarło do tych, co mają cylindryczną gładź kory mózgowej? Ta gładź często nie wynika z genetycznych uwarunkowań, ale ze znudzenia krajobrazem politycznych debat, braku jednoznacznych życiowych priorytetów i niewiary w tych, co tak niedawno byli autorytetami a dzisiaj odsądzeni od czci i wiary zostali schowani w zakamarki historii. Owi bezmyślni zostali sami i czasami ucieczka w ową bezmyślność była i jest jedyną drogą aby nie zwariować
Interesuje mnie odpowiedź jakich narzędzi, programów i metod należy użyć, aby dotrzeć do owych bezmyślnych i zapalić w nich jakąś lampkę. Zgodzę się, że krytyka i opis rzeczywistości jest potrzebny. Jednakże trudniej jest wypracować program, pokazać drogę i na niej ustawić drogowskazy, które owej bezmyślnej większości ułatwią podróż w niezwykle skomplikowanym ich własnym otoczeniu. Może na ową bezmyślność sobie po prostu zasłużyliśmy mądrością uczonych profesorów zamkniętą w katedrach uczelni, zbiorowiskiem mądrych ludzi krytykujących aktualną władzę przy kawiarnianych stolikach, do których szary człowiek nie ma śmiałości się przysiąść.
Mam wrażenie, że wszystko runęło. Kościół z jego parciem na władzę i pedofilskimi skandalami, Sejm, który jest karykaturą narodowej kuźni prawa i merytorycznej debaty, sprawiedliwość uwikłana w politykę, rząd (lepiej nie definiować), rodzina zapędzona do ustawicznej pogoni za zyskiem i nagminnie obecna w hipermarketach. Tak dużo się zmieniło i tak wiele będzie się zmieniać. Gdzie miejsce dla bezmyślnego? Kto jemu powie jaka drogą ma podążać? Gdzie są Mężowie Stanu, którzy niekoniecznie z siwymi brodami, przekażą nam swoją mądrość wyczytaną w mądrych księgach (w Internecie).
Pustka, Panowie!! PUSTKA!!!
W temacie bardzo dobry artykuł w najnowszej Polityce :https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1761612,1,pokolenie-ja.read
@RENE „Co musi się stać, aby to wszystko, co pisane jest w Studiu Opinii dotarło do tych, co mają cylindryczną gładź kory mózgowej?”
Ja nie wiem. Uważam, że nie może dotrzeć. Po pierwsze dlatego, że wyżej wspomniani nie mają szansy trafić na strony SO, a jeśli przypadkiem się na SO natkną odbiją się od muru zdań nie tylko wielokrotnie złożonych, ale też złożonych z nieznanych im słów. Niemniej pisać trzeba, bo z naszych indywidualnych pisań być może powstanie jakaś siła fałdująca u tych, którzy łącząc dobrą wolę i zdolność do ciężkiej pracy będą potrafili – sobie i innym – przetłumaczyć zdania złożone z trudnych słów na proste slogany mogące odczarować umysły dotknięte zarazą katonazistowskiej propagandy.
„Ta gładź często nie wynika z genetycznych uwarunkowań, ale ze znudzenia krajobrazem politycznych debat, braku jednoznacznych życiowych priorytetów i niewiary w tych, co tak niedawno byli autorytetami a dzisiaj odsądzeni od czci i wiary zostali schowani w zakamarki historii.”
Pierwszym i niezbędnym krokiem dla „ubezmyślnionych” byłoby zrozumienie, że „ci co tak niedawno byli” wciąż są. A „odsądzenie” jest trucizną złożoną z nienawiści, podłości i kłamstwa.
Pana(?) pytanie da się sprowadzić do bardziej podstawowego: jak sprawić, by ludzie potrafili przed samym sobą i swoim środowiskiem przyznać, że zostali okłamani?. Dopóki są w pancerzu kłamstwa, żadne słowo, żadna idea prezentowana w SO dotrzeć do nich – moim zdaniem – nie może.
„Owi bezmyślni zostali sami i czasami ucieczka w ową bezmyślność była i jest jedyną drogą aby nie zwariować.”
Może pozbierać znanych sobie „ubezmyślnionych” i poczytać wspólnie SO? Może w komentarzach zaproponować tłumaczenia zdolne przedrzeć się przez zaschnięte skorupy pisowskiego łajna?…