10.09.2018

Nie mogę doczekać się kolejnego wystąpienia prymusa ze „Stajni Prezesa” Mateusza Morawieckiego naznaczonego na premiera.
Na kolejnej konwencji PiS w filharmonii we Wrocławiu (ósmego września), gdzie nie dane mu było muzykować, bo go nie przyjęli, ale życie jest okrutne i został premierem, obwieścił, że: autostrada A4 się blokuje, są wypadki śmierci, zbudujemy drugą autostradę, drogę życia a nie śmierci, do Płocka dociągniemy S-8, bo był przedwczoraj w Płocku i chodzi o to, żeby płocczanom wygodnie się jechało na Dolny Śląsk, a ekspresówkę S-3 tez się zaraz machnie, żeby nas sąsiedzi Czesi mieli dostęp do morza w cywilizowanych warunkach.
Następnie odtworzone zostaną linie kolejowe, które kiedyś były, ale za Tuska i w ogóle tego gabinetu cieni (gromkie oklaski!) przestały być, i będą zatrzymywać się na pięknie odnowionych dworcach – w domyśle pustych – bo się obywatelom podniosła stopa i przesiedli się do własnych samochodów.
A jeszcze przywrócić się martwej Odrze, nad którą premier chadzał za lat cielęcych, żeby przemyśliwać co z niego wyrośnie, otóż rzece przywróci blask, pobuduje kolejne dwie zapory, które cieniasy z Platformy i PSL olali.
Uważam, że jest jeszcze kilka celów do zrealizowania: Izrael tłucze się z Palestyńczykami ponad 70 lat, to się w ramach polityki miłości bliźniego (oczywiście pod przewodnictwem PiS) doprowadzi do pojednania. Ruszyła budowa Nord Stream II – wbrew naszym żywotnym oraz energetycznym interesom – to ją zablokujemy. Prezydenta Macrona tez postawimy do pionu, za pomocą ślimaków, które przestaniemy do nich eksportować.
A kto powiedział, że w Warszawie nie ma być przyjemnie?! Na każdym skrzyżowaniu postawi się krowę, żeby Warszawiacy mieli świeże mleko.
Jerzy Dzięciołowski
źródła obrazu
- dzieciol: BM
